W czym problem, zapytacie? Ano w tym, że w ubiegłym roku naciął się na to Kindle - pisarska organizacja Authors Guild oskarżyła ich o łamanie prawa autorskiego: według nich głośne odczytanie treści jest czymś innym niż pokazanie tekstu, a tym samym autorom należą się za to dodatkowe pieniądze. Wtedy Amazon się ugiął i dał dysponentom praw autorskich możliwość blokowania głośnego czytania na poziomie każdej książki.
Czy teraz będzie podobnie? Mam nadzieję, że nie. Rozumiem potrzebę regulowania prawem publicznego odtwarzania, ale czy sam podpadam pod tę kategorię, gdy czytam na głos? A gdy nucę piosenkę usłyszaną w radiu?
[via Wired ]
Tomasz Andruszkiewicz