Fińscy Zieloni... mocno popierają atom. "Nie mamy wyboru, jeśli chcemy zastąpić gaz i biomasę"

Finlandia kilka lat temu uruchomiła pierwszy od ponad 40 lat reaktor jądrowy - z ogromnym opóźnieniem i przekroczeniem budżetu. Ale mimo tego poparcie dla energetyki jądrowej pozostaje duże, a za są nawet tamtejsi zieloni - mówi w wywiadzie dla Gazeta.pl Atte Harjanne, poseł fińskiego parlamentu z Ligi Zielonych. Opowiada też o powstającym składowisku opadów i planach ogrzewania Helsinek energią atomową.
Elektrownia jądrowa Olkiluoto w Finlandii
fot. Teollisuuden Voima Oy / CC BY-SA 3.0

Zieloni w Europie są kojarzeni raczej ze sprzeciwem wobec energetyki jądrowej. Dlaczego z Zielonymi w Finlandii jest inaczej?

Atte Harjanne: Z badań wiemy, że większość naszych wyborców jest za energią jądrową. W samej partii są osoby mniej i bardziej pozytywnie nastawione do atomu, ale zmiany w naszym programie poparto w czasie kongresu Zielonych ogromną większością głosów.

Wcześniej przyjęliśmy neutralne stanowisko wobec atomu, a z czasem - popierające. Obecny program mówi, że energia jądrowa jest częścią zrównoważonego miksu energetycznego. Postulujemy też zmianę przepisów, aby łatwiej było budować małe reaktory modułowe (SMR - small modular reactor).

Zobacz wideo Bać się czy nie bać użycia broni nuklearnej przez Putina?

Pana poglądy na atom także ewoluowały w czasie?

Z wykształcenia jestem inżynierem, więc nigdy nie byłem szczególnie przeciwny energii jądrowej. Ale nie miałem silnej opinii na ten temat. Dopiero podczas mojej pracy badawczej w Fińskim Instytucie Meteorologicznym zacząłem przyglądać się uważniej temu, jak osiągnąć całkowite wycofanie paliw kopalnych. Wtedy dotarło do mnie, że potrzebujemy nowej energetyki jądrowej w naszym miksie energetycznym. To zmotywowało mnie do podjęcia tego tematu w polityce. 

Finlandia ma cztery reaktory jądrowe z lat 70. i 80. oraz jeden, który zaczął działać w 2023 roku. I zasłynął ogromnym opóźnieniem budowy oraz przekroczeniem budżetu. Biorąc to pod uwagę, warto było budować ten reaktor?

Oczywiście budowa nowego reaktora w elektrowni Olkiluoto miała ogromne, ponad 10-letnie opóźnienie i znacznie przekroczyła budżet. Ale uważam, że teraz wszyscy są zadowoleni, że reaktor jest i działa. Duża ilość dostępnej, bezemisyjnej energii jest nam bardzo potrzebna.

Patrząc wstecz, można uznać, że decyzja o tym, aby zbudować tam reaktor pierwszy w swoim rodzaju i obecnie największy w Europie nie była najlepsza. Prawdopodobnie lepszym pomysłem byłoby zbudowanie na przykład floty dwóch lub trzech mniejszych reaktorów. Na pewno wyciągnęliśmy z tej budowy wiele wniosków, ale niefortunne jest to, że budowaliśmy tylko jeden taki reaktor. Bo gdyby od razu zaplanowana była konstrukcja kolejnego, to na pewno zrobilibyśmy to szybciej, ucząc się na błędach. 

A czy wpłynęło to na postrzeganie energetyki jądrowej w kraju? 

Zdecydowana większość społeczeństwa popiera energetykę jądrową. Ale problemy Olkiluoto 3 wpłynęły na debatę publiczną. Wątpliwości wobec energii jądrowej koncentrowały się na krytyce tego konkretnego projektu. I musimy być w stanie dobrze odnieść się do tych wątpliwości, żeby rozmawiać z wyborcami, którzy nie mają nic przeciwko energii jądrowej jako takiej, ale chcą, żeby projekty były oddawane zgodnie z planowanymi terminami i budżetem. 

Mówił pan o małych reaktorach. Czy widzi pan dla nich przyszłość w Finlandii?

Finlandia posiada duży sektor ciepłownictwa systemowego, który odpowiada za ogrzewanie prawie połowy powierzchni budynków w kraju. Reaktory typu SMR mogą odegrać rolę w pozbyciu się paliw kopalnych z tego obszaru. 

Czyli jądrowe ogrzewanie? Czy są już konkretne plany jego rozwoju?

Pierwszy taki projekt jest już w toku i ma akceptację polityczną. Firma energetyczna Helen, która zapewnia m.in. ciepło systemowe w Helsinkach, prowadzi własny program jądrowy. W tej chwili trwa ocena różnych typów reaktorów oraz lokalizacji. Po zakończeniu podjęta zostanie decyzja inwestycyjna. Liczę też, że po tegorocznych wyborach zostanie to potwierdzone w nowej strategii miasta. 

A to nie jedyna perspektywa takiego wykorzystania atomu. O SMR myśli też kilka innych miast, np. Kuopio. Jedna z fińskich firm pracuje nad zaprojektowaniem małego reaktora wyłącznie do produkcji ciepła. Spodziewam się, że pierwsze małe reaktory zaczną działać w naszym kraju w latach 30.

