Planking czyli kolejny internetowy fenomen

Forfiter, LOLCatz, Facet z Wąsem. Przedziwne rzeczy, osoby i zjawiska, stawały się już internetowymi przebojami. Teraz dołączył do nich planking.

Z wymienionych we wstępie internetowych przebojów, można się chociaż pośmiać. Planking wydaje się jednak być "zjawiskiem", którego popularności nie da się wytłumaczyć. Zjawiskiem mogącym fascynować jedynie internautów bądź osoby znudzone wszystkim, co może się kojarzyć ze słowem "normalność".

Planking polega na tym by kłaść się twarzą w kierunku ziemi i leżeć nieruchomo niczym kłoda w jak najbardziej nietypowym lub publicznym miejscu. Mogą to być bolid formuły pierwszej, sklepowa półka, ruchome schody, kosz na śmieci, skrzynka na listy czy koszykarski kosz. Leżącą osobę (albo osoby) należy sfotografować, a zdjęcie umieścić w sieci. I już.

Moda dotarła już do wszystkich najbardziej popularnych witryn w sieci. W serwisie Flickr , wyszukanie hasła "Planking" sprawi, że naszym oczom ukaże się ponad tysiąc nietypowych zdjęć. To samo słowo w serwisie YouTube pozwala wyszukać ponad tysiąc krótszych lub dłuższych materiałów filmowych. Planking żyje także na Twitterze oraz w serwisie społecznościowym Facebook. W tym ostatnim, oficjalny fan page plankingu ma już blisko dwieście tysięcy fanów.

Media nie były zainteresowane tematem do chwili, gdy 20 letni Australijczyk postanowił położyć się na barierce na swoim balkonie. Ta niewinna zabawa skończyła się upadkiem z wysokości siedmiu pięter i natychmiastową śmiercią fana plankingu. Wcześniej głośno było o siedmiu brytyjskich lekarzach, którzy w pracy bawili się w planking, a zdjęcia swoich wyczynów umieszczali na Facebooku. Wszyscy zostali zawieszeni w pełnieniu obowiązków zawodowych.

Jak widać na niektórych fotkach, nie tylko ten jeden człowiek, dla chwili internetowej sławy jest w stanie kusić los. Zdania na temat plankingu są podzielone. Jedni uważają, że to świetna zabawa, a nawet przewrotnie nazywają ją "sportem". Inni twierdzą, że to wymysł znudzonych ludzi, którzy mogliby zająć się czymś pożytecznym. Wszyscy chętni mogą zaś podziwiać kolejny internetowy hit, o którym zapewne zapomnimy za miesiąc, dwa lub pół roku.

 
Więcej o: