Firma Ørsted to duński gigant zajmujący się m.in. budową farm wiatrowych. Właśnie finalizował jedną ze swoich inwestycji w Stanach Zjednoczonych. Farma wiatrowa Revolution Wind, powstająca u wybrzeży dwóch amerykańskich stanów: Rhode Island i Connecticut, jest zbudowana już w ok. 80 proc. Aż 45 z 65 turbin zostało zainstalowanych. Nagle jednak amerykańska administracja zdecydowała o wstrzymaniu prac nad tą inwestycją. Akcje duńskiego giganta natychmiast zanurkowały o ponad 15 proc. do swojego najniższego poziomu w historii.
Biuro ds. Zarządzania Energią Oceanów wysłało do firmy list nakazujący "wstrzymanie wszystkich bieżących działań". Powołano się w nim na "ochronę bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych". Ørsted ma nie wznawiać prac, aż projekt nie przejdzie dodatkowej analizy. Jedną już wcześniej przeprowadzono, ale Donald Trump wydał jakiś czas temu rozporządzenie nakazujące rozważanie "wypowiedzenia lub zmianę wszelkich istniejących umów dot. energii wiatrowej". Amerykański prezydent jest bowiem wielkim przeciwnikiem energetyki wiatrowej.
Amerykański prezydent o swojej niechęci do wiatraków mówił wielokrotnie. Ostatnio podczas pobytu w Szwecji przypomniał o tym wręcz na każdym kroku. - Widzicie wszędzie te wiatraki, niszczą wasze piękne pola i doliny, zabijają ptaki, a jeśli utkną w oceanie, niszczą wasze oceany - mówił podczas konferencji prasowej po wizycie. Turbiny wiatrowe w Aberdeen nazwał "jednymi z najbrzydszych wiatraków, jakie kiedykolwiek widziano". Nazywał je także "brzydkimi potworami". Z kolei o samej energetyce wiatrowej mówił, że to "oszustwo" i podkreślał, że "to najgorsza, najdroższa forma energii i nie powinno się pozwalać na budowę wiatraków". Wezwał Europejczyków do porzucenia tej energii.
Na naszym kontynencie działanie Donalda Trumpa może ograniczać się do apelów, ale w USA ruszył na prawdziwą wojnę z wiatrakami. Wstrzymanie inwestycji Ørsted to już drugi taki ruch w ostatnich miesiącach. Wcześniej wstrzymano prace nad Empire Wind, nowojorskim projektem energetyki wiatrowej, ale po interwencji lokalnych władz wznowiono budowę. W sprawę Revolution Wind również angażują się lokalni politycy, a Duńczycy oceniają skutki finansowe wstrzymania budowy i rozważają wszczęcie postępowania prawnego. Energia z tej inwestycji miała zasilać 350 000 domów w regionie. Senator Chris Murphy, demokrata z Connecticut, uważa, że niechęć Trumpa wynika z mocnego powiązania z branżą naftową. - To historia korupcji, po prostu. Prezydent Trump sprzedał nasz kraj wielkim korporacjom, z przemysłem naftowo-gazowym na czele - mówił.
Przeczytaj też: "Kursy walut 26.08. Wyprzedaż dolara, a złoty w górę. Trump zrobił coś bez precedensu".
Źródła: Stooq.pl, The Guardian, euronews.com