Trzy lata po katastrofie ekologicznej na Odrze, druga pod względem długości rzeka w Polsce znów znalazła się na nagłówkach mediów po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę o utworzeniu Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. To jednak niejedyny news dotyczący Odry, bowiem akurat w tym samym okresie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przedstawił uzasadnienie do wyroku, w którym uchylił decyzję Ministerstwa Klimatu i Środowiska, zezwalającą na eksploatację nowej elektrowni gazowej Dolna Odra, informuje na łamach Money.pl Aleksandra Majda, vice president ESG Impact Network. Decyzję resortu zaskarżyło Towarzystwo na rzecz Ziemi.
Sąd uchylił decyzję ministerstwa, ponieważ w postępowaniu nie uwzględniono obowiązku ochrony Odry Wschodniej. Elektrownia dzięki zgodzie resortu miała uzyskać możliwość pobierania aż 55 metrów sześciennych wody na sekundę, co - zdaniem ekspertów i organizacji społecznych - było zagrożeniem dla lokalnego ekosystemu w okresach, gdy stan wody jest niski. Sąd nakazał zatem ministerstwu ponowne rozpatrzenie sprawy i wprowadzenie mechanizmów monitorowania przepływu oraz ograniczeń w poborze wody podczas suszy.
Póki co elektrownia może dalej działać, a wyrok nie jest prawomocny i można go zaskarżyć. Resort nie zamierza jednak składać skargi kasacyjnej. Natomiast PGE, właściciel elektrowni, póki co "analizuje scenariusze działań", ale rozważa skargę kasacyjną.
Problem z elektrownią dotyczy przede wszystkim chłodzenia jej wodą z rzeki, która z powrotem trafia do obiegu, ale już podgrzana. A Dolna Odra już i tak doświadcza stresu wodnego niemal przez cały rok - mówi cytowany w Money.pl Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi, współautor raportu "Elektrownie gazowe i węglowe w kryzysie wodnym".
Działacze domagają się by pozwolenie na pobór wody przez elektrownię, było ograniczone w okresach niskich stanów wody, by zagwarantować utrzymanie przepływu nienaruszalnego. Obecne przepisy nie nakładają takich limitów, co oznacza, że gdyby w 2022 roku, gdy na Odrze doszło do wielkiego kryzysu, obowiązywałyby przepisy uchylone przez sąd, elektrownia mogłaby pobierać nawet 80 proc. przepływu wody, który wówczas wynosił ledwie 70-80 m sześciennych na sekundę.