Producenci telewizorów chwalą się swoimi urządzeniami 3D, ale konsumenci wolą o nich rozmawiać niż kupować. Ważnym problemem jest konieczność używania okularów - najwygodniejszym rozwiązaniem dla firm tworzących sprzęt są okulary migawkowe, bo nie wymagają zmian w hardware wyświetlaczy, ale przeszkadzają użytkownikom, bo są ciężkie (przez konieczność wbudowania zasilania) i drogie. Nawet polaryzacyjne okulary nie są idealne - choć lekkie, to osobom nieprzyzwyczajonym do noszenia oprawek (czyli większości populacji) po prostu przeszkadzają.
Toshiba ma korzystać z technologii, która obraz dla lewego i prawego oka wyświetla pod innym kątem. Dzięki temu więcej światła ma trafiać do odpowiednich receptorów, zaś o stereoskopowość zadba mózg. Podobne rozwiązanie zastosowało Nintendo w przygotowywanym modelu swojej przenośnej konsoli 3DS zaprezentowanej w czerwcu na targach E3 2010 - podobno się to sprawdza . Co innego jednak kilkucalowy wyświetlacz, a co innego duży telewizor; ciekawe, pod jakim kątem efekt 3D będzie wyraźny i jak będą reagować różni ludzie - bez dokładnego rozdzielenia obrazów (a to w podobnym podejściu nie będzie możliwe) z pewnością będzie to bardziej obciążające dla mózgu i oczu widza.
Toshiba ma wyprodukować trzy modele, będą kosztować kilka tysięcy dolarów. Rzeczniczka Toshiby odmówiła komentarzy, ale AFP - najstarsza światowa agencja informacyjna - ma na tyle dużą renomę, że sprawę traktuję jako plotkę wysoce prawdopodobną. Jeśli takie rozwiązanie by się sprawdziło, może stać się prawdziwą lokomotywą telewizji 3D.
[via AFP ]
Tomasz Andruszkiewicz