Aż 80 proc. szans na większe anomalie pogodowe tego lata. Nowe szacunki dotyczące El Nino

Światowa Organizacja Meteorologiczna podała najnowsze prognozy dotyczące El Nino. Jest tylko jedna piąta szans, że w tym roku unikniemy zjawiska podgrzania się Pacyfiku. Najpewniej czeka nas więc lato pełne upałów i nasilenia się anomalii pogodowych.
80 proc. szans na El Nino w 2026 roku i bardziej gwałtowne anomalie pogodowe
Fot. Grzegorz Dabrowski / Agencja Wyborcza.pl / / Agencja Wyborcza.pl/WMO

Zjawisko El Niño polega na wzroście temperatury wód powierzchniowych w strefie równikowej Pacyfiku. Światowa Organizacja Meteorologiczna w najnowszej aktualizacji danych oszacowała na 80 proc. szanse zaistnienia tego zjawiska w okresie między czerwcem a sierpniem tego roku. Nie ma za to szans na zjawisko odwrotne, czyli La Nina, ale wciąż istnieje 20 proc. prawdopodobieństwa, że układ wiatrów ustanowi neutralny stan. 

Ponadto istnieje 90 proc. szansa, że jeśli El Niño przyjedzie, to utrzyma się do listopada. Wciąż duża niepewność dotyczy jednak siły i okresu szczytowego El Niño. Na ten moment większość modeli prognostycznych sugeruje, że będzie ono co najmniej umiarkowane, a potencjalnie silne.

Zobacz wideo "El Nino przyniesie powodzie i susze w różnych częściach świata"

Czym jest El Niño? W tym roku są małe szanse, że go unikniemy 

El Niño to efekt słabnących pasatów nad oceanem, co hamuje podnoszenie się chłodnych wód głębinowych. Odbiciem tego zjawiska jest La Nina, czyli sytuacja odwrotna: wyjątkowo silne pasaty nad równikowym Pacyfikiem, które wzmacniają wynoszenie chłodnych wód z głębin u wybrzeży Ameryki Południowej i ochładzają wschodni Pacyfik. Pomiędzy tymi zjawiskami występuje stan neutralny. 

WMO od końca kwietnia do połowy maja odnotowała wzrost temperatury powierzchni morza w środkowo-wschodniej części równikowego Pacyfiku, obszarze stanowiącym punkt odniesienia w monitoringu. Odczyty zaczęły się w tym czasie zbliżać do granicy, po której przekroczeniu pojawia się El Niño.  

Tegoroczne nagrzewanie się Pacyfiku to skutek niezwykle wysokich temperatur podpowierzchniowych w strefie tropikalnego Pacyfiku, gdzie średnia przekroczona jest o ponad 6 stopni Celsjusza. Obszar ten stanowi znaczne źródło ciepła, które przyczynia się do obserwowanego ocieplenia powierzchni.  

"Musimy przygotować się na potencjalnie silne El Niño, które zaostrzy suszę i wzmocni ulewne deszcze oraz zwiększy ryzyko fal upałów zarówno na lądzie, jak i w oceanie. Ostatnie El Niño, w latach 2023–2024, było jednym z pięciu najsilniejszych w historii i odegrało rolę w rekordowych temperaturach globalnych, jakie zanotowaliśmy w 2024 roku" - pisała w czerwcu Sekretarz Generalna WMO, Celeste Saulo. 

Wcześniejsze prognozy sezonowe i wczesne ostrzeżenia są niezbędne, aby ratować życie i łagodzić skutki dla naszych gospodarek i społeczności

- dodawała Saulo.

Jakie skutki ma El Nino?

Każde zjawisko El Niño jest wyjątkowe pod względem rozwoju i skutków dla świata. Zazwyczaj jednak wiąże się ono ze zwiększonymi opadami deszczu w częściach południowej Ameryki Południowej, w południowych Stanach Zjednoczonych, w części Półwyspu Somalijskiego i Azji Środkowej oraz z bardziej suchymi warunkami w Ameryce Środkowej, północnej części Ameryki Południowej, na Karaibach, w Australii, Indonezji i częściach południowej Azji.

W okresie lata na półkuli północnej ciepła woda związana ze zjawiskiem El Niño może napędzać huragany w centralno-wschodniej części Oceanu Spokojnego, jednocześnie utrudniając ich powstawanie w Basenie Atlantyckim. Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna, Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (NOAA) prognozuje, że tegoroczny sezon huraganów w Basenie Atlantyckim będzie poniżej normy. 

Skutki El Niño będą odczuwalne dla gospodarki. Badanie "Persistent effect of El Niño on global economic growth" naukowców z Dartmouth College wykazało, że w latach 1983-1983 oraz 197-1998 zjawisko to kosztowało globalną gospodarkę odpowiednio 4,1 oraz 5,7 biliona dolarów w ciągu pięciu latach po jego zakończeniu. Z badania wynika, że w niektórych krajach negatywne efekty El Niño były odczuwalne nawet po 14 latach. 

W tym roku zjawisko to może sprawić, że produkcja oleju palmowego w Indonezji, która jest największym jego importerem, spadnie 1-2 miliony ton, mówił w kwietniu Eddy Martono, szef Indonezyjskiego Stowarzyszenia Oleju Palmowego, cytowany w analizie S&P. Z kolei malezyjski odpowiednik organizacji zapowiedział, że ceny oleju palmowego raczej nie spadną poniżej 1135 dolarów za tonę, m.in. ze względu na El Niño. 

Cześć rolników w USA ograniczyła zasiew pszenicy i rzepaku. Amerykański Departament Rolnictwa prognozuje spadek produkcji i eksportu pszenicy i jęczmienia i negatywnie ocenia perspektywy produkcji. Podobnie będzie w Australii, gdzie oczekuje się spadku produkcji pszenicy o 19 proc. do 29 milionów ton. Na kontynencie trwa też wyprzedaż bydła w związku ze spodziewaną dotkliwą suszą w tym roku. Prognozy uboju szacują przeznaczenie na ten cel 9,45 mln sztuk bydła, najwięcej od 1978 roku. 

- Świat musi traktować to jako pilne ostrzeżenie klimatyczne, bo tym właśnie jest. El Niño dolewa oliwy do ognia ocieplającego się świata. Skutki [anomalii pogodowych - red.] będą jeszcze silniejsze, będą miały jeszcze większy zasięg i będą przekraczać granice z niszczycielską prędkością. Jedynym skutecznym rozwiązaniem są działania na rzecz klimatu adekwatne do kryzysu – położenie kresu uzależnieniu od paliw kopalnych, przyspieszenie przejścia na odnawialne źródła energii, ochrona najsłabszych i stworzenie systemów wczesnego ostrzegania dla wszystkich - powiedział Sekretarz Generalny ONZ António Guterres. 

WMO podkreśla, że nie ma dowodów na to, że zmiana klimatu zwiększają częstotliwość lub intensywność zjawisk El Niño/La Nina, które występują co 2 do 7 lat. Mogą jednak nasilać ich skutki, ponieważ cieplejsze oceany i atmosfera zwiększają dostępność energii i wilgoci w przypadku ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak fale upałów i ulewne deszcze.

Więcej o: