Ekspert od prawa podatkowego o rachunku Kaczyńskiego: Nie można tego nazwać ani paragonem, ani fakturą

"Wiadomości" TVP wyemitowały reportaż o Jarosławie Kaczyńskim i jego wizycie na cmentarzu w 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Pokazano również "fakturę", która miała dowodzić, że prezes PiS kupił wieńce pogrzebowe za własne pieniądze. Z rozmowy z ekspertem od prawa podatkowego dowiedzieliśmy się jednak, że w przedstawionym przez TVP rachunku wiele rzeczy się nie zgadza.

Cała Polska, za sprawą TVP, była świadkiem tego, jak Jarosław Kaczyński składał wieńce i zapala znicze na grobach niektórych tragicznie zmarłych i w miejscach pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej. Piątkowa wizyta prezesa PiS i innych działaczy partii na cmentarzach spotkała się z krytyką opinii publicznej, ponieważ stała w sprzeczności z wprowadzonymi na czas epidemii koronawirusa obostrzeniami. Inni, w tym rodziny ofiar katastrofy, nie mogli w dziesiątą rocznicę tragedii odwiedzić grobów swoich bliskich. 

Zobacz wideo Jakie mandaty grożą za nieprzestrzeganie obostrzeń?

Prezesa PiS w obronę wzięły "Wiadomości" TVP, w których materiale podkreślono, że Kaczyński odwiedził wiele grobów, a nie tylko grób swojej matki, oraz,  że złożone przez niego wieńce pogrzebowe zostały zakupione z własnej kieszeni lidera Prawa i Sprawiedliwości. Po emisji reportażu w internecie rozpętała się burza - pojawiły się zarzuty, że przedstawiony w głównym wydaniu "Wiadomości" rachunek to falsyfikat, spreparowany na potrzeby przychylnej rządowi propagandy.

Poprosiliśmy zatem eksperta od prawa podatkowego o opinię odnośnie autentyczności zaprezentowanego przez "Wiadomości" rachunku. Nasz rozmówca wolał pozostać anonimowy. Wywiad można przeczytać poniżej. 

Kamil Rakosza: Czy dokument, który został pokazany w "Wiadomościach", możemy nazwać "paragonem fiskalnym"?

Nie można tego nazwać ani paragonem, ani fakturą. Tak naprawdę nie można nawet zweryfikować autentyczności tego dokumentu, ponieważ sprzedawca jest zamazany. A sprzedawca to podmiot gospodarczy, więc zamazany być nie powinien.

Szukając natomiast podstaw ku temu, by określić czy to przestępstwo fałszerstwa, czy nie, musielibyśmy mieć dane sprzedawcy. Znajomość podmiotu gospodarczego mogłaby nam dać odpowiedź na to pytanie. Prawda wyjdzie na jaw wówczas, gdy właściwy sprzedawca złoży w Urzędzie Skarbowym plik, który nazywa się Jednolitym plikiem kontrolnym.

Co Urząd Skarbowy może wykazać na jego podstawie?

Jeżeli wykaże, że była to faktura sprzedaży, nie ma podstaw ku temu, by mówić, że dokument przedstawiony w "Wiadomościach" to falsyfikat.

A czy poza utajnieniem sprzedawcy są jeszcze jakieś inne zastrzeżenia, co do formy tego rachunku?

Pan poseł Michał Szczerba miał pewne zastrzeżenia co do tego, czy to na pewno faktura. Generalnie w praktyce gospodarczej dokument oczywiście nazywa się fakturą lub paragonem. Patrząc jednak na to pod kątem prawnym, w firmie powinna istnieć pewna, określona polityka wystawiania dokumentów.

Jeżeli ktoś wymyślił sobie, że jego faktura będzie nazywana "paragonem", to też tak może być. W tym przypadku jednak pierwszy raz w życiu widzę, by paragon został nazwany "fakturą", choć z legalnego punktu widzenia jest to dopuszczalne.

Pojawiają się także zarzuty do tego, że w "fakturze" pojawia się nr PESEL Jarosława Kaczyńskiego zamiast NIP-u.

To akurat mylny zarzut. PESEL może pojawić się w tym miejscu.

A 23-procentowa stawka VAT?

W przypadku wieńców pogrzebowych faktycznie powinna ona wynosić osiem procent, a nie 23.

Spotkałem się z opiniami, że w niektórych przypadkach sprzedawca może jednak ujednolić stawkę VAT i podać właśnie tę wyższą. 

Tak jest zazwyczaj wtedy, kiedy mamy do czynienia z usługą ciągłą. W tym przypadku jednak stawka VAT powinna wynosić osiem procent. Niemniej, ktoś, kto wystawił fakturę na wyższy VAT nie naraził na straty budżetu państwa.