Koperta z nierdzewnej stali zamknięta jest od góry dużym szkiełkiem, umożliwiającym wgląd w działanie zegarka. Mechanizm zawiera cztery mikrosilniki krokowe, przesuwające taśmy z numerami - jeden do paska z godzinami, dwa do taśm prezentujących minuty i ostatni do sekund. Szczególnie podoba mi się właśnie analogowość urządzenia - żadnych ciekłokrystalicznych wyświetlaczy, tylko widoczna, zrozumiała mechanika. Po prostu - miniaturowa fabryka czasu.
Zegarek zasilany jest akumulatorem litowo-polimerowym, który wystarcza na dwa tygodnie pracy. Ładuje się go - uwaga - bezprzewodowo, dołączonym do kompletu urządzeniem. Cena wykracza znacznie poza zasięg zwykłego zjadacza krzemu, ale całe szczęście oglądanie go jest darmowe.
[via Devon Works ]
Tomasz Andruszkiewicz