Przypomnijmy: Google został zaatakowany w grudniu ubiegłego roku - włamywacze (prawdopodobnie pochodzący z Chin) wykorzystali fakt, iż niektórzy pracownicy Google korzystali ze starych, dziurawych wersji Internet Explorera. To właśnie te włamania były przyczyną zamknięcia chińskiej wersji wyszukiwarki Google .
Włamanie było dla Google bardzo dotkliwie - bo włamywacze nie tylko ukradli cenne dane (m.in. informacje o niektórych produktach firmy), ale też poważnie zaszkodzili wizerunkowi firmy. Dlatego też teraz koncern robi wszystko, by taki atak już nigdy się nie powtórzył. Eric Schmidt mówił o tym podczas konferencji Atmosphere 2010 - podczas swojego wystąpienia oświadczył m.in. że bezpieczeństwo stało się teraz priorytetem koncernu i że firma robi wszystko co możliwe, by maksymalnie zabezpieczyć zarówno swoją infrastrukturę, jak i produkty.
Schmidt przypomniał też, że jego firma była jednym z niewielu amerykańskich przedsiębiorstw, które oficjalnie przyznały, że zostały zaatakowane - znaczna część ofiar zdecydowała się to przemilczeć (szacuje się, że włamywacze zaatakowali kilkadziesiąt firm ). "Zrobiliśmy to w interesie publicznym - chcieliśmy pokazać, że każdy jest potencjalnym celem i że każdy musi dbać o bezpieczeństwo" - mówił szef Google. Dodał też, że pierwszą reakcją jego firmy na włamanie było zaktualizowanie wszystkich wykorzystywanych w Google systemów i aplikacji.
Z zapowiedzi Schmidta wynika, że pracownicy Google będą w najbliższym czasie migrować z oprogramowania instalowanego lokalnie do aplikacji webowych - m.in. dlatego, że są one zdecydowanie bezpieczniejsze i zawsze zaktualizowane (chodzi o to, że użytkownik używający aplikacji online zawsze korzysta z najnowszej wersji, bo aktualizacja odbywa się po stronie serwera).
Więcej informacji: CNet.com .
Daniel Cieślak