Małe reaktory modułowe to nowa technologia, w Chinach działa komercyjnie dopiero pierwsza tego typu elektrownia, na Zachodzie nie ma na razie żadnej. Czy stawianie na nie to nie ryzykowny wybór?

Trzeba pamiętać, że u podstawy nie jest to całkowicie nowa technologia - jaką byłaby np. fuzja jądrowa - bo opiera się ona na tych samych zasadach, co istniejące duże elektrownie, czyli chłodzone wodą reaktory jądrowe. Jednak projekty reaktorów, całych elektrowni, wykorzystanie ich w ciepłownictwie to oczywiście nowość. Bycie pionierem jest obarczone ryzykiem i trzeba to uwzględnić w budżetach i harmonogramach. Ale uważam, że mamy w Finlandii podstawy techniczne i ekonomiczne do zrealizowania takich projektów. 

A dlaczego stawiacie właśnie na tę technologię?

Jeśli w naszych warunkach chcemy ogrzać miasta bez spalania paliw kopalnych i bez spalania nadmiernej ilości biomasy, to nie mamy wielkiego wyboru. Możliwa jest elektryfikacja ciepłownictwa, ale do tego potrzeba dużo energii elektrycznej. Co oznacza dla nas i tak budowę reaktorów jądrowych. W Helsinkach mamy połączenie zelektryfikowanego ciepła oraz biomasy i nie grozi nam, że system się załamie. Ale im szybciej możemy odejść od spalania, tym lepiej.

Finlandia jest pionierem także w kwestii budowy pierwszego na świecie długoterminowego, geologicznego składowiska odpadów radioaktywnych Onkalo, 450 m pod ziemią. Co stoi za decyzją o jego budowie?

To był proces trwający dziesięciolecia. Pierwotnie mieliśmy możliwość eksportowania odpadów nuklearnych, jak było w przypadku radzieckiego projektu elektrowni Loviisa. Odpady trafiały do ZSRR. Ale rozważano też, czy powinniśmy mieć krajowy plan dla odpadów radioaktywnych, a później w prawie uchwalono, że nie mogą one być eksportowane.

Prace nad tym zaczęły się już w latach 80., a na przełomie tysiącleci można było podjąć decyzję, gdzie zostanie zbudowane składowisko, niedługo później ruszyła budowa. W przyszłym roku ma tam trafić pierwsze zużyte paliwo z elektrowni, gdzie pozostanie na zawsze. 

Jesteśmy pierwsi i wyciągnęliśmy wiele wniosków, które będą cenne również dla innych przy rozwiązywaniu kwestii odpadów nuklearnych.

Czy znalezienie odpowiedniego miejsca było dużym wyzwaniem? W Polsce na razie żadna gmina nie zgłosiła chęci w naborze na lokalizację dla składowiska odpadów promieniotwórczych.

Ważne jest długoterminowe myślenie i planowanie, które w naszym przypadku sięga lat 80. Wtedy wykonywano pierwsze badania geologiczne, wyznaczono najlepsze miejsca. Później przygotowanie ocen oddziaływania na środowisko, rozmowy ze społecznościami. Składowisko powstało w gminie Eurajoki, tej samej, w której jest elektrownia Olkiluoto. Gmina czerpie z tego dochody, ale obecność elektrowni i repozytorium są też powodem do dumy. Określają się najbardziej pozytywną dla klimatu miejscowością na świecie, bo dostarczają tyle czystej energii, a będą też miejscem składowania zużytego paliwa.

W polskiej debacie na temat atomu - szczególnie od czasu inwazji Rosji na Ukraine - ważnym tematem jest bezpieczeństwo od zagrożeń militarnych. Niektórzy krytycy mówią, że jedna wielka elektrownia to łatwiejszy cel potencjalnego ataku, niż rozproszone wiatraki. W Finlandii też budzi to obawy?

Zagrożenie wojenne daje pewne powody do obaw. Ale kiedy patrzymy na wojnę w Ukrainie, to widzimy, że elektrownie jądrowe są strategicznymi aktywami i uszkodzenie lub atak na nie nie wydaje się być w interesie agresora, w tym wypadku Rosji.

Rzeczywiście ich budowa oznacza skoncentrowanie dużej części produkcji w jednym miejscu. Ale odnawialne źródła energii, na przykład farmy wiatrowe, to w Finlandii także duże projekty. Oczywiście podczas budowy trzeba rozważyć różne scenariusze, być przygotowanym na kryzys, mieć rezerwy mocy. Ale nie jest to powód, by tych ich nie budować. A trzeba też pamiętać o tym, że elektrownie jądrowe wzmacniają nasze bezpieczeństwo. 

Wzmacniają?

Dzięki nim nie jesteśmy tak bardzo zależni od importu paliw kopalnych. Do tego energia jądrowa jest wysoce niezawodna, paliwo jądrowe jest relatywnie łatwe do zmagazynowania, bo fizycznie zajmuje nieporównywalnie mniej miejsca niż gaz lub ropa. 

Atte Harjanne - fiński polityk, członek parlamentu od 2019 roku z ramienia Ligi Zielonych. Były szef klubu Zielonych w parlamencie. 

Więcej o: