Muzeum fenomenów internetowych

Internet jest zbyt wielki, by oglądać go samemu. Na szczęście są ludzie, którzy przejrzeli go wcześniej.

Nie każdy jest hollywoodzką gwiazdą. I nie każdy może pozwolić sobie na zatrudnienie asystenta, który będzie za niego uaktualniał wpisy na Twitterze. Ale prawie każdy korzysta dziś z usług "kuratorów internetu", którzy z oceanu treści wyławiają te, na które warto zwrócić uwagę. Zamiast tracić godziny życia przesiadując na stronie 4chan.org w poszukiwaniu zabawnych obrazków, wystarczy wejść na agregat w rodzaju moronail.net . Na tej zasadzie (doczekała się określenia "curated computing") działa sklep z aplikacjami dla iPhone'a - nie trzeba przeszukiwać całego internetu by znaleźć wartościowy program, bo ktoś przejrzał je wcześniej i zgromadził w jednym miejscu ( pisał o tym w "Dużym Formacie" Wojciech Orliński ).

Jednym z przejawów tego trendu jest internetowa strona zawierająca "definitywną listę 99 rzeczy, które powinno się znać z internetu, chyba że jesteś frajerem lub wapniakiem czy coś" . Została ułożona przez Grega Ruttera (m.in. współpracownika satyrycznej witryny "The Onion" ) i jak sama nazwa wskazuje, jest zbiorem 99 linków do sieciowych fenomenów (zatwardziali koneserzy cyberkultury zobaczą tylko białą stronę, gdyż odwiedzone linki będą białe). Oczywiście z internetu anglojęzycznego, ale kwestią czasu jest, że ktoś stworzy taką listę dla naszych polskich "jestem hardkorem" i "ale urwał".

Michał R. Wiśniewski (mrw.blox.pl)

Więcej o: