Wyciekł list do ministra. Ogromna podwyżka płacy minimalnej. Chcą, żeby przebiła psychologiczną granicę

Płaca minimalna w przyszłym roku przebije 5 tys. zł? Trwają negocjacje, które zdecydują o wysokości minimalnego wynagrodzenia w przyszłym roku.
Minister finansów Andrzej Domański
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Ile wyniesie pensja minimalna w przyszłym roku? - na to pytanie strona rządowa, pracodawcy i pracownicy będą szukać odpowiedzi do 15 lipca. Jej wysokość ustalana jest bowiem w drodze negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego. Jak jednak ustalił portal money.pl, związkowcy będą domagać się, by wartość najniższej krajowej wzrosła o co najmniej 8,2 proc., czyli 394 zł w porównaniu do obecnej stawki. Proponują, by w przyszłym roku wynagrodzenie minimalne wynosiło 5200 zł brutto. Taka kwota pojawiła się w liście do ministra finansów Andrzeja Domańskiego.

Negocjacje w sprawie płacy minimalnej. Zanosi się na podwyżkę o 121 zł 

Pracodawcy domagają się, by podwyżka była tak niska, jak tylko pozwalają na to przepisy. Główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasz Kozłowski wyliczył, że skoro relacja płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia w I kw. 2026 r. utrzymała się powyżej granicy 50 proc., to gwarantowany ustawowo poziom płacy minimalnej na 2027 r. wyniesie 4860,47 zł. 

W tym scenariuszu podwyżka wyniosłaby tylko 57 zł, gdyż płaca minimalna wynosi obecnie 4806 zł. Z informacji, do których dotarł "Fakt", wynika jednak, że niemal pewna jest większa podwyżka. W oficjalnym piśmie do związkowców ministerka pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapewniła, że "minimalne wynagrodzenie za pracę w 2027 r. nie powinno być niższe niż 4927 zł, w związku z zachowaniem zasady (...) z art. 5. ust. 1, aby minimalne wynagrodzenie za pracę wzrastało w stopniu nie niższym niż inflacja prognozowana na kolejny rok". 

Przy zastosowaniu takiego mechanizmu mielibyśmy wzrost o 121 zł, czyli ok. 2,5 proc. Propozycja nie zadowoli zapewne pracowników, natomiast zgodnie z przepisami wypracowana w toku negocjacji pensja minimalna nie może być niższa od rządowej propozycji. Oznacza to, że wynagrodzenie minimalne wzrośnie w przyszłym roku o co najmniej wspomnianą wyżej kwotę.

Zobacz wideo Tobie niższa pensja, a korporacjom zyski - tak się bogacą

Firmy nie chcą podnosić wynagrodzeń. Najniższe od ponad 10 lat plany przedsiębiorstw

Ostatnie dane wskazują, że pracodawcy w Polsce nie są skorzy do podwyżek wynagrodzeń. W kwietniu wynagrodzenia w ujęciu realnym co prawda nadal rosły, jednak tempo ich wzrostu było najniższe od września 2023 r. Główny Urząd Statystyczny podał, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2026 r. wzrosło o 5,4 proc. w ujęciu rocznym i spadło o 1,3 proc. w ujęciu miesięcznym.

"W przypadku pozostałych sektorów skala zmiany dynamiki płac była znacząco mniejsza, chociaż dla zdecydowanej większości kwiecień przyniósł schłodzenie tempa wzrostu. Wpisuje się ono w sygnały z badań koniunktury, wskazujące na relatywnie niskie natężenie presji płacowej i najniższe od ponad 10 lat plany przedsiębiorstw w zakresie skali podwyżek wynagrodzeń. Mimo hamowania nominalnej dynamiki płac i jednoczesnego wzrostu inflacji, w kwietniu w ujęciu realnym wynagrodzenia nadal rosły, o 2,1 proc. r/r, co jest jednak najniższą dynamiką od września 2023" - napisali ekonomiści PKO BP po publikacji GUS.

Podobny wniosek nasuwa się po lekturze "Barometru rynku pracy 2026" firmy Gi Group Holding. Pracodawcy nie chcą dawać podwyżek, a pracownicy się ich na razie nawet nie spodziewają. 53,4 proc. zatrudnionych oczekuje wzrostu swojego wynagrodzenia w najbliższych miesiącach. To o 2,6 p.p. mniej niż rok temu, o 6,2 p.p. mniej niż dwa lata temu i o aż 8,1 p.p. mniej niż trzy lata temu. Z kolei zaledwie 29,4 proc. firm planuje podwyżki w najbliższych miesiącach. 

- Widoczne jest stopniowe tonowanie oczekiwań płacowych, co może wynikać ze skali wcześniejszych podwyżek, a także z tego, że pracownicy bardziej realistycznie patrzą na realia rynkowe, dostrzegając wpływ niepewności koniunktury gospodarczej na kondycję firm - tłumaczy Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group.

Przeczytaj też: "Krytyczny niedobór kadr. Brakuje 300 tys. pracowników. Nawet 35 tys. zł miesięcznie".

Więcej o: