Amerykańska armia tym razem nie chce budować nowej broni. Teraz chce zajrzeć do ludzkiej duszy

Amerykańska armia ma w planach budowę Radaru Społecznego, który będzie rodzajem "technologicznego jasnowidza".
Schemat działania Radaru Społecznego
fot. Wired
Siły Powietrzne i Marynarka Wojenna w tym (USA przyp. red.) i innych krajach opracowały sonar, by móc patrzeć przez wodę, radar, by patrzeć przez powietrze oraz podczerwień, by patrzeć przez noc. Chcemy też spojrzeć w głąb serc i umysłów ludzi.

- tak o pomyśle Radaru Społecznego mówi doktor Mark Maybury.

Człowiek ten jest szefem zespołu naukowców pracujących dla Sił Powietrznych USA. Jego najnowszy pomysł - Radar Społeczny - ma w przyszłości "zaglądać do wnętrza ludzkiej duszy" i przewidywać wybuch konfliktów zbrojnych czy powstań zanim do nich dojdzie.

Serce i dusza są w Internecie

Sam radar nie ma być jednym urządzeniem. To siec programów zbierających dane z różnych źródeł rozsianych po całym świecie. Jakich konkretnie? Maybury twierdzi, że za pomocą odpowiednich narzędzi gromadzone będą dane biometryczne pozwalające zidentyfikować poszczególne osoby. Nie powiedziano jednak w jaki konkretnie sposób będą one zdobywane. Zdradzono natomiast, że gromadzone będą także dane "socjometryczne".

W drugim przypadku chodzi o wpisy na Facebooku, publikacje w gazetach, telewizyjne doniesienia, raporty organizacji pozarządowych czy dane z bezzałogowych samolotów szpiegowskich. Wszystko co może się przydać do stworzenia udanej prognozy, analizy, przewidzenia jakiegoś wydarzenia.

Informacje te trafiać mają do jednego "kotła" - systemu, superkomputera mogącego śledzić i przewidzieć wszystko, od rosnących cen przedmiotów pierwszej potrzeby, aż do przewidywanych wyników wyborów.

Jeszcze nie dziś

Maybury przyznaje jednak, że obecnie nie da się jeszcze stworzyć Radaru Społecznego, choć da się wykonać pierwsze kroki prowadzące do jego budowy. Ma on tu na myśli zbieranie danych z wielu istniejących programów monitorujących ludzką aktywność na różnych polach. W przyszłości miałyby one zostać połączone w jeden superprogram.

Naukowiec pokłada też nadzieję w rozwoju narzędzi do analizy nastrojów. Są to narzędzia automatycznie oceniające czy dany wpis w Internecie, komentarz, ma wydźwięk pozytywny czy negatywny. W połączeniu z innymi narzędziami, można teoretycznie oszacować jaki nastrój panuje w danym regionie czy kraju . To zaś może doprowadzić chociażby do przewidzenia tego, jakie jest prawdopodobieństwo wybuchu powstania w danym miejscu, a zapewne także do opracowania działań umożliwiających przyspieszenie jego wybuchu czy opóźnienie go.

Możliwe?

Może się wydawać, że stworzenie takiego systemu nie jest w zasadzie możliwe. Ludzie, całe społeczności są tak złożonymi strukturami, że nie da się przewidywać tego, jak się zachowają. Nie przeszkadza to jednak ani pomysłodawcy Radaru Społecznego, ani Pentagonowi, który w ciągu ostatnich trzech lat wydał ponad 125 milionów dolarów na projekty mogące doprowadzić do opracowania skutecznego modelu pozwalającego zobrazować kulturowe, społeczne czy behawioralne strony konfliktów zbrojnych.

Póki co projekt będzie więc rozwijany, ale na niewielką skalę. Na dobry początek przeszukiwane będą wpisy publikowane na Twitterze. Maybury liczy na to, że uda się dzięki nim odszukać odznaki niepokoju mogące świadczyć o tym, że gdzieś dojdzie do takich wydarzeń jak w Libii czy Egipcie.

[za: Wired ]

Więcej o: