Co spadło Amerykanom?

Może się wydawać, że przewaga technologiczna i troska o żołnierzy, stoją za tym, iż Amerykanie rzadko tracą samoloty w nietypowych okolicznościach. Rzeczywistość pokazuje jednak, że nie raz strącał je przeciwnik, który teoretycznie nie powinien móc tego zrobić. I choć zdarza się to rzadko, to zazwyczaj są to sytuacje, o których mówi później cały świat. Od tajemniczego śmigłowca, który spadł na ziemię (został strącony?) w trakcie rajdu na kryjówkę Osamy ben Ladena, przez samoloty szpiegowskie i maszyny wykonane w technologii stealth, aż do bombowców przenoszących pociski uzbrojone w głowice atomowe. Oto krótka historia tego, co spadło Amerykanom.
Samolot U-2 Samolot U-2 fot. Wikimedia

Incydent z U-2

Jedno z najbardziej znanych wydarzeń, w których Amerykanie stracili samolot. Incydent miał miejsce 1. maja 1957 roku. Strąconą maszyną był szpiegowski U-2C, której pilotem był Francis Gary Powers. Wystartował on z lotniska w pakistańskim Peszawarze. Celem jego misji (o kryptonimie GRAND SLAM) było sfotografowanie wyrzutni międzykontynentalnych pocisków balistycznych oraz instalacji, w których Związek Radziecki wytwarzał pluton wykorzystywany przy produkcji bomb atomowych.

Na nieszczęście Amerykanów, o locie U-2 Sowieci wiedzieli, zanim wkroczył on w ich przestrzeń powietrzną. Piloci radzieckich samolotów jak i obsługa stanowisk przeciwlotniczych otrzymała rozkaz strącenia szpiegowskiej maszyny. Za wszelką cenę. Nawet jeśli wiązałoby się to z jej staranowaniem.

Francis Gary Powers przed modelem U-2

Amerykanie byli pewni swoich samolotów, gdyż osiągały pułap, na którym były poza zasięgiem radzieckiej obrony przeciwlotniczej i myśliwców. Mimo to, Sowietom udało się strącić U-2. Powers katapultował się i został schwytany po wylądowaniu na ziemi. Co ciekawe, pilot miał przy sobie kapsułkę zawierającą śmiertelną dawkę trucizny, ale jej nie wykorzystał.

A jak wysoko latał U-2? Ilustruje to niesamowity materiał filmowy, w którym jeden z prowadzących program Top Gear (James May) jako pasażer tego samolotu, wzbija się na wysokość 20 kilometrów nad ziemią.

Wyrzutnia pocisków rakietowych SA-2 Wyrzutnia pocisków rakietowych SA-2 fot. armyrecognition.com

Jak udało się strącić amerykańską maszynę?

Teorii na temat tego, jak doszło do strącenia U-2 Powersa jest kilka. Mówią one między innymi, że w kierunku samolotu wystrzelono czternaście pocisków przeciwlotniczych SA-2. Jeden z nich miał wybuchnąć na tyle blisko szpiegowskiej maszyny, że uszkodził ją i zmusił jej pilota do katapultowania się. Tymczasem jeden z radzieckich pilotów, którzy tego dnia wyruszyli na spotkanie z wrogim samolotem twierdzi, że to jemu udało się zestrzelić maszynę. Igor Mentiukow wyznał, że jego Su-9 zostało pozbawione uzbrojenia, by mogło wzbić się na większą wysokość. Po osiągnięciu blisko 20 tys. metrów, miał on przeciąć tor lotu U-2, a strumień powietrza z silników myśliwca sprawić, że szpiegowska maszyna tak mocno skręciła, iż połamały się jej skrzydła.

Tymczasem, w roku 2010, CIA opublikowało tajne dokumenty z okresu Zimnej Wojny. Napisano w nich, że najważniejsze osoby w amerykańskiej administracji nie wierzyły w to, iż w tym przypadku osiągi U-2 były niewystarczające. Ich zdaniem, samolot zszedł z pułapu prawie 20 kilometrów, na dziesięć kilometrów. Na dodatek zboczył z wyznaczonego kursu. Dzięki temu radzieccy żołnierze mieli mieć możliwość zestrzelenia Powersa.

Szczątki U-2 Powersa wystawione w muzeum w Moskwie

Nikita Chruszczow ogląda szczątki zestrzelonego U-2 Nikita Chruszczow ogląda szczątki zestrzelonego U-2 fot. Wikimedia

Reperkusje

Po utracie U-2, Amerykanie zakomunikowali, iż NASA straciła samolot prowadzący badania meteorologiczne. Rosjanie odwzajemnili się wiadomością mówiącą o zestrzeleniu samolotu szpiegowskiego. Biały Dom - nie wiedząc, że Sowietom udało się schwytać Powersa - szedł jednak w zaparte i wydał komunikat, w którym napisano, że "absolutnie nie doszło do celowych prób naruszenia radzieckiej przestrzeni powietrznej i nigdy wcześniej nie próbowano tego robić". Na to czekali sowieci, którzy siódmego maja (ustami Nikity Chruszczowa) ogłosili, że nie tylko przetrzymują amerykańskiego pilota, ale i duże fragmenty jego samolotu. Związek Radziecki zażądał, by Stany Zjednoczone przeprosiły za ten incydent. Amerykanie nie chcieli jednak pochylić głów w akcie skruchy. W wyniku tych działań, Chruszczow przedwcześnie opuścił organizowany w Paryżu Szczyt Czterech Mocarstw.

Po utracie U-2, Amerykanie powiedzieli, iż NASA straciła samolot prowadzący badania meteorologiczne.

Sam Powers został oskarżony o szpiegostwo i skazany na trzy lata więzienia i siedem lat ciężkich robót. Ostatecznie odsiedział jedynie 21 miesięcy, gdyż został wymieniony za radzieckiego szpiega Rudolfa Abela. W wyniku całego incydentu, Amerykanie przyspieszyli prace nad satelitami szpiegowskimi i przy projekcie A-12 OXCART.

Strefa 51: zobacz, nad czym w sekrecie pracowała armia USA>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Wykonany w technologii stealth samolot F-117 Wykonany w technologii stealth samolot F-117 fot. aviacaonoticias.wordpress.com

Zobaczyć niewidzialne

W latach 1996-1999 trwa wojna w Kosowie. W jej ostatnim roku, do walki wkraczają siły NATO, rozpoczynając operację Allied Force (mimo braku akceptacji projektu ze strony Zgromadzenia Ogólnego ONZ). Działania zbrojne sił sojuszu - prowadzone od marca do czerwca - ograniczają się do przeprowadzania nalotów przeciwko siłom jugosłowiańskim.

Wieża Ušće płonie po nalotach NATO

W trakcie pierwszej fazy operacji atakowano obronę przeciwlotniczą oraz lotniska i samoloty. Druga faza rozpoczęła się 27 marca. Ataki zostały rozszerzone między innymi na magazyny broni, składy paliw i koszary. Przestrzeń powietrzna, która teoretycznie miała być bezpieczna dla sojuszniczych maszyn, niestety taka nie była. Przekonał się o tym Dale Zelko lecący niewidzialnym dla radarów bombowcem F-117. Niewidzialnym w teorii.

Żołnierze oglądają strącone F-117 Żołnierze oglądają strącone F-117 fot. ausairpower.net

Przechytrzyć wroga

Maszynę udało się strącić w zasadzie jedynie dzięki sprytowi dowódcy baterii pocisków przeciwlotniczych S-125 Newa. Choć obrona p-lot miała zostać unieszkodliwiona w pierwszej fazie operacji Allied Force, to część wyrzutni, którymi dowodził pułkownik Zoltán Dani umknęła siłom NATO. Dowództwo sił sojuszniczych uważało jednak, że sprzęt, który nie został jeszcze zniszczony, jest przestarzały i nie zagraża ich maszynom. Tymczasem okazało się, że bombowiec wykonany w technologii stealth, traci swoje wyjątkowe właściwości po otwarciu komory zawierającej uzbrojenie i w chwili... gdy pada na niego deszcz.

Bateria pocisków przeciwlotniczych S-125 Newa

Sam Dani wykazał się natomiast sprytem. Rozmieścił on swych żołnierzy na wysuniętych pozycjach, z których wypatrywali nadlatujących samolotów. Na dodatek, próbowali oni - jak widać skutecznie - odgadywać trasy przelotu maszyn NATO, biorąc pod uwagę ich, chociażby chwilowe, pojawienie się na ekranach radarów i cele, które były bombardowane. Po wypatrzeniu F-117, w jego kierunku wystrzelono kilka pocisków rakietowych. Kierowane ręcznie (!) pociski wybuchły na tyle blisko blisko, że pilot musiał się katapultować. W tak prosty sposób po raz pierwszy w historii strącono maszynę tego typu.

