Masowy atak pszczół. Trwał 30 minut. Jedna z osób użądlona aż 25 razy. Winna pogoda?

Zmasowany atak pszczół we Francji spowodował poważne obrażenia u 24 osób, z czego 3 są w stanie krytycznym. Powodem agresywnego zachowania owadów mogła być pogoda.
pszczoły miodne (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Gwałtowny atak pszczół w południowo-środkowej Francji

Leżące w departamencie Cantal w południowo-centralnej Francji miasto Aurillac stało się sceną przerażającego ataku pszczół. Zdarzenie trwało około 30 minut, a w jego wyniku obrażeń doznały 24 osoby, z czego 3 znajdują się w stanie krytycznym. Jedna z nich została użądlona 25 razy. Dekadę wcześniej ule ustawiono na dachu lokalnego hotelu, jednak jak do tej pory owady nigdy nie zachowywały się tak agresywnie.

Winna może być pogoda

Na miejsce przybył pszczelarz, który opanował sytuację. Jego zdaniem winna mogła być pogoda. - Kiedy jest chłodno i szaro, jak w tę niedzielę, pszczoły nie żerują. Wszystkie są wtedy w ulu. Reagują zbiorowo, jeśli wyczują, że ul jest atakowany - stwierdził w rozmowie z portalem stacji RTL. Dodał też, że podobnego zachowania tych błonkówek nigdy nie obserwował.

Zobacz wideo

Szerszenie czarne mogły zaatakować ul

- Pszczoła nie odróżnia napastnika od przechodnia. A gdy jedna użądli, pozostałe czują zapach jadu i wszystkie zaczynają żądlić, by bronić swój ul - zauważył ekspert. Jednak burmistrz Pierre Mathonier uznał, że przyczyną mogły być także szerszenie czarne (vespa velutina), które zaatakowały siedlisko pszczół. Te owady, coraz liczniejsze we Francji, występują naturalnie na Dalekim Wschodzie i w Indiach. Najprawdopodobniej niektóre przypłynęły do Francji w 2004 roku wraz z transportem ceramiki, która trafiła do portu w Bordeaux. Przez 20 lat rozprzestrzeniły się na pozostałe kraje regionu śródziemnomorskiego. Ich gniazdo znaleziono też na Słowacji, jak na razie brak doniesień z Polski.

Szerszenie groźne dla populacji pszczół miodnych

Wspomniany gatunek szerszeni atakuje pszczoły miodne, a każdy jest w stanie zabić nawet 30 osobników dziennie. Jak informował w zeszłym roku "Guardian", atakują przy tym kilka uli jednocześnie. - zabijają pszczoły z niewiarygodną prędkością, rozczłonkowując je, a następnie przynoszą ich resztki do własnych gniazd, aby nakarmić swoje młode. Pszczoły nie opuszczają już swoich uli - wyjaśnił w rozmowie z dziennikiem Michele Meridio, prezes stowarzyszenia pszczelarzy we włoskim Veneto. Europie zagraża również pokrewny gatunek szerszenia azjatyckiego (Vespa mandarinia), który jest jednym z największych przedstawicieli rodzaju Vespa (szerszenie). Jest też bardziej agresywny i zagraża populacji pszczół miodnych. Częściej też atakuje ludzi.

Czytaj też:Kryzys pszczelarski w USA. "Największa utrata pszczół w historii". Co się wydarzyło?

Źródła:PAP, Onet, Rzeczpospolita

Więcej o: