Facebook ma, jak wiadomo, naturę wirusową. Oznacza to, że pewne treści rozprzestrzeniają się między użytkownikami jak wirus, błyskawicznie, zataczając coraz szersze kręgi. Ostatnio bakcyla zaczęła rozprzestrzeniać grupa " Nie wyrabiam się z robotą, bo mam straszny za*** na fejsie ". Założono ją w ostatnią środę. Teraz ma już ponad 18 tysięcy fanów . (A będąc bardziej precyzyjnym - ma 18 759 fanów, ale odświeżanie strony pokazuje, że co kilka sekund dodaje się kilkadziesiąt nowych osób. Oznacza to, że zanim skończę pisać ten tekst, liczba osób które "lubią" grupę, będzie wynosiła ok. 19,5 tysiąca). Jak to się dzieje, że w ciągu zaledwie kilku dni jedna grupa aż tak się rozprzestrzenia i dlaczego akurat ta spośród milionów innych tak nas zainteresowała? Jest kilka powodów.
Przede wszystkim - sześć milionów z nas korzysta z Facebooka. Korzystamy z niego w domu, w pracy, z urządzeń mobilnych. Zapobiegliwi naukowcy zbadali już, że korzystanie z serwisów społecznościowych w pracy zmniejsza efektywność, więc część zakładów ustanawia specjalne filtry, aby na wszelkie możliwe sposoby zabezpieczyć się przed "siedzeniem na Facebooku". My sami także wiemy, że nie powinniśmy zerkać co chwila, co się dzieje "na fejsie", ale - jak wiadomo - potrafimy oprzeć się wszystkiemu z wyjątkiem pokusy . Zerkamy więc, choć mamy poczucie winy.
I pewnie właśnie ten ostatni czynnik wykorzystany w żartobliwy sposób przyczynił się do tak szybkiego wzrostu popularności grupy. Deklaracja z którą możemy się utożsamiać sprawia więc, że dołączamy do grona fanów "Nie wyrabiam się z robotą, bo mam straszny za*** na fejsie". Gdzie? Na fejsie, oczywiście.
Naszym skromnym zdaniem taka jest przyczyna popularności grupy. A w jaki sposób zdobyła ponad 18 tysięcy fanów w ciągu dwóch dni? Na ten temat także mamy skromną opinię.
1. Przede wszystkim należy mieć już własny profil na Facebooku, a na nim wielu znajomych. Następnie założyć grupę i polecić ją wszystkim . W tym wypadku może pojawić się problem, ponieważ serwis nie uwzględnił opcji "poleć wszystkim". Sprytni i pomysłowi użytkownicy znaleźli już jednak na to rozwiązanie za pomocą Java Scriptu. Gdy zaproszenie trafia już do wszystkich, część osób nieuchronnie przyłączy się do grupy. Następnie dołączą znajomi znajomych. I ich znajomi wraz z rodzinami. Zastosowanie mechanizmu wirusowego w praktyce.
2. Jeśli wyjściowo nie dysponuje się wystarczająco dużą liczbą znajomych których można zaprosić do grupy, pozostaje zawsze wyjście "na granicy" - kupienie nowych przyjaciół i powtórzenie całej operacji.
3. Osoby, które chcą iść na skróty korzystają niekiedy ze skryptów, które same rozsyłają zaproszenia do grupy na Facebooku. Wydaje się jednak, że do "Nie wyrabiam.." dołączamy spontanicznie.
Pozostają jedna jeszcze dwie kwestie - powód założenia grupy i jej miejsce pośród innych podobnych ''inicjatyw''.
Pamiętacie może dwie grupy, które powstały w okolicach marca - Zimo wypier*alaj i Wiosno napier*alaj? Do tej pory to te dwie grupy mogły szczycić się największą popularnością. Zostały one założone w momencie, gdy wszyscy już czekaliśmy na koniec mrozów, śniegu, gdy kalendarzowa wiosna była już w pełni a prawdziwej jeszcze nie było widać. Wyglądały niewinnie, na spontaniczną potrzebę wyrzucenia narodowej frustracji. Błąd - zostały założone przez agencję , która następnie mogła wykorzystać fanów zmiany warunków pogodowych jako odbiorców innych reklam. Czy opisywana przez nas grupa też jest stworzona przez agencję. Nie wiadomo. Pewne jest, że coraz więcej Polaków "nie wyrabia się z robotą, bo ma straszny za*** na fejsie" . A na tymże fejsie już czekają na nich gotowi na wszystko marketingowcy.
Joanna Sosnowska
--
Czytaj jeszcze: internetowa rozrywka w pracy poprawia wydajność