Wojna na Bliskim Wschodzie mocno wpłynęła na ceny i dostępność ropy naftowej, a kryzys dał się we znaki również liniom lotniczym. Jak wyjaśnia portal CNBC, Ryanair jest gotowy na najgorszy scenariusz, ale jak do tej pory trudności w dostawach udaje się zażegnać.
Ryanair nie zamierza zmieniać planów odnośnie letniego rozkładu lotów. - Czy mamy plany awaryjne na sytuację z armagedonem? Oczywiście, że tak, ale nie wydaje mi się, żeby to się wydarzyło. Na ten moment mamy pełny harmonogram tego lata i planujemy go realizować - powiedział Neil Sorohan dyrektor finansowy linii. Menedżer stwierdził równocześnie, że kryzys może dotknąć niektóre mniejsze i słabsze firmy lotnicze. Jego zdaniem przedsiębiorstwa, które miały już problemy przed rozpoczęciem wojny, nie poradzą sobie zimą, jeśli konflikt potrwa dłużej.
Kłopoty konkurencji przewiduje też dyrektor generalny taniego przewoźnika, Michael O’Leary. - Jeśli cena ropy będzie na poziomie 150 dolarów za baryłkę do lipca, sierpnia i września, to zobaczycie upadek europejskich linii lotniczych, a to w średnim terminie prawdopodobnie byłoby dobre dla biznesu Ryanair - powiedział.
Tymczasem przedsiębiorstwo zabezpieczyło dostawy paliwa z alternatywnych kierunków, w tym z USA, Wenezueli, Brazylii, Norwegii czy Afryki Zachodniej. 80 proc. zapotrzebowania na paliwo zostało zabezpieczone (do kwietnia 2027 roku) po cenie ok. 67 dolarów za baryłkę. Koszty jednostkowe firmy mogą mimo to wzrosnąć o ok. 5 proc.
W poniedziałek (18 maja) cena akcji największego przewoźnika lotniczego w Europie na giełdzie akcji Euronext w Dublinie idzie w górę o ok. 5 proc., do 23 euro. Od początku roku mamy jednak spadek o ponad 20 proc. Ryanair odnotował (w roku fiskalnym zakończonym w marcu) rekordowy wzrost zysku po opodatkowaniu na poziomie ok. 2,3 miliarda euro. Ruch pasażerski wzrósł o 4 proc. do 208,4 miliona przewozów, jednak przychody spadły o 11 proc. do 15,54 miliarda euro. Mimo to zarząd zawiesił prognozy finansowe na kolejny rok z powodu niestabilnych cen ropy, presji płacowej i kosztów środowiskowych.
Linia spodziewała się początkowo wzrostu cen latem, ale obecne prognozy pokazują, że koszt biletów się raczej nie zmieni - choć dużo zależy od liczby i czasu dokonania rezerwacji. Sorohan stwierdził ponadto, że przewoźnik ustala ceny w taki sposób, aby zapełnić samoloty.
Firma poinformowała również, że planuje zaostrzenie polityki dotyczącej przewozu darmowego bagażu podręcznego. Michael O’Leary zdecydował o podwyżce dodatku pracowniczego w tym zakresie - osoba z personelu, która taki bagaż wyłapie, otrzyma już nie 2,5, a 3,5 euro. Zniesiono przy tym ograniczenia dla "premii bagażowej", wcześniej można było bowiem w ten sposób zarobić nie więcej niż 80 euro miesięcznie.
Czytaj też: Wyższe premie za wyłapywanie bagaży w Ryanair. Takie kary zapłacą pasażerowie