Tak przynajmniej zapowiada na swoim blogu Microsoft.
Po pierwsze, Windows ma nie wyświetlać powiadomień o aktualizacjach i pobierać je, a następnie instalować bez wiedzy użytkownika. Dla jego wygody.
Po drugie, aktualizacje zostaną skonsolidowane i zespolone z comiesięcznymi biuletynami zabezpieczeń, dzięki czemu zmniejszy się ich częstotliwość. Prośby o restart komputera mają być wyświetlane tylko raz w miesiącu.
Po trzecie wreszcie, jeżeli jakaś aktualizacja wymagać będzie ponownego uruchomienia komputera, będziemy o tym zawiadamiani na ekranie logowania systemu przez aż trzy dni. Jeśli w trakcie tego okresu nie zezwolimy na to Windowsowi, system zrobi to sam, informując nas 15 minut przed planowanym działaniem i dając czas na zapisanie efektów dotychczasowej pracy. Wyjątek od tej reguły stanowią sytuacje, gdy oglądamy film, gramy w grę czy prowadzimy prezentację - wówczas system poczeka aż skończymy i dopiero wówczas przedstawi odpowiedni komunikat - oraz sytuacje zagrożenia bezpieczeństwa wywołane np. obecnością robaka, w których konieczne będzie pobranie właściwej łatki (wtedy Windows nie będzie czekał 3 dni, tylko poinformuje o niezbędnym restarcie tak szybko, jak to możliwe).
Mechanizm znacznie mniej inwazyjny niż ten stosowany obecnie, prawda?