Podczas targów Mobile World Congress w Barcelonie odbyła się europejska premiera smartfonów Realme 14 Pro oraz Realme 14 Pro+. To dwa "średniaki", które w założeniu mają wyróżniać się na tle konkurencji dobrym stosunkiem jakości do ceny. Ja miałem okazję przetestować model 14 Pro+ jeszcze przed jego oficjalną prezentacją i poznać jego mocniejsze, ale i słabsze strony. Oto wszystko, co warto wiedzieć na temat tego urządzenia.
Realme już w przeszłości udowadniało, że nie boi się eksperymentować z designem swoich smartfonów. Można tu wymienić np. modele z popularnej serii GT, które zawsze charakteryzowały się nietuzinkową stylistyką. Realme 14 Pro+ również jest pewnym eksperymentem, ale nieco innego rodzaju.
Plecki smartfona w wariancie kolorystycznym Pearl White pokryte są termochromowym włóknem, które zmienia kolor pod wpływem zimna. Gdy tylko temperatura spadnie poniżej 16 stopni Celsjusza kolor tylnej pokrywy urządzenia przechodzi z perłowej bieli aż do błękitu. Trzeba przyznać, że to dość oryginalne rozwiązanie, choć sprawdzi się tylko w przypadku osób, które nie noszą smartfona w etui.
O ile perłowy wariant Realme 14 Pro+ błyszczy (i to dosłownie), o tyle model w kolorze szarym (który trafił do mnie na testy) jest tu niestety "brzydkim kaczątkiem". Zamiast zmieniających kolor plecków dostajemy tu tylną pokrywę wykonaną z zamszu wegańskiego. Materiał ten jest całkiem przyjemny w dotyku, ale niemiłosiernie się brudzi, a do tego po pewnym czasie zwyczajnie się ściera.
Jeśli więc staniecie przed wyborem wariantu kolorystycznego Realme 14 Pro+, to tym razem decyzja jest banalnie prosta. Wybierzcie model Pearl White i nawet się nad tym dłużej nie zastanawiajcie.
Realme 14 Pro+ został wyposażony w 6,83-calowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 1272 x 800 i zagęszczeniu pikseli na poziomie 450 ppi. Nie zabrakło tu wysokiej częstotliwości odświeżania (120 Hz) oraz szkła Corning Gorilla Glass 7i, które chroni ekran przed zarysowaniami i uszkodzeniami.
Jak na organiczny panel przystało mamy tu w pakiecie znakomity kontrast oraz głęboką czerń. Tym, co wyróżnia smartfon Realme na tle wielu innych modeli ze średniej półki jest wysoka jasność wyświetlacza. W trybie HBM (High Brightness Mode) wynosi 1200 nitów. Jasność szczytowa to z kolei aż 1500 nitów.
Sercem Realme 14 Pro+ jest układ Qualcomm Snapdragon 7s Gen 3, który został wykonany w procesie 4 nm. To zdecydowanie średniopółkowy procesor, który pod względem wydajności przegrywa nie tylko z flagowymi układami Qualcomma, ale także z takimi jednostkami, jak np. MediaTek Dimensity 8300.
Snapdragon 7s Gen 3 jest wspierany przez grafikę Mali-G720 oraz 8 lub 12 GB pamięci RAM. Jeśli zaś chodzi o pamięć masową, to do wyboru mamy wariant smartfona z 256 lub 512 GB.
Jak ta specyfikacja przekłada się na szybkość działania urządzenia? W teście AnTuTu Benchmark v10.4.5 smartfon zdobył aż 835 886 punktów. Wyniki w testach GeekBench prezentują się natomiast następująco:
Szczególnie kiepsko Realme 14 Pro+ wypadł w benchmarku GPU, gdzie zdobył zaledwie 3 375 punktów. Dla porównania testowany przeze mnie niedawno POCO X7 Pro (jest tańszy od urządzenia Realme), w tym samym teście zdobył aż 11 096 punktów. Oczywiście model POCO dysponuje znacznie lepszym procesorem Dimensity 8400-Ultra i tu należy upatrywać tak dużej różnicy w wykręconych wynikach.
Czy - bądź co bądź - dość przeciętny procesor wpływa negatywnie na komfort codziennego użytkowania smartfona? W mojej opinii nie. Jednostka ta bez problemu radzi sobie z sobie z obsługą Androida 15 i nakładki systemowej Realme UI 6.0. Zdarza jej się jednak złapać "zadyszkę" w wymagających grach, takich jak np. Asphalt Legends Unite czy Shadow Fight 4 Arena. Jeśli więc szukacie urządzenia do mobilnego grania, to na waszym miejscu poszukałbym czegoś z mocniejszym procesorem.
Główny aparat Realme 14 Pro+ to bardzo wszechstronna jednostka, na którą składają się trzy obiektywy:
Na szczególną uwagę zasługuje tu oczywiście teleobiektyw oparty na uznanym w branży sensorze Sony IMX882, który oferuje zarówno optyczną stabilizację obrazu, jak i trzykrotny zoom optyczny, 6-krotne bezstratne powiększenie oraz cyfrowy zoom do 120x. Choć układy peryskopowe coraz częściej są stosowane przez producent we flagowych smartfonach, to jednak w "średniakach" to ciągle rzadkość.
Jakość zdjęć z głównego obiektywu oraz soczewki peryskopowej prezentuje się naprawdę nieźle. I to zarówno w warunkach dziennych, jak i w trybie Ultra Night. Nie jest to może poziom iPhone'a 16 Pro czy najnowszych flagowców Samsunga, ale półce cenowej poniżej 3 tysięcy złotych aparat Realme 14 Pro+ zdecydowanie ma się czym pochwalić.
Obiektyw ultra wypada tu niestety znacznie gorzej. Potrafi gubić detale, szczególnie w warunkach nocnych. Do tego słabiej radzi sobie z odwzorowywaniem kolorów. Niestety wielu producentów wciąż traktuje "oczka" ultraszerokokątne po macoszemu i Realme nie jest tu wyjątkiem.
W materiałach promocyjnych producent mocno chwali się również potrójną lampą błyskową (MagicGlow Triple Flash). Umożliwia ona nie tylko doświetlenie fotografowