Kosmiczne ceny iPhone'ów. Apple może na tym dużo stracić [OPINIA]

Apple Showcase

Apple Showcase (Fot. Marcio Jose Sanchez / AP Photo)

Najtańszy z nowych iPhone'ów kosztuje w Polsce 3729 zł, najdroższy - dwa razy więcej. Apple konsekwentnie realizuje swoją strategię marketingową, gdzie wysoka cena jest jednym z najważniejszych jej elementów. I coraz więcej przy tym ryzykuje.

Ceny najnowszych smartfonów Apple’a zaczynają być absurdalne. Najtańszy iPhone XR kosztuje więcej niż wynosi pensja większości pracujących Polaków (mówimy o medianie zarobków), a za 7219 zł, które trzeba dać za iPhone’a XS Max z 512 GB pamięci, możemy kupić np. Renault Megane II z połowy poprzedniej dekady. To sporo, jak na urządzenia, które nosimy w kieszeni i których czas użytkowania wątpliwe, by przekroczył dwa lata.

To również sporo, jeżeli porównamy możliwości nowych iPhone’ów z konkurencją. Nawet zakładając, że smartfony Apple’a potrafią zrobić lepszą fotkę niż flagowe modele konkurencji – co z pewnością jest dyskusyjne - albo są ładniejsze lub szybsze, to pytanie brzmi, czy zmiany są aż tak duże, by zaakceptować różnicę w cenie pomiędzy iPhone’ami a flagowcami konkurencji liczoną w tysiącach złotych? Przypomnijmy, że np. Huawei P20 kosztuje nieco ponad 3 tys. zł, Xiaomi Mi 8 kilkaset złotych mniej, a Samsunga Galaxy S9 kupimy już za kwotę wyraźnie poniżej 3 tys. zł.

Konsekwentna strategia Apple’a

Wysokie, a nawet coraz wyższe, ceny smartfonów Apple’a to konsekwencja przyjętej strategii marketingowej. U jej podstaw leży prosta konstatacja faktu, że konkurencja chińsko-koreańska jest już niezwykle silna i zaczyna rządzić na masowym rynku.

Potwierdzają to twarde dane liczbowe. W drugim kwartale tego roku Huawei, po raz pierwszy w historii, wyprzedziło Apple’a pod względem liczby sprzedanych smartfonów. Tym samym jest już na drugim miejscu za Samsungiem. A na czwartym miejscu jest już Xiaomi i za chwilę, biorąc pod uwagę potężne wzrosty sprzedaży chińskich producentów, Apple spadnie z podium.

Co zatem robić? Zamknąć się w niszy luksusowych produktów i starać się ją poszerzać. W tym świecie marże są wysokie. Apple, by trwać przez lata dalej i cieszyć akcjonariuszy krociowymi zyskami, nie musi więc sprzedawać aż tyle smartfonów, co konkurencja.

Strategia wysokich cen Apple’a, która niektórych może szokować, nie jest jego autorskim pomysłem. Z powodzeniem stosuje ją lub stosowało wielu innych znanych firm i koncernów. Tak działa choćby Mercedes. Są też firmy, które kiedyś były bardziej masowe, ale przegrywając w niższych segmentach rynku z konkurencją, koncentrują się więc na sprzedaży produktów droższych i planują jeszcze droższe – tak robi np. teraz koncern Fiat Chrysler Automobiles. Zamknął ostatnio linię Punto, myśli o wycofaniu Tipo, rozwija tylko droższe, w tym modele z serii 500 i SUV-y w ramach marki Jeep.

Dwa zagrożenia

Na razie strategia Apple’a się świetnie sprawdza. Jego wybitni specjaliści od marketingu przekonali wielu przedstawicieli klasy średniej na całym świecie, że iPhone w dłoni i MacBook pod pachą są częścią lepszego świata i wyznacznikiem pewnego prestiżu i luksusu. Wielu więc myśli, że warto wydać kilka lub nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych za nową komórkę lub notebooka ze znaczkiem nadgryzionego jabłuszka.

W tym wszystkim są tylko dwa zagrożenia. Po pierwsze, nie można podnosić cen bez końca. Jest pewien pułap, którego przekroczenia nie zaakceptuje znaczna część klientów. Są głosy, że Apple właśnie dotarł do tego poziomu – jeżeli tak, to grozi mu utrata kolejnej części rynku i stoczenie się głębiej w niszę luksusu, tam gdzie na innym rynku jest już np. Jaguar.

No i w świecie luksusowej i mało różnicowanej oferty – a tak jest z iPhone’ami - bardzo trzeba uważać na jeszcze jeden detal. Chodzi o różnicę w cenach pomiędzy najtańszym smarftonem Apple, a dwoma droższymi modelami XS i XS Max. Jest ona duża. I może powodować, że znaczna część klientów Apple’a będzie wybierać tańszy model, kosztem rezygnacji z droższych – mówi się w takiej sytuacji o kanibalizacji produktów.

To nie jest dobra wiadomość dla Apple’a. Może zarobić mniej, niż w sytuacji, gdyby inaczej dobrał ceny iPhone’ów lub, jeszcze lepiej, bardziej je zróżnicował.

Apple jest firmą giełdową. Do tego ikoną współczesnego świata – wszyscy na nią patrzą, wszyscy o niej mówią. Szybko więc dowiemy się, czy nadal strategia wysokich cen i trzech podobnych iPhone’ów jest najlepsza dla firmy.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.

Jacek Walkiewicz: Widzę szanse w problemach, a wcześniej widziałem problemy w szansach [NEXT TIME]

Trzy słowa, jedna kategoria: miejsce. Odgadniesz wszystkie?
1/16uniwersytet, zabytki, Orlęta
Zobacz także
  • Apple Showcase Znamy ceny nowych iPhone'ów. Najdroższy model? Ponad 7 tys. złotych
  • Apple 12 września pokazuje nowego iPhone'a Trzy nowe iPhone'y i Apple Watch Series 4. Konferencja Apple 2018 [RELACJA]
Komentarze (97)
Kosmiczne ceny iPhone'ów. Apple może na tym dużo stracić
Zaloguj się
  • ekiwok

    Oceniono 30 razy 4

    To jest opinia kogoś kto generalnie nie ma pojęcia, ale się wypowiedział.

    Z wyników finansowych jasno wynika, że ponad 50% zysków to nie sprzedaż hardwaru, ale usługi: iCloud, Apple Music oraz sprzedaż aplikacji w App Store i prowizje z Apple Pay.

    Żywotność urządzeń z jabłkiem się przedłuża. iPhony 5S (5 letni telefon) dalej dostają najnowszy system, który dodatkowo przyspiesza działanie sprzętu.

    To że ktoś nie zamieni teraz iPhona 6/6S do jakiegoś złotego srajfona za małą fortunę to nie znaczy, że Apple przestało na nim zarabiać. Bo prawdopodobnie ma małą pojemność i trzyma zdjęcia w iCloudzie albo niedawno sparował kartę z telefonem i teraz biorą z każdej transakcji Apple Pay prowizję.

    To że żywotnośc iPhonów to teraz 6 lat, a nie 2 lata sprawia, że ludzie którzy nie chcą skorzy wymieniać dalej działający ok telefon na jakieś złote coś za 6000zł, pradopodobnie kupią bezprzewodowe słuchawki za 700 albo zegarek za 1600.

    Jeśli ktoś myśli, że jak nowe srajfony się nie sprzedadzą to Apple nie zarobi to umyka mu większy obraz.

  • podobny_do_nikogo

    Oceniono 1 raz 1

    Człowieki to jednak mają narąbane.

  • zakrzyczny

    Oceniono 5 razy 1

    Nie widzę problemu, by przeżywać ich ceny - nie muszę kupować i tyle.

  • keram2225

    Oceniono 31 razy 1

    Po pierwsze - Jaguar wcale nie jest drozszy niz Mercedes.
    Po drugie - miedzy XR a Xs jest zasadnicza roznica nie tylko w cenie, ale tez w wygladzie
    Po trzecie - istotnie, iPhone w reku a MacBook pod pacha daja poczucie pewnej wyjatkowosci, co dla wielu osob jest wazne
    I po czwarte - narzekanie na „ceny z kosmosu” slychac bylo przy kazdej konferencji Apple. I co? I nic! Nadal iPhony bija rekordy sprzedazy

  • tomi44g

    0

    Huawei Mate RS 256GB kosztuje £1499. Apple iPhone XS Max 256GB kosztuje £1249. Więc Apple nie zawsze jest droższy, to zależy od specyfikacji. Może jest 20% premii za markę, iOS, Appki ale ogromnej różnicy nie ma. Androidowcy powinni być wdzięczni że jest Apple inaczej nie było by konkurencji.

  • swieta-panienka

    0

    Srajfon to ulubiony ltelefon Polaczków pracujących w Anglii po magazynach.
    Teraz będą musieli znowu kilka kilkanaście dni na overtimach spędzić, żeby kupić sobie nowy model

  • lechupo

    0

    Po prostu trzeba kupować, starsze modele które w sumie "stare" nawet nie są. A funkcjonalnie w kluczowym zastosowaniu się nie zmieniają.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje