Zabawki szybko się niszczą lub przestają działać. Wtedy zamiast radości stają się odpadem problemowym. Segregacja zepsutych zabawek ma znaczenie, bo od materiału zależy, czy trafią do recyklingu, czy na składowisko. Pracownicy punktów komunalnych podkreślają, że błędy w tym obszarze zdarzają się bardzo często.
Kolorowy samochodzik czy zestaw klocków kojarzy się z żółtym pojemnikiem. To dobre skojarzenie, ale tylko pod pewnymi warunkami. Przedmioty wykonane z jednolitego plastiku, pozbawione elektroniki, w wielu gminach można wyrzucać do pojemnika na metale i tworzywa sztuczne, zgodnie z lokalnym regulaminem. Przed wyrzuceniem warto sprawdzić, czy w środku nie ma baterii lub małych przewodów. Nawet niewielki element elektroniczny zmienia cały odpad w elektrośmieć.
A co zrobić z pluszakami? Maskotki są sentymentalne, ale z punktu widzenia segregacji bywają kłopotliwe. Składają się z tkanin, wypełnień i czasem plastikowych elementów. Zniszczone maskotki, których nie da się rozdzielić na poszczególne materiały, powinny trafić do odpadów zmieszanych. Jeśli jednak są w dobrym stanie, część gmin i fundacji prowadzi okresowe zbiórki tekstyliów lub zabawek. Warto to sprawdzić, zanim trafią do kosza.
Interaktywne misie, konsole dla dzieci czy auta na pilota nie powinny trafiać do domowych pojemników. Modele zasilane bateriami lub prądem należy oddać do PSZOK albo do specjalnych pojemników dostępnych w sklepach z elektroniką. Baterie zawsze należy wyjąć i wrzucić osobno. To jedna z najczęstszych wskazówek, jakie padają podczas edukacji ekologicznej w gminach.
Warto też wiedzieć, że duże i nietypowe zabawki najlepiej oddać do PSZOK. Drewniane sanki, koniki na biegunach czy domki ogrodowe dla dzieci nie mieszczą się w standardowych koszach. Takie przedmioty uznawane są za odpady wielkogabarytowe i powinny trafić do PSZOK lub na wyznaczoną zbiórkę gabarytów. Wystawianie ich przy altanie śmietnikowej bez terminu zbiórki to częsty błąd, który kończy się problemami porządkowymi.