Niestety, nie można sprawdzić jak działa - urządzenie nie włącza się (prawdopodobnie zostało zdalnie zdezaktywowane - na ekranie jest tylko komunikat "Connect to iTunes"). Ale wiadomo o nim całkiem sporo - ma ekran o wyższej rozdzielczości niż iPhone 3GS, dwa cyfrowe aparaty (z tyłu i z przodu - ten drugi prawdopodobnie do wideo-rozmów), nowy kształt (jest bardziej płaski niż wcześniejsze modele) i wykonany jest z nowych materiałów (niewykluczone, że obudowa jest z jakiegoś tworzywa ceramicznego). Gizmodo twierdzi , że smartfon tak naprawdę dużo bardziej przypomina zmniejszonego iPada , niż któryś z wcześniejszych modeli iPhone'a.
Warto jednak pamiętąć, by do tych rewelacji podchodzić z pewną dozą sceptyzmu - w Apple obowiązują tak paranoiczne procedury bezpieczeństwa , że trudno sobie wyobrazić, by ktoś mógł ot tak wynieść kolejny model iPhone'a z budynku firmy. Dość wspomnieć, że prace nad nowymi urządzeniami prowadzone są zwykle w pomieszczeniach bez okien, do których dostęp mają wyłącznie starannie wyselekcjonowani, zaufani pracownicy. O tych zasadach pisaliśmy szerzej w tekście " Apple - tajne przez poufne ".
Niewykluczone więc, że mamy tu do czynienia z jednym z prototypów lub może po prostu bardzo dobrze przygotowaną podróbką. Z drugiej strony, jeśli faktycznie jest to oryginał, to zapominalski pracownik Apple jest teraz w sporych tarapatach... Koncern oczywiście nie komentuje na razie tych doniesień.
Gwoli ciekawostki warto odnotować, że serwis Gizmodo odkupił to urządzenie od jego znalazcy za 5 tys. USD. Jest to ten sam egzemplarz, którego zdjęcia opublikował kilka dni temu Engadget.com .
Apple właśnie potwierdził, że urządzenie, które kupili dziennikarze Gizmodo, to jego produkt - firma wysłała do serwisu list z żądaniem zwrócenia "urządzenia będącego własnością Apple".
Daniel Cieślak