Zaprezentowany przez MKiŚ dokument dotyczy lat 2021-2030 z perspektywą do 2040 roku. Według przyjętego scenariusza zwiększonych ambicji (WAM) możliwe będzie obniżenie cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych względem prognoz na 2025 r. - o 6 proc. do 2030 r., 18 proc. do 2035 r. i aż 27 proc. do 2040 r. Jeszcze większe obniżki planowane są w przemyśle - 9,21, i 28 proc. w powyższych latach. Dla sektora usług zamierzenia przewidują spadki o 7,20 i 29 proc. Podstawą Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu jest unijne rozporządzenie z 2018 roku, nakładające na państwa członkowskie obowiązek przedstawienia strategii spełniającej cele klimatyczne Wspólnoty. Oprócz ambitnego scenariusza (WAM) w polskim dokumencie znajduje się też wersja bazowa (WEM) oparta o aktualne trendy.
Zmniejszyć mają się również koszty wytworzenia energii elektrycznej. Do 2030 spadek ma wynieść 11 proc., a do 2040 już 31 proc. Ministerka klimatu Paulina Hennig-Kloska wyjaśnia, że takie oszczędności będą możliwe za sprawą inwestycji w coraz tańsze technologie odnawialnych źródeł energii (OZE), a także dzięki znacznemu ograniczeniu emisji CO2 (54 proc. redukcja do 2040 r.). Spadek emisji wpłynie też na obniżenie kosztów wynikających z systemu EU ETS.
Obniżenie cen prądu wymaga transformacji energetycznej, której koszt do 2030 roku szacuje się na ok. 1,1 bln zł. W skali roku oznacza to wydatki rzędu 216 mln zł. Znaczna część tych środków będzie przeznaczona na rozwój nowych mocy wytwórczych, a także modernizację sieci energetycznych i działania termomodernizacyjne. 350 mld zł będzie pochodzić z funduszy europejskich, z czego 115 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), 25 mld zł z programu FENiKS, a 55 mld zł z Funduszu Modernizacyjnego. Ważnym źródłem pieniędzy będą też środki z unijnego systemu ETS2 obejmującego sektory budynków i transportu. Jednak Paulina Hennig-Kloska zauważa, że ETS2 może ulec zmianom i wówczas konieczne będzie szukanie innych metod finansowania.
Przepisy coraz dokładniej określają możliwości korzystania z różnych źródeł ogrzewania. Przedstawiony scenariusz zakłada, że do 2035 roku w gospodarstwach domowych nie będzie się już korzystało z węgla, jako podstawowego źródła ogrzewania. Po 2040 roku udział węgla (kamiennego i brunatnego) w sektorze energetycznym ma być minimalny, a jego miejsce zajmie biomasa i gaz odnawialny m.in. biometan. O 37 proc. zostanie też ograniczony import paliw kopalnych, w tym ropy i gazu. Wiceministerka Urszula Zielińska wskazuje, że odejście od ropy będzie najtrudniejsze. Aby to skompensować, przewidziano podwojenie produkcji biometanu. Ostateczne prace nad KPEiK powinny zakończyć się w kolejnych tygodniach. Jest to o tyle pilne, że Komisja Europejska już dwukrotnie (po raz ostatni w marcu br.) wzywała polski rząd do przesłania zaktualizowanego planu. - Nie widzę możliwości wprowadzenia strategicznych zmian w Planie, bo to oznacza dodatkowe cztery miesiące pracy. Drobne korekty są możliwe, ale większe już nie - stwierdziła ministerka Hennig-Kloska.
Czytaj też:Nowe rozporządzenie ws. magazynów energii. "Absurdalne wymogi"
Źródła: Business Insider, Fakt