Power Worm to niebezpieczny robak, którego pierwsze wersje wykryto już w marcu zeszłego roku. W sieci krążą różne wersje tego złośliwego oprogramowania , ostatnio Trend Micro, firma specjalizująca się w bezpieczeństwie cyfrowym, odkryła kuriozalną odmianę kodu.
Użytkownicy mogą bowiem spotkać dwie wersje wirusów ransomware. Te mniej groźnie jedynie straszą: wyświetlają komunikat o zablokowanym dostępie do komputera, do wysłaniu Policji informacji o naszym rzekomym przestępstwie. Autorzy takiego oprogramowania żądają pieniędzy za odblokowanie komputera, wirusa da się jednak pozbyć w miarę prosto - usuwając odpowiednie pliki z komputera. Druga kategoria wirusów ransomware jest o wiele bardziej niebezpieczna, bo cyberprzestępcy blokują dostęp do plików poprzez ich zakodowanie. Jeśli nie zapłacimy okupu nie otrzymamy klucza, odzyskanie danych będzie więc naprawdę ekstremalnie trudne.
Badacze Trend Micro wykryli właśnie odmianę Power Worm, która żąda okupu i... uniemożliwia odzyskanie danych. Dzieje się tak na skutek błędu programistów lub ich celowego działania. Nawet jeśli zapłacimy nie otrzymamy żadnego klucza, bo ten jest... automatycznie kasowany.
Softpedia wyjaśnia, że użytkownicy zarażeni tą wersją Power Worm widzą komunikat, w którym jako nazwa użytkownika widnieje "qDgx5Bs8H". Redakcja portalu twierdzi, że jedynym sposobem na odzyskanie danych jest odwołanie się do kopii zapasowej...
Wirusa, który uniemożliwia dostęp do danych nawet po zapłaceniu "okupu" nigdy wcześniej chyba nie spotkaliśmy. Warto zatem dbać o aktualne oprogramowanie antywirusowe.