Wiadomo, w mieszkaniu ponad 30 stopni, pot się z nas leje a komputer wyje na najwyższych obrotach swoich chłodzących wiatraków. Jak mu ulżyć? Cóż, na początek wypadałoby zadać pytanie, czy w ogóle jest to potrzebne.
Najprostsza metoda to obserwacja zachowania. Jeśli w upalny dzień zdarzy mu się wyłączyć bez powodu albo nagle zrestartować, to najprawdopodobniej przegrzał się procesor główny. Jeśli za bardzo "podnieciła się" karta graficzna w trakcie na przykład grania, to będą ostrzeżenia - wyraźny spadek ilości klatek na sekundę (większość grafik ma "próg zwolnienia" po przekroczeniu którego działa po prostu z połową wydajności) lub pojawiające się przekłamania wizualne, tak zwane artefakty (i nie chodzi tu o epicki gear w World of Warcraft). Jeśli je zignorujemy, to czeka nas najprawdopodobniej samoczynny restart. I nie powinno się dziać nic więcej w zasadzie, bo już to drastyczny przypadek przegrzania. Bardzo mało prawdopodobne jest, że coś się w środku stopi/spali ot tak, bez uprzedzenia. Jeśli jednak zmusimy któryś z procesorów do ciągłej pracy pod obciążeniem w warunkach podwyższonej temperatury, to nawet jeśli nie ulegnie natychmiastowemu uszkodzeniu, może zmaleć jego ogólna żywotność i awaria dopadnie go później (czyli wcześniej niż powinna, bo w idealnym świecie nie powinna w ogóle).
Core 2 Duo Intela słabo się grzeją...
No dobrze, komputer zachowuje się normalnie, ale wyje i jęczy okrutnie. Może jednak się grzeje? Można to sprawdzić programowo. MotherBoard Monitor, SpeedFan czy inne programy monitorujące w stylu overclockerskiego Everesta (a także standardowe oprogramowanie karty graficznej) pozwolą nam sprawdzić jakie mamy dokładne temperatury poszczególnych podzespołów, nie tylko procesorów, ale pamięci, dysków a nawet wnętrza komputera, jeśli posiadamy taki czujnik akurat. Włączamy taki program, ustawiamy zapis monitoringu i obciążamy sprzęt na przykład jakąś grą przez pół godziny a potem sprawdzamy, jak wyglądają wykresy temperatury w momencie największego stresu.
Nadmiar Celsjuszów dla CPU i GPU to okolice 70-95 stopni. Przy górnej granicy jest już groźnie. Ważna jest też temperatura samej płyty głównej oraz pamięci - tutaj 70 stopni to stan najwyższego zaniepokojenia. Reszta podzespołów jest dużo "chłodniejsza" więc już przekroczenie 60 stopni jest dla nich bardzo niebezpieczne.
1. Dać komputerowi oddychać - systemu chłodzące działają najlepiej, gdy mają wokół siebie przestrzeń. Wszędzie tam, gdzie są otwory w obudowie, a szczególnie z tyłu, komputer powinien mieć sporo pustej przestrzeni gdzie będzie odbywała się cyrkulacja powietrza. Jeśli siedzi w "zgrabnej" kieszeni w biurku albo przyciśnięty do ściany, to będzie się grzał nawet w normalne dni, nie tylko takie gorące jak te.
2. Rozpiąć mu krawat - czyli otworzyć obudowę i tak zostawić. Gwarantowane, że temperatura podzespołów spadnie o kilka albo nawet kilkanaście stopni. Oczywiście wciągając powietrze wentylatory będą łapać wszelki kurz, paprochy i psią/kocią sierść z całej okolicy, więc trzeba uważać i...
Komputer PC - układ oddechowo-wydalniczy
3. Porządnie go wyczyścić - chłodzenie powinno sobie radzić nawet w upały, jeśli nie jest zabrudzone i pozatykane. Kupujemy sprężone powietrze w puszce, wyłączamy zasilanie i dmuchamy na wszystko - blok chłodzenia procesora, elementy wpięte w płytę główną, w kartę graficzną, we wszystkie kratki i tym podobne. Potem oczyszczamy przyległości odkurzaczem i cieszymy się z chłodniejszego i prawdopodobnie o wiele cichszego komputera.
4. Sztuczne oddychanie - jeśli skubaniec dalej się grzeje, to stosujemy metodę bezpośrednią. Kupujemy jakiś wentylator, może być najtańszy, i ustawiamy na wprost otwartej obudowy. Działa cuda, tylko trzeba uważać, żeby nam się nogi albo jakaś inna część ciała nie znalazła na trasie "wiatru", bo łatwo się można w taki głupi sposób przeziębić.
Narysowany nie wystarczy
5. Pobawić się sprzętem - to już niestety kosztuje, ale do laptopa można kupić specjalną odprowadzającą ciepło podkładkę a stacjonarny sprzęt można wyposażyć w lepszy system chłodzenia, na przykład bezszmerowe chłodzenie wodne. Ale to kosztuje, bo dobry markowy sprzęt jest drogi.
6. Podjąć działania ekstremalne - to znaczy dać sobie spokój z obróbką grafiki, wideo oraz graniem w największe upały. Jeśli nie będziemy obciążać sprzętu, to on sobie poradzi. Pobawmy się w coś prostszego, jakieś starsze gry albo przeglądarkowe flashówki, które nie będą żarły mocy karty graficznej jak głupie i podnosiły ogólnej temperatury we wnętrzu.
i wreszcie, gdy wszystko zawiedzie
7. Wyłączyć OverClocking - prawda jest taka, że większość komputerów, nawet ze zwykłym chłodzeniem, poradzi sobie w upały po zastosowaniu takich prostych metod jak otwarcie obudowy... chyba, że ma podkręcony procesor i większe napięcie na RAMie. OC to fajna rzecz i niezła zabawa, ale w takie dni lepiej (i zdecydowanie bezpieczniej) jest wrócić do ustawień fabrycznych.
Jeśli nie wiecie jak wyłączyć OverClocking, to się nie przejmujcie - najpierw musielibyście sami go włączyć, co jest dość skomplikowane, więc jeżeli tego nie robiliście, to problem nie istnieje.
Acha - założyłem, że sprzęt nie stoi w miejscu bezpośrednio oświetlanym przez słońce... Jeśli stoi, to go w te pędy stamtąd zabierzcie do cienia!
......
Na wszelki wypadek jednak poszukajcie karty gwarancyjnej i trzymajcie gdzieś pod ręką. Ale to zbytek ostrożności.
Sławek Serafin