Jeden telefon pozwolił namierzyć kryjówkę ben Ladena

Jak widać, nie ma czegoś takiego jak przesadna ostrożność.
Każdy może zobaczyć, gdzie krył się Osama
fot. Google Maps

Kurier Osamy ben Ladena, Abu Ahmed al-Kuwaiti wykonał tylko jeden telefon, w połowie zeszłego roku. To jednak wystarczyło. Dzwonił bowiem do osoby znajdującej się w USA i będącej pod obserwacją NSA ( National Security Agency ), czyli tamtejszego wywiadu. Namiar na Ahmeda al-Kuwaiti wywiad zdobył od złapanego w 2003 r. w Pakistanie Khalida Shaikha Mohammeda. Dopiero w 2007 r. Amerykanie poznali jednak prawdziwe imię kuriera - wymagało to pracy wielu agentów terenowych.

DIGITALGLOBE/

Choć al-Kuwaiti znajdował się w pewnej odległości od kryjówki ben Ladena, po jego telefonie zaczęto go obserwować. Agenci CIA w Pakistanie w czerwcu zeszłego roku zdołali zdobyć numer jego tablicy rejestracyjnej. Po nim dotarli do rezydencji w pakistańskim Abbotabad. Dom od razu wydał się CIA podejrzany: sześciometrowe mury, brak internetu i telefonu (by uniknąć błędu, jaki zrobił al-Kuwaiti) oraz skrzętne palenie wszystkich śmieci. Nikt nie wychodził z domu i nikt nie wchodził bez sprawdzenia w dwóch bramkach ze strażnikami. W połowie lutego wywiad był już pewny, kto się tam ukrywa.

Dużą rolę w obserwacji rezydencji odegrali partnerzy wywiadu - np. National Geospatial-Intelligence Agency, specjalizująca się w wykorzystywaniu zdjęć robionych z powietrza lub przestrzeni kosmicznej. Do zbierania informacji używano HUMINT (HUMan INTelligence) - czyli sztuki zdobywania informacji człowieka od człowieka, opartej na działalności agentów. W ten sposób gromadzono dane o ruchach dookoła rezydencji, prawdopodobnie aż do ostatnich minut przed akcją. Wykorzystał je potem oddział Team 6 atakujący dom.

Nie bez znaczenia była też nowoczesna technika. Obserwacje agentów terenowych potwierdzone zostały przez zdjęcia satelitarne z dalekiego dystansu przy użyciu kamer elektrooptycznych i radarów z syntetyczną aperturą. Te ostatnie pozwalają robić bardzo szczegółowe zdjęcia i zaznaczać ruchy jednostek. Dużą rolę odegrały też bezzałogowe samoloty, które   w dzień i w nocy kręciły wideo z otoczenia domu.

Informację o sposobie namierzenia Bina Ladena przekazał serwisowi SFGate amerykański urzędnik, który jednak zastrzegł swoją anonimowość.

[ SFGate , Wired ]

Więcej o: