Dziennikarze przytaczają historię Shrimoti, mieszkanki jednej z wiosek w stanie Jharkhand we wschodnich Indiach, która jak w pigułce pokazuje, na czym polegają tamtejsze polowania na czarownice.
"Kobieta codziennie wraz z synem modli się do jednego z drzew, które jej plemię uważa za święte. Obawia się ona jednak, że wkrótce modlitwa w tym miejscu zostanie zakazana, bo w swojej wiosce została uznana za czarownicę. Stało się to po tym, gdy w wiosce zmarła inna kobieta. Była chora, ale i tak mieszkańcy obwinili o tę śmierć Shrimoti" - słyszymy w materiale wideo Deutsche Welle.
Mieszkańcy zaciągnęli kobietę do lokalnego uzdrowiciela, który poparł ich oskarżenia. Zasugerował nawet egzorcyzmy i... wylanie na Shrimoti wrzącego oleju. Syn kobiety poszedł do sądu, by szukać ratunku dla matki. - Ja i moja rodzina żyjemy teraz w strachu przed tym, co mieszkańcy wioski mogą nam teraz zrobić - mówi kobieta.
"Oskarżani o magię są często bici, wyrzucani z wiosek, a nawet zabijani" - opisują dziennikarze Deutsche Welle. W stanie Jharkhand, gdzie etniczne grupy plemienne stanowią ok. 1/4 populacji, polowanie na czarownice jest powszechne.
Polowanie na czarownice to wielowiekowe zło społeczne, które ma swoje korzenie w przesądach, ale teraz stało się najwyraźniej wygodnym sposobem na uciszanie i ostracyzm wobec bezbronnych kobiet
- tłumaczy Aya Ibrahim, reporterka DW. - Intencją tej praktyki jest głównie zastraszanie kobiet, szczególnie tych w podeszłym wieku. Są różne ukryte powody, np. chęć odebrania ziemi. Wtedy mieszkańcy zmawiają się przeciwko ofiarom. Czasami też wodzowie plemienni wysuwają tego rodzaju zarzuty, aby ugruntować swoją pozycję w wiosce - dodaje Salkhan Murmu, były członek parlamentu, a teraz działacz społeczny, który pomagał Shrimoti w jej sprawie sądowej.
W Indiach istnieją przepisy przeciw polowaniom na czarownice, ale zdaniem Murmu nie są one skuteczne. Deutsche Welle przytacza oficjalne dane z National Crime Records Bureau of India, z którego wynika, że na przestrzeni ostatnich jedenastu lat z powodu oskarżenia o czary zostało zabitych ponad 1500 osób. "Prawo stanowe nie chroni ofiar, potrzebne są nowe, ogólnokrajowe przepisy, żeby ratować niewinnych ludzi" - podkreślają dziennikarze DW.