Walka Microsoftu z piratami jest nielegalna?

Mówi się, że okradanie złodzieja to nie przestępstwo, ale nowy pomysł Microsoftu na walkę z piratami wzbudził pewne kontrowersje.

Microsoft, kwota 100 tysięcy dolarów, dofinansował rosyjską firmę Pirate Pay. Ta w zamian przetestowała nowy system walki z nielegalnym rozprzestrzenianiem treści w Internecie.

Inaczej niż do tej pory, Pirate Pay nie wzięło na cel samych piratów, ale sposób w jaki po sieci rozchodzą się nielegalnie cyfrowe materiały. W uproszczeniu, rosyjskie oprogramowanie wprowadzało w błąd klienta torrent tak, że ten będąc przekonanym o olbrzymim ruchu zaprzestaje pobierania pliku. W ten sposób, w trakcie testów systemu, zapobieżono aż 45 tysiącom prób nielegalnego pobrania z sieci konkretnego filmu ze stajni Disneya.

Wynik być może nie oszołamiający, w perspektywie całej masy pirackiego ruchu w Internecie. Warto jednak wspomnieć, że był to dopiero test systemu i skoncentrowano się na jednym tylko tytule. Mimo to, metoda po która sięgnął Microsoft wywołała kontrowersje i oburzenie. John Pettitt, wiceprezes BitTorrent skomentował:

Wygląda to jak atak DDoS. Duża korporacja płacąca za wykonanie takiego ataku musi się liczyć z konsekwencjami. Choćby natury prawnej, zwłaszcza, kiedy przez przypadek zablokowany zostanie niewłaściwy (legalny) torrent. A taki scenariusz w przyszłości jest bardzo prawdopodobny.

Czyżby Microsoft przekroczył magiczną granicę praworządności?

Więcej o: