Co dalej z neutralnością Sieci w Polsce?

W internecie nie ma "lepszych" i "gorszych". Wszystkie strony i wszystkie usługi działają z równą prędkością. Przynajmniej na razie. Wszystko może się bowiem już wkrótce zmienić i na komórce nie uruchomisz już Gazety, Onetu, Naszej Klasy czy Facebooka.

Neutralność Sieci to ogólnikowe założenia, według których usługi, aplikacje czy treści mają być w Internecie traktowane równo, niezależnie od protokołu, usługi czy źródła danych. Innymi słowy - niezależnie od treści, odbiorcy czy rodzaju sieci, wszyscy korzystający z Internetu powinni móc używać go na równych prawach. Przykładem łamania neutralności Sieci może być sytuacja, w której dostawcy treści płacą operatorom sieci internetowych, aby ich materiały dostarczane były szybciej.

I właśnie takie naruszenie neutralności Sieci może nastąpić już wkrótce. Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna , T-Mobile do końca kwietnia ma złożyć w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji projekt zmian, według których operatorzy mogliby według własnego uznania nadawać "priorytet" wybranym usługom sieciowym.

Co to oznacza w praktyce? Że na przykład poczta Gmail ładować się będzie na komórce tak długo, że zamiast z niej postanowisz korzystać z poczty Yahoo. Strona główna jednego portalu będzie ładować się tak długo, że stracisz cierpliwość i zaczniesz korzystać z innego. Nasza Klasa albo Facebook na komórce po prostu się nie odpali

O co chodzi? O to, że na rynku jest coraz więcej urządzeń, z których aktywnie łączymy się z Siecią. A dokładniej - kupujemy coraz więcej smartfonów czy tabletów. Wzrasta ruch w mobilnym internecie, a to pociąga za sobą konieczność kosztownych inwestycji w infrastrukturę. Dlatego operatorzy chcą, by na rozwój Sieci zapłacili wszyscy, którzy na niej zarabiają. Właściciele portali internetowych, sieci społecznościowych, domów mediowych, agencji reklamowych. Słowem, wszystkich zarabiających na reklamie w internecie, wszyscy oni mieliby zapłacić 100 milionów złotych rocznie na jednego operatora.

Miroslav Rakowski, prezes spółki PTC kalkulację przedstawia tak: każdy z trzech głównych operatorów komórkowych w Polsce inwestuje w rozwój sieci ok. 500 mln zł rocznie. Skoro reklamy zajmują w niej aż 20 proc., to niech branża, która z reklam żyje, złoży się na jedną piątą inwestycji w sieć. Wychodzi 100 mln zł. T-Mobile sprawę chce rozegrać tak. Formalnie nie będzie blokował reklam z własnej inicjatywy, lecz zapyta swoich abonentów: "Czy chcesz płacić za reklamę?". Z badań PTC wynika, że negatywnie odpowie ok. 80 proc. abonentów.

Które usługi miałyby być przyspieszone lub spowolnione? Tego jeszcze nie wiemy; T-Mobile prawdopodobnie wyjaśni to w projekcie, który przedstawić ma Ministerstwu Administracji i Cyfryzacji pod koniec kwietnia.

Więcej o: