Gadżet dnia - ratunkowa bazooka

Zwykle bazooka kojarzy się z ręcznym granatnikiem lub wyrzutnią przeciwpancernych pocisków rakietowych, czyli generalnie ze śmiercią i zniszczeniem. System Long Reach to ich zaprzeczenie, urządzenie do ratowania życia na morzu.

Podstawowy problem polega na tym, że człowiek za burtą dużego okrętu jest w rzeczywistości sam przeciwko żywiołowi. Zanim zejdzie do niego pomoc (najpierw statek musi zmniejszyć prędkość) może już utonąć lub zakończyć życie na kilka innych równie nieprzyjemnych sposobów. Jednocześnie z każda sekundą zwiększa się dystans między topielcem a okrętem. Podobnie ma się rzecz, kiedy tonąć zaczyna osoba oddalona od brzegu o sto i więcej metrów. Nawet doświadczony ratownik może dopłynąć za późno.

Tu w grę wchodzi tytułowa bazooka, czyli ręczna wyrzutnia, która potrafi wystrzelić "koło ratunkowe" na odległość około 150 metrów. Obsługa urządzenia jest banalnie łatwa. Wystarczy wyjąć wyrzutnię z futerału, otworzyć celownik i wystrzelić, naciskając duży czerwony guzik. Z lufy wystartuje gruby pomarańczowy pocisk, który po zderzeniu z wodą samoczynnie się nadyma, formując pławną podkowę. Brzmi jak science fiction? No cóż, najwyraźniej przyszłość jest już teraz. Jak zapewnia twórca systemu - pocisk stworzony został ze skondensowanej pianki, która rozpręża się po zetknięciu z wodą.

Taka ratunkowa podkowa to oczywiście żadna pomoc w przypadku kiedy topielec ogarnięty jest paniką, ale jeśli nie jest jeszcze za późno, użycie Long Reach może dać te kilka dodatkowych minut potrzebnych do skutecznego wyciągnięcia człowieka z wody.

Zupełnie przy okazji, prototyp wyrzutni systemu Long Reach zapewnił swojemu konstruktorowi - Samuelowi Adeloju - nagrodę James Dyson Award , przyznawaną za wzornictwo. Już niedługo bazooki ratunkowe powinny zacząć pojawiać się na jachtach i większych jednostkach pływających.

[via Dvice , James Dyson Award ]

Łukasz Cichy

Więcej o: