Mikoszewo to wieś w województwie pomorskim, tuż przy ujściu Wisły. Na północy od wsi znajduje się rezerwat Mewia Łacha, gdzie gniazdują rzadkie gatunki ptaków. Pojawiła się tam też nowa atrakcja turystyczna - cypel. Jak informuje "Dziennik Bałtycki" jest na tyle duży, że Poczta Polska nadała mu kod pocztowy 82-103 należący do Stegny, czyli gminy, w której znajduje się Mikoszewo. Co więcej, jest spora szansa, że prądy wodne i sztormy spowodują jeszcze jego powiększenie.
Do Rewy czy Helu jeszcze trochę brakuje, ale nowy cypel już zachwyca. - Takie cudo mogła stworzyć tylko natura! Na Pomorzu powstał nowy cypel. Mieści się po wschodniej stronie ujścia Wisły, na Mierzei Wiślanej, w Mikoszewie. Z nowym cyplem Mikoszewo staje się kolejnym punktem na mapie regionu, obok takich miejsc jak Rewa czy Hel, które od lat przyciągają turystów swoimi unikatowymi walorami krajobrazowymi i przyrodniczymi - poinformował regionalny oddział "TVP 3".
Popularność nowej atrakcji turystycznej cały czas rośnie. Wiele osób jednak wyraża obawę, że łatwo może ulec zniszczeniu i że należy go chronić. Najazd turystów może być też dużym problemem dla rezerwatu. Utworzona w 1991 roku Mewia Łacha składa się z dwóch części, a zdecydowana większość znajduje się w okolicach Mikoszewa. Gniazdują tu liczne gatunki mew, rybitw czy sieweczek (największa koncentracja mewy małej i pospolitej w Europie). Turyści są jednym z największych zagrożeń dla ptasich gniazd. Cypel może też stać się legowiskiem dla fok.
To nie pierwszy przypadek, gdy z wody wyłania się kawałek lądu. Linia brzegowa i granica zmienia się cały czas, dostosowując do linii podstawowej morza terytorialnego. Jak podaje GUS, w 2024 roku terytorium Polski powiększyło się o 225 hektarów. Obecnie zajmuje więc 31 393 361 ha. Ci, którzy chcieliby zobaczyć tę nową atrakcję, powinni kierować się na gminę Stegny, a następnie w stronę Mikoszewa, do ujścia Wisły. Warto pamiętać, że przy wysokim poziomie wody cypel może być niedostępny. Jednak ważniejsze, żeby odwiedzając go zachowywać się spokojnie - nie rozpalać ognisk, nie straszyć zwierząt i nie zostawiać po sobie śmieci szanując fakt, że okolice są domem dla dzikiej fauny.
Czytaj też:Zagrożenie na dnie Bałtyku. Na ponad 80 lat o tym zapomniano. "Nie mamy zbyt wiele czasu"
Źródła:Interia, Fakt