Przedstawiciele obu zainteresowanych firm poinformowali o zawarciu transakcji wczoraj wieczorem - ujawniono, że HP zapłaci za Palma 1,2 mld USD . Wiadomo, że umowa została już zatwierdzona przez Rady Dyrektorów obu koncernów - teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie do jej sfinalizowania.
Spiritus movens całego przedsięwzięcia wydaje się być Todd Bradley - który pełni obecnie w HP funkcję wiceprezesa Personal Systems Group, a wcześniej (przez blisko cztery lata - 2002-2005) był szefem Palma. Z jego wypowiedzi wynika, że HP ma zamiar dzięki transakcji przygotować się do ofensywy w sektorze urządzeń mobilnych - firma chce wykorzystać technologie Palma z dziedziny sprzętu i oprogramowania (w tym system operacyjny WebOS ).
Bradley podkreślił w komunikacie dla mediów, że HP zdobywa w ten sposób dostęp do świetnego mobilnego OS-u z doskonale funkcjonującą wielozadaniowością, sklep z ponad 2000 aplikacji dla WebOS oraz bogate portfolio patentów z zakresu technologii mobilnych (to ostatnie wydaje się szczególnie istotne - ostatnio w tym sektorze trwa prawdziwa bitwa patentowa).
Historia Palma sięga początków lat 90. - to właśnie ta firma opracowała najpopularniejszy swego czasu system operacyjny dla urządzeń mobilnych, czyli Palm OS , i spopularyzowała tę kategorię urządzeń (do tego stopnia, że swego czasu słowo palmtop było synonim kieszonkowego komputera osobistego). W ostatnich latach Palmowi nie wiodło się jednak najlepiej - firma prezentowała interesujące produkty (w tym m.in. smartfony Pre i Pixie ), które co prawda zbierały całkiem pozytywne recenzje, ale nie sprzedawały się zbyt dobrze (głównie za sprawą silnej konkurencji - dość wspomnieć o iPhone'ie czy urządzeniach z Androidem Google'a).
Dlatego też ostatnio coraz częściej mówiło się o tym, że Palm jest na sprzedaż - spekulowano, że zainteresowany może być koncern HTC, Lenovo czy nawet Apple . Kupcem okazał się jednak HP - chyba jedyny duży producent komputerów, który zupełnie zaniedbał rynek smartfonów. Teraz, po przejęciu Palma, HP ma szansę na odrobienie tych zaległości...
Daniel Cieślak