F-35 to amerykański samolot przyszłości >>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Szczątki F-117 wystawione w Muzeum Awiacji w Belgradzie Szczątki F-117 wystawione w Muzeum Awiacji w Belgradzie fot. Wikimedia

Cenne wojenne trofea

Pilota niewidzialnego bombowca szybko udało się wydostać z terytorium wroga. Nie udało się jednak prędko zbombardować szczątków samego samolotu. Są one obecnie wystawione w Muzeum Awiacji w Belgradzie. Mówi się także o tym, że do wraku dopuszczono rosyjskich ekspertów, którzy byli w stanie "wyciągnąć z niego" wiele cennych informacji. Według innych doniesień, fragmenty bombowca były sprzedawane chińskim służbom wywiadowczym przez okolicznych rolników, którym udało się je zebrać.

Najbardziej spektakularne samoloty NASA>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Incydent Hainański

To jeden z najnowszych incydentów z udziałem amerykańskiego samolotu. Wydarzył się on pierwszego kwietnia 2001 roku. Wtedy to, zmodyfikowana wersja rozpoznawczego samolotu Lockheed P-3 Orion (prowadzący nadzór elektroniczny EP-3E ARIES II) miała naruszyć chińską przestrzeń powietrzną w okolicach prowincji Hainan. Na wyspie o takiej samej nazwie znajduje się chińska instalacja przechwytująca komunikację radiową w regionie oraz baza myśliwców. Nie powinno więc dziwić, że Amerykanie są zainteresowani chińskimi operacjami przeprowadzanymi w tym rejonie. Działania zwiadowcze (szpiegowskie) prowadzi się tam już od 1951 roku.

Chiński myśliwiec przechwytujący J-8

Maszyna, która wystartowała z Okinawy, znajdowała się w odległości ponad stu kilometrów od chińskiej prowincji. W kierunku Ariesa wysłano dwa myśliwce przechwytujące J-8. Kontakt nawiązano na wysokości 6700 metrów. Jeden z chińskich samolotów, którego pilotem był Wang Wei wykonał dwa "manewry ostrzegawcze" niebezpiecznie zbliżając się do amerykańskiego. Przy trzecim podejściu uderzył w maszynę zwiadowczą, przełamując się na dwie części. Choć pilot J-8 zdążył się katapultować, nigdy nie odnaleziono jego ciała i uznano, że zginął podczas służby. W wyniku kolizji uszkodzony EP-3 musiał wylądować na wyspie Hainan. 24 amerykańskich żołnierzy zostało zatrzymanych i przesłuchanych przez Chińczyków.

Przepraszamy, bardzo przepraszamy

Ostatecznie, sprawa nie zamieniła się w większy spór, gdyż Amerykanie przekazali Chińczykom list z przeprosinami. Ambasador Joseph Prueher dostarczył go chińskiemu ministrowi spraw zagranicznych. W liście, Stany Zjednoczone przepraszały za naruszenie przestrzeni powietrznej Państwa Środka, lądowanie bez udzielenia na to ustnej zgody i śmierć Wanga Wei. Oficjalnie jednak, list ten wyrażał jedynie żal i smutek z powodu incydentu. Przekazanie listu zaowocowało zwolnieniem amerykańskich żołnierzy, których przetrzymywano w sumie przez jedenaście dni. Ostatecznie zwrócono też uszkodzoną maszynę, choć wcześniej praktycznie rozebrano na części cały sprzęt znajdujący się na jej pokładzie. Nie wiadomo czy Chińczykom udało się zdobyć jakieś tajne informacje lub wiedzę technologiczną, gdyż żadne informacje na ten temat nie zostały oficjalnie ujawnione. Pomimo tego, można się domyślać, że tak.

To jedynie część incydentów, wypadków, w których Amerykanie tracili swoje samoloty. Więcej na ten temat będzie można przeczytać w kolejnej części tekstu. Opiszemy w niej walki w Somalii i słynne śmigłowce Blackhawk, które zestrzelono nad miastem Mogadiszu. Na podstawie tych wydarzeń powstał film Helikopter w Ogniu. Wspomnimy także o incydentach, w których Amerykanie tracili broń atomową. Warto już teraz napisać, że zdarzyło im się to nie raz i nie dwa razy...

Najlepsze, najbardziej szokujące zdjęcia testów broni atomowej>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o: