W poprzednim tygodniu z ogromnym "rozmachem" zamknięto stronę Megaupload, która pozwalała na wymienianie się plikami w sieci i, nie ukrywajmy, służyła głównie do obrotu pirackimi treściami. Kolejne strony tego typu - jak Fileserve czy Filesonic - zamykają możliwość wrzucania na nie plików. Internet nie znosi jednak próżni.
Po zamknięciu Megaupload internauci sympatyzujący z ruchem Anonymous przystąpili do akcji, która miała być protestem przeciw zamknięciu serwisu. Pojawił się także serwis anonyupload.com - czy to odpowiedź Anonimów na problemy serwisów pozwalających wymieniać się plikami?
Nie do końca. Założyciele Anonyupload twierdzą, że nie są związani z Anonymous. Chcą jednak stworzyć miejsce, które pozwoliłoby im na anonimową wymianę plikami - także tymi nielegalnymi. By "zapewnić bezpieczeństwo" serwery zlokalizowali poza granicami jurysdykcji USA, czyli, konkretniej mówiąc, w Rosji.
Oddolna piracka inicjatywa? Być może, ale za wszystkim stoi coś jeszcze. Założyciele strony twierdzą, że nie mają pieniędzy, by wykupić serwery, proszą więc... o dotacje. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że trochę ich uzbierają, a samego serwisu nikt nigdy nie zobaczy. Pieniędzy też nie.
Z drugiej strony: wydaje się, że podpucha jest zbyt oczywista, więc kto wie, może to po prostu faktycznie inicjatywa piratów chcących dzielić się nielegalnymi treściami.