Bauernregeln, czyli niemieckie ludowe przysłowia i przepowiednie pogodowe, wywodzące się ze spostrzeżeń rolników, przez lata traktowano z dystansem. Wiele z nich opierało się na doświadczeniu i długiej obserwacji natury, a nie na naukowych danych. Jedna z popularniejszych reguł dotyczy stycznia pełnego słońca i śniegu. Sprawdzono, czy taki przebieg zimy faktycznie ma związek z nadchodzącym latem i jakie może mieć znaczenie w praktyce. Do tej zależności odniósł się meteorolog Jörg Riemann z Wettermanufaktur, który analizował skuteczność tej reguły na podstawie wieloletnich obserwacji.
Jasny styczeń oznacza dużą liczbę słonecznych dni, natomiast biały odnosi się do ponadprzeciętnej ilości śniegu. Taki układ pogody w środku zimy nie jest przypadkowy i wskazuje na określone procesy w atmosferze. Specjaliści zwracają uwagę, że długotrwała pokrywa śnieżna stabilizuje warunki pogodowe oraz wpływa na późniejsze układy ciśnienia, choć sam śnieg nie przesądza jeszcze o charakterze całego lata. To właśnie one mogą mieć znaczenie dla przebiegu kolejnych miesięcy w roku. Dane z wielu lat pokazują, że biały i jasny styczeń często pojawia się w okresach, gdy zimą dominuje sucha i chłodna masa powietrza. Taki schemat bywa zapowiedzią zmiany cyrkulacji wiosną, co sprzyja napływowi cieplejszych mas powietrza latem. Nie jest to reguła absolutna, jednak powtarzalność tego zjawiska zwróciła uwagę klimatologów.
Meteorolodzy sprawdzili, czy ludowa mądrość ma potwierdzenie w liczbach. Analizy wskazują, że w około sześciu na dziesięć przypadków po jasnym i białym styczniu faktycznie pojawia się lato cieplejsze niż zwykle. Jednak jest to uśredniony wynik obserwacji z wielu lat, a nie precyzyjna prognoza dla konkretnego sezonu. Chodzi głównie o lipiec i sierpień, czyli okres uznawany za pełnię sezonu letniego. Trzeba jednak podkreślić, że wyższe temperatury latem nie oznaczają automatycznie suszy. Reguła nie mówi nic o ilości opadów, a jedynie o temperaturach. Możliwe są więc gorące, ale jednocześnie wilgotne miesiące. To ważna informacja dla tych, którzy obawiają się, że wysoka temperatura zawsze oznacza brak deszczu.
Śnieg w styczniu działa jak naturalna kołdra ochronna dla gleby i roślin, o ile towarzyszą mu umiarkowane mrozy, a nie długotrwałe skrajnie niskie temperatury. Dla ogrodów i sadów taki przebieg zimy jest korzystny, ponieważ rośliny mogą spokojnie przejść okres spoczynku. Mróz w połączeniu ze śniegiem ogranicza rozwój szkodników i chorób, które często przetrwają łagodne zimy. Eksperci zalecają, by w tym okresie nie ingerować w ogród. Rośliny potrzebują stabilnych warunków, aby wiosną ruszyć z pełną siłą. Spokojna zima może więc oznaczać bujniejszą wegetację w kolejnych miesiącach, niezależnie od tego, czy lato okaże się wyjątkowo gorące.
Mimo że statystyki sprzyjają starej regule, meteorolodzy podkreślają, iż pogoda pozostaje złożonym systemem. Nawet silne mrozy i śnieg w styczniu nie dają stuprocentowej gwarancji upalnego lata. Na ostateczny przebieg sezonu wpływają także zjawiska globalne, takie jak układy oceaniczne czy zmiany w prądach powietrza, które mogą osłabić lub wzmocnić lokalne tendencje wynikające z zimowej aury. Krótkoterminowe prognozy pozwalają dość dokładnie przewidzieć nadchodzące dni, ale długofalowe scenariusze zawsze obarczone są ryzykiem błędu. Takie ludowe reguły pogodowe mogą być ciekawą wskazówką, lecz nie zastąpią nowoczesnych modeli pogodowych.