Według najnowszych danych w Pracowniczych Planach Kapitałowych oszczędza ponad 4,2 mln uczestników, a wartość zgromadzonych przez nich aktywów przekroczyła 48 miliardów złotych.
Wciąż jednak sporo Polaków ma obawy przed przystąpieniem do programu. Dlatego dziś tylko ok. 59 proc. uprawnionych pracowników odkłada w PPK.
Co 4 lata, zgodnie z ustawą o Pracowniczych Planach Kapitałowych, Rada Ministrów dokonuje przeglądu funkcjonowania PPK i przekazuje Sejmowi informację z ewentualnymi propozycjami zmian w programie. Pierwszy taki przegląd odbył się w 2022 roku. Drugi właśnie się zaczął.
Jak się dowiadujemy, jedną z rozważnych zmian jest wprowadzenie nowych zasad tzw. autozapisu.
Co to takiego? Co cztery lata dochodzi do automatycznego zapisu do programu wszystkich, którzy wcześniej z udziału w nim sami zrezygnowali. Mówiąc inaczej: wszyscy pracujący Polacy, którzy nie są w programie, automatycznie są tam ponownie zapisywani. A jeśli ktoś nie chce oszczędzać w PPK, sam musi się z programu wypisać, składając odpowiednią deklarację u pracodawcy.
Tak postanowiono w ustawie. Pierwszy autozapis nastąpił w marcu 2023 roku, kolejny wypada w 2027 r. I właśnie tu rząd rozważa zmiany.
Polski Fundusz Rozwoju, czyli państwowa spółka zarządzająca PPK, potwierdza, że w czasie konsultacji pojawił się pomysł "zwiększenia częstotliwości autozapisu".
"Zgodnie z obecnym harmonogramem kolejny autozapis powinien nastąpić w 2027 roku. Postulaty, które napływają do nas z rynku, idą w stronę skrócenia okresu, w którym autozapis się odbywa: z czterech lat do trzech" - przyznają nam przedstawiciele PFR
Inna możliwa zmiana dotyczy najstarszych pracowników. Wśród propozycji jest objęcie autozapisem także osób, które ukończyły 55. rok życia. Dzisiaj takie osoby do programu mogą przystąpić tylko na swój wniosek.
Obie korekty mają spowodować, że więcej rodaków będzie oszczędzać w programie. Żadna ze zmian nie jest jednak jeszcze przesądzona.
Nie wszyscy uważają, że korekty w programie są potrzebne. - Można oczywiście trochę zliberalizować politykę inwestycyjną oraz pomyśleć o możliwości zwiększenia limitów dobrowolnych wpłat dodatkowych tak przez podmioty zatrudniające, jak też przez samych zatrudnionych. Ale patrząc z perspektywy praktyki i nastawienia naszych rodaków do majstrowania przy rozwiązaniach długoterminowego oszczędzania, nie wprowadzałbym zmian innych niż kosmetyczne - mówi dr Marcin Wojewódka z Instytutu Emerytalnego, były wiceprezes ZUS.
Uczestnictwo w PPK jest dobrowolne, choć na początku wszyscy zostali do niego wpisani (w każdej chwili można się z programu wypisać). Jeśli się na udział w tym programie decydujemy, 2 proc. naszej pensji netto trafia do specjalnych funduszy inwestycyjnych (odsetek możemy zwiększyć do 4 proc.). Prawie drugie tyle dokłada pracodawca, który każdemu pracownikowi dodaje przynajmniej 1,5 proc. (ale nie więcej niż 4 proc.) wynagrodzenia. To oznacza, że na konto wpływa od 3,5 do nawet 8 proc. pensji pracownika. Do naszego oszczędzania dorzuca się też państwo – co roku wpłaca 240 zł, a na początek na zachętę dodatkowo 250 zł.