Gigantyczny rachunek dla Polaków. Finanse uderzyły w historyczną granicę

Polska ma drugi co do wielkości deficyt budżetowy w całej Unii Europejskiej, a dług publiczny wystrzelił do najwyższego poziomu w historii. Rząd będzie musiał podjąć trudne decyzje, a ich koszt może wynieść równowartość dwuipółletniego finansowania programu 800 plus - przestrzegają ekonomiści.
Minister finansów Andrzej Domański
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

W ciągu ostatnich kilku lat stan finansów polskiego państwa gwałtownie się pogorszył. W 2025 roku łączny deficyt sektora finansów publicznych (liczony według unijnej metodologii ESA), czyli suma zadłużenia państwa, podległych mu jednostek i samorządów, osiągnął poziom aż 7,3 proc. PKB (ok. 284 mld zł).

Stało się tak pomimo, że Bruksela już w lipcu 2024 r. nałożyła na Warszawę procedurę nadmiernego deficytu. To unijny bat na kraje, które za bardzo się zadłużają - zmusza on rządy do cięcia wydatków lub szukania nowych dochodów, aby trwale uzdrowić budżet.

Nasz wynik stawia nas w ogonie Europy. Z deficytem na poziomie 7,3 proc. PKB zajmujemy drugie miejsce od końca w całej Unii Europejskiej. Gorzej wypada jedynie pogrążona w głębokim kryzysie makroekonomicznym Rumunia.

Warto przypomnieć, jak szybko staczaliśmy się w tę dziurę budżetową. Jeszcze w 2022 roku deficyt wynosił 3,4 proc. PKB, rok później było to 5,2 proc., a w 2024 roku już 6,4 proc. PKB. Oznacza to, że minus w kasie państwa rósł przez cztery lata z rzędu.

Zobacz wideo Ludwik Sobolewski: Inwestuję na giełdach w Warszawie i Bukareszcie, ale też w... bitcoina

Dług publiczny Polski. Niepokojący raport

"Fakt, że Polska stała się krajem o deficycie ponad dwukrotnie wyższym niż średnia unijna, nie jest jedynie problemem statystycznym. Wskazuje on na narastającą rozbieżność między zakresem zobowiązań wydatkowych państwa, a jego trwałą bazą dochodową" - czytamy w najnowszym raporcie: "Zagrożenia nadmiernego długu publicznego".

Dokument przygotował Instytut Odpowiedzialnych Finansów, Fundacja Przyjazny Kraj oraz Instytut Finansów Publicznych. Jego autorami są ekonomista i członek Rady Polityki Pieniężnej Ludwik Kotecki, były dyrektor Departamentu Polityki Makroekonomicznej Ministerstwa Finansów Marek Skawiński oraz prezes Instytutu Finansów Publicznych Paweł Wojciechowski.

Polska próbuje finansować zakres wydatków charakterystyczny dla państw o wysokich dochodach publicznych, utrzymując jednocześnie relatywnie niski poziom dochodów sektora publicznego, co doprowadziło do obecnej nierównowagi fiskalnej. Pogorszenie finansów publicznych nie jest skutkiem spowolnienia gospodarczego, co oznacza, że znaczna część tej nierównowagi ma charakter strukturalny

- wskazują autorzy raportu.

Co to oznacza? W skrócie, że wydajemy za dużo jak na nasze dochody. Mamy politykę fiskalną w stylu: zastaw się, a postaw się. Efekt? 

Pędzi nasz dług publiczny, który na koniec 2025 roku dobił do 59,7 proc. PKB (według unijnej metodologii EDP), co jest najwyższym odczytem w historii dostępnych danych od 1995 r.

"Jesteśmy w momencie, w którym Polska staje przed barierami ustawowymi i konstytucyjnymi (progi długu 55 proc. i 60 proc. PKB liczone według metodologii krajowej - PDP), których przekroczenie uruchamia rygorystyczne procedury sanacyjne, niosące za sobą poważne konsekwencje dla sfery budżetowej, emerytów oraz samorządów, a w końcowym rachunku dla wzrostu gospodarczego i stabilności społecznej" - czytamy.

Ekonomiści uspokajają wprawdzie, że sam dług w relacji do PKB wciąż jest niższy niż w wielu krajach Europy Zachodniej, ale realnym problemem jest tempo jego narastania, strukturalny charakter deficytu oraz fakt, że wzrost zadłużenia następuje w warunkach relatywnie dobrej koniunktury gospodarczej. Zwracają uwagę, że dług publiczny w relacji do PKB rośnie w tempie ok. 5 pkt proc. rocznie, a w 2029 r. może osiągnąć poziom aż 75-77 proc.

"Ciężar spadnie na rząd wyłoniony po nowych wyborach"

Ustawa o finansach publicznych zawiera dwa progi ostrożnościowe: 55 proc. i 60 proc. oraz procedury ostrożnościowe i sanacyjne. Raport wyjaśnia, że przekroczenie progu 55 proc. przez relację państwowego długu publicznego (PDP) do PKB wymaga od Rady Ministrów szeregu działań. Wymuszona przepisami ustawy konsolidacja w 2030 r. będzie miała istotny i złożony wpływ na podstawowe wskaźniki makroekonomiczne i fiskalne, w tym na tempo wzrostu PKB, strukturę popytu krajowego, spożycie publiczne, wynagrodzenia, waloryzację rent i emerytur, wydatki samorządów oraz inflację.

Słowem: może brakować pieniędzy na te świadczenia i inwestycje. 

"Biorąc pod uwagę kalendarz polityczny i wybory parlamentarne w 2027 r. ciężar przeprowadzenia bolesnych społecznie i gospodarczo działań spadnie na rząd wyłoniony po nowych wyborach" - stwierdzają ekonomiści.

Natomiast przekroczenie progu 60 proc. uruchamia znacznie ostrzejsze rygory finansowe. Jednostki samorządu terytorialnego mają wówczas obowiązek równoważyć budżet (tj. zakaz uchwalania budżetu z deficytem, nawet jeśli byłby on pokrywany wolnymi środkami). Ponadto jednostki sektora finansów publicznych nie mogą udzielać nowych poręczeń i gwarancji. Z kolei rząd najpóźniej w terminie miesiąca od dnia ogłoszenia relacji PDP do PKB ma obowiązek przedstawić Sejmowi program sanacyjny, mający na celu ograniczenie tej relacji do poziomu poniżej 60 proc. PKB.

Autorzy raportu podkreślają, że wzrost nominalny PKB na poziomie 5-6 proc. przy deficycie 6-7 proc. PKB i kosztach obsługi długu publicznego na poziomie 2,5-3 proc. PKB oznacza narastający dług w relacji do PKB.

"Wyrośnięcie z deficytu i długu to nie strategia, to życzenie" - piszą ekonomiści.

Dlatego ich zdaniem nieuchronna jest konsolidacja fiskalna, czyli jednoczesne podnoszenie dochodów (np. przez wyższe podatki) i cięcie wydatków. Obliczona w raporcie skala dostosowania wynosi ok. 160 mld zł, co odpowiada np. kosztom utrzymania programu 800 plus przez dwa i pół roku.

"Polska stoi dziś przed koniecznością rozpoczęcia konsolidacji fiskalnej. Obecne wyzwanie fiskalne Polski wykracza poza tradycyjne rozumienie stabilizacji makroekonomicznej. Konsolidacja fiskalna staje się bowiem warunkiem utrzymania zdolności państwa do finansowania bezpieczeństwa militarnego, transformacji energetycznej, ochrony zdrowia oraz długookresowego rozwoju gospodarczego" - wskazano w raporcie.

Podkreślono również, że obecna sytuacja Polski pozostaje wciąż wyraźnie lepsza niż sytuacja państw rozpoczynających reformy fiskalne pod presją kryzysu zadłużeniowego. "Gospodarka utrzymuje wysokie tempo wzrostu, państwo zachowuje dostęp do finansowania, a sektor finansowy pozostaje stabilny. Oznacza to, że konsolidacja może zostać jeszcze przeprowadzona w sposób uporządkowany i zgodny z własnym harmonogramem" - stwierdzają ekonomiści.

Więcej o: