10 rzeczy, których nie wiesz o Titanicu

Dzisiaj mija setna rocznica zatonięcia Titanica. Wokół statku i katastrofy narosło wiele mitów, także sporo rzeczy jest niewiadomych. Warto je poznać.
Elementem luksusu były wysokiej klasy toalety - via: Wikipedia Elementem luksusu były wysokiej klasy toalety - via: Wikipedia Elementem luksusu były wysokiej klasy toalety - via: Wikipedia

Dziecko rywalizacji

W czasach, kiedy przebycie Atlantyku było możliwe tylko statkami, brytyjska linia White Star Line musiała rywalizować o pasażerów z konkurentami. Najgroźniejszym była, również brytyjska, linia Cunard, która w pierwszej dekadzie XX wieku wprowadziła statki RMS Lusitania i RMS Mauretania. Jednostki te były niezwykle szybkie, dzierżyły Błękitną Wstęgę dla najszybszych statków transatlantyckich, i zapewniły Cunard międzynarodowy rozgłos. White Star Line postanowiło odpowiedzieć. Zamiast jednak ścigać się na szybkość, zdecydowano się skonstruować statki, które przebiłyby rywali przepychem godnym najlepszych hoteli. Tak powstała klasa Olympic, na którą składały się trzy jednostki - Olympic, Titanic i Britannic.

Szacuje się, że koszt stworzenia jednego statku klasy Olympic wynosił 7 i pół miliona ówczesnych dolarów. Gigantyczne nakłady nie zwróciły się. Oprócz Titanica, który zatonął w dziewiczym rejsie, Britannic został podczas I wojny światowej zarekwirowany przez brytyjską marynarkę i spełniał rolę okrętu szpitalnego. Został zatopiony w 1916 roku. Jedynie Olympic dotrwał do 1935 roku przynosząc swojej linii dochody.

Titanic - via Wikipedia Titanic - via Wikipedia Titanic - via Wikipedia

Olbrzymi

Titanic miał porażać swoim ogromem i rzeczywiście to robił. Statek był długi na 269 metrów (Lusitania - ~240 m), szeroki na 28 metrów (~27 m) i wysoki na ~53 metry. Duma polskiej floty pasażerskiej, zwodowany ponad 20 lat później MS Batory był przy Titanicu o wiele mniejszy - mierzył ~160 metrów długości i ~22 metry szerokości.

Cechą charakterystyczną Titanica były cztery wielkie kominy. Jeden z nich był jednak atrapą, zamontowaną dla spotęgowania wrażenia. Śruby statku (zewnętrzne miały średnicę 7,2 metra, środkowa 5,2 metra) były napędzane przez dwa ogromne parowe silniki tłokowe i jedną turbinę. Oddzielne silniki musiały obsługiwać ster okrętu, który był wysoki na ~24 metry, długi na 4,65 m i ważył 100 ton.

Widok silników tłokowych w filmowym Titanicu z 1997 roku robił wrażenie i to nie bez powodu - także w rzeczywistości były gigantyczne, mierząc 19 metrów wysokości i ważąc 720 ton. Aby je rozpędzić potrzebne były 29 kotły parowe. Pochłaniały one około 600 ton węgla dziennie, które musiały być ładowane do kotłów łopatami. Stąd też w maszynowni przez całą dobę 176 ludzi zajmowało się tylko tym. Titanic przewoził łącznie ~7,7 tys. ton węgla. Powstały w wyniku dziennego spalania popiół ważył 100 ton i był wyrzucany do wody.

Titanic - via Wikipedia Titanic - via Wikipedia Titanic - via Wikipedia

Nowoczesny

Statek był wyposażony w rozległą sieć elektryczną. Zasilały ją generatory potężniejsze niż typowo montowane w miastach. Cztery z nich zapewniały 400 kW elektryczności, a kolejne dwa dalsze, o mocy 40 kW, były awaryjne. Elektryczność była pożytkowana chociażby przez 10 tysięcy żarówek lub wiatraki w przewodach wentylacyjnych pompujących do wnętrza statku ciepłe powietrze. Ci, którzy wykupili bilety dla pierwszej klasy, mogli także liczyć na elektryczne grzejniki.

Powodem do dumy był bezprzewodowy telegraf. Za transmisję odpowiadały dwa równolegle zawieszone kable rozpięte między masztami statku. Dzięki nim Titanic mógł wysyłać wiadomości na ogromny zasięg 1000 mil. Dwóch pracowników Marconi Company obsługiwało go całodobowo, zapewniając swoje usługi głównie pasażerom, chociaż odbierali także wiadomości potrzebne załodze do operowania statkiem.

Warto także wspomnieć o systemie wodociągowym. Titanic korzystał z własnych zapasów wody, ale w razie konieczności był w stanie wydestylować słodką wodę z oceanu.

Titanic - via Wikipedia Titanic - via Wikipedia Titanic - via Wikipedia

Piękny i komfortowy

Fakt, trudno powiedzieć w tej kwestii coś nowego. Titanic od samego początku miał się kojarzyć z przepychem i każdy ma pewne pojęcie, czego można się było spodziewać po podróży tym statkiem. Niemniej jest to tak istotna kwestia, że nie można jej nie pominąć. Jednostką można było podróżować w trzech klasach. Pasażerowie pierwszej klasy mogli liczyć na luksusy godne najlepszych hoteli. White Star Line przywiązywał do tego wagę, bo to miał być główny atut w rywalizacji z linią Cunard. Dlatego przewidywano, że stawki w pierwszej klasie będą bardzo rozpięte - od równowartości 1688 dzisiejszych funtów do nawet 64 tysięcy. Na co moglibyśmy liczyć, jeśli na swój rejs wydalibyśmy grubo ponad ćwierć miliona złotych? Na pomieszczenia w stylu godnym hotelu Ritz, w imperialnym stylu. Na trzy z czterech wind. Na basen, salę gimnastyczną, kort do squasha, łaźnie turecką czy Verandah Cafe. No i mogli korzystać ze sławnych schodów prowadzących z pokładu z szalupami ratunkowymi na pokład D, gdzie mieściły się pomieszczenia dla pierwszej i drugiej klasy.

Druga i trzecia klasa musiały się zadowolić gorszymi, choć nie fatalnymi, warunkami. Jeśli chcielibyśmy oszczędzić i wykupilibyśmy bilet trzeciej klasy za równowartość 532 funtów, to musielibyśmy się przygotować chociażby na ograniczenia w korzystaniu z łazienki - dwie, po jednej dla każdej z płci, musiały wystarczyć całej trzeciej klasie. Musielibyśmy korzystać z żelaznych sedesów, kiedy druga klasa cieszyłaby się porcelanowymi, a pierwsza marmurowymi. Musielibyśmy się także pogodzić z zakazem wstępu do prestiżowych części statków.

Olympic i Titanic - via Wikipedia Olympic i Titanic - via Wikipedia Olympic i Titanic - via Wikipedia

Nie był "niezatapialny"

Utarło się, że Titanic był reklamowany wszem i wobec jako niezatapialny statek. Jest to jednak wyobrażenie dalekie od prawdy, ponieważ wszystko wskazuje na to, że nie używano tego określenia powszechnie przed samym zatonięciem Titanica. Budowniczy okrętu, firma Harland and Wolff, nie twierdziła, że jest niezatapialny. Bodaj tylko w jednym z materiałów promocyjnych linia White Star stwierdzała, że Olympic i Titanic "tak dalece jak jest to możliwe, te wspaniałe statki zostały zaprojektowane tak, żeby być niezatapialne". Bowiem rzeczywiście, w dziedzinie bezpieczeństwa Tianic był wzorcowym osiągnięciem - w większości wypadków powinien utrzymać się na wodzie po zalaniu 3 przylegających do siebie przedziałów z 16.

Przydomek niezatapialnego, paradoksalnie, Titanic zyskał w powszechnej opinii dopiero po zatonięciu, kiedy pojawiły się komentarze niedowierzających w katastrofę.

Spełniał normy z nawiązką

Oprócz kwestii przedziałów Titanic spełniał też normy dotyczące szalup ratunkowych. Kwestia ich liczby nabrała wielkiego znaczenia po katastrofie, niemniej przed nią statkowi pasażerskiemu White Star Line prawnie nie można byłoby nic zarzucić pod tym względem. 20 szalup mogło uratować 1,178 osób (w rzeczywistości uratowały mniej w wyniku błędów przy ewakuacji), tymczasem regulacje, przestarzałe i projektowane pod mniejsze jednostki, wymagały dla statku wielkości Titanica 16 szalup dla 990 osób. Oczywiście po katastrofie opinia publiczna wymogła na politykach zmiany w tym zakresie.

Titanic wypływa po niedoszłej kolizji - via Wikipedia Titanic wypływa po niedoszłej kolizji - via Wikipedia Titanic wypływa po niedoszłej kolizji - via Wikipedia

Wypłynięcie mogło zakończyć się tragedią

Titanic wypłynął 10 kwietnia 1912 roku z Southampton z prawdopodobnie 1317 pasażerami i 885 członkami załogi, w dużej mierze skompletowanej ad-hoc przed rejsem, na pokładzie. Pasażerów było mniej niż statek mógł wziąć na pokład - zmieściłoby się aż 2566 osób. Kapitanem był Edward Smith, dla którego rejs do Nowego Jorku miał być zwieńczeniem długiej i bezproblemowej kariery. Był weteranem White Star Line, więc wybór nie budził kontrowersji.

Niedługo po wypłynięciu mogło dojść do katastrofy. Ogrom Titanica sprawił, że wyruszając w swoją podróż wywołał falę, która przemieściła cumujące niedaleko statki SS City of New York i Oceanic. Liny cumujące New Yorka nie wytrzymały obciążenia i pękły, przez co jednostka zaczęła dryfować w kierunku olbrzyma. Holownik Vulcan pospieszył na ratunek, zaś kapitan Titanica nakazał całą wstecz. Kolizji udało się uniknąć o 1,2 metra. Niektórzy pasażerowie potraktowali to jako zły omen i wysiedli w Cherbourg lub Queenstown, portach, w których Titanic zatrzymywał się po drodze do Nowego Jorku.

Nowości Illustrowane - via Wikipedia Nowości Illustrowane - via Wikipedia Nowości Illustrowane - via Wikipedia

Zderzenie z górą lodową

14 kwietnia o 23:40 zauważono górę lodową. Pomimo wysiłków załogi, czyli całej wstecz i skręcania w lewo, Titanic uderzył w górę lodową. Wyobraźnia podpowiada, że powstała dziura była ogromna. Nic bardziej mylnego. Zderzenie z górą lodową spowodowało pęknięcie nitów łączących poszycie statku i punktowe rozszczelnienia go na długości 91 metrów wzdłuż kadłuba. Łączny prześwit był niewielki, zaledwie 1,2 m kwadratowego. Znacznie bardziej niepokojące i, w efekcie prowadzące do katastrofy, było to, że woda wlewała się do pięciu przedziałów. To spowodowało, że dziób statku zaczął się zanurzać. W pewnym momencie naprężenia konstrukcji statku były tak wielkie, że spowodowały jego przełamanie na dwie części. O 2:20 statek zniknął pod wodą.

W tym czasie prowadzono ewakuację okrętu, którą mogliśmy z przejęciem oglądać chociażby w Titanicu Camerona. Do historii przeszła orkiestra statku, która grała do samego końca, aby uspokoić pasażerów i nie dopuścić do paniki. Do dziś spekuluje się, jaki utwór grano. Najprawdopodobniej były to Autumn, Songe d'Automne lub Nearer, My God, to Thee. Jeden ze świadków, Archibald Gracie, który zmarł kilka miesięcy po zatonięciu Titanica w wyniku obrażeń, zanotował, że utwór był radosny i że nie mógłby być to Nearer, My God, to Thee, ponieważ przesłanie utworu o nieuchronnej śmierci byłoby nietaktowne w tamtej chwili. Niemniej orkiestra mogłaby zagrać go jako jeden z ostatnich.

Grafika Charlesa Dixona - via Wikipedia Grafika Charlesa Dixona - via Wikipedia Grafika Charlesa Dixona - via Wikipedia

Rola innych statków

Duże kontrowersje wzbudziła po katastrofie rola statków, które były najbliżej miejsca zatonięcia Titanica. Na sygnały SOS nadawane przez radiotelegrafistów odpowiedziała m.in. Carpathia linii Cunard. Duży dystans dzielący ją od Titanica mogła przebyć po dopiero czterech godzinach, nie była więc w stanie uratować wielu rozbitków.

Bliżej znajdował się SS Californain, statek znajdujący się zaledwie kilka mil od Titanica. Californian zatrzymał się na noc z powodu zagrożenia natrafienia na góry lodowe i radiem przekazał tę wiadomość Titanicowi. Californian było na tyle blisko Titanica, że jego członkowie byli w stanie zobaczyć białe rakiety sygnalizacyjne wystrzeliwane przez oficerów tonącego statku. Jako że jednak były białe (czerwony był kolorem ostrzegawczym), to kapitan Californian, Stanley Lord, zignorował je. Dopiero po 5:30 pojęto co się stało i podpłynięto na miejsce katastrofy, skąd Carpathia zdążyła zabrać już ocalałych.

Saved from the Titanic - via Wikipedia Saved from the Titanic - via Wikipedia Saved from the Titanic - via Wikipedia

Wielokroć filmowany i odtwarzany

Katastrofa Titanica odbiła się szerokim echem na świecie. Pierwszy film dotykający tematu Titanica pojawił się już niecały miesiąc po katastrofie - Saved from the Titanic. Za dziełem stała aktorka Dorothy Gibson, ocalała z Titanica. W obrazie filmowym postanowiła w 10 minutach odtworzyć fikcyjną siebie i szczęśliwy ratunek z katastrofy. Chociaż obraz cieszył się popularnością, to tak szybkie skomercjalizowanie tragedii spotkało się z krytyką. Był to ostatni film Dorothy Gibson. Jest to także film utracony - nie przetrwała ani jedna znana jego kopia.

W 1943 roku po temat Titanica sięgnęła kinematografia nazistowska. Film opowiadał o tym, jak chciwość akcjonariuszy prowadzi do katastrofy statku, a ostrzeżenia Herr Petersena, niemieckiego pierwszego oficera, są zbywane przez Brytyjczyków. Reżyser filmu Herbert Selpin został podczas jego produkcji aresztowany za negatywne opinie nt. wojska. Znaleziono go powieszonego w celi dzień po aresztowaniu. Uznano to za samobójstwo. Sam film szybko został zdjęty z ekranów kin, ponieważ widok masowej śmierci i paniki nie był tym, co chciała oglądać niemiecka publika w środku wojny.

Oprócz filmów i innych dzieł kultury podejmowane są próby odtworzenia legendarnego statku . Jedną z ciekawszych jest jego rekonstrukcja w produkowanej właśnie grze komputerowej Titanic: Lost in the Darkness działającej w oparciu o silnik CryENGINE 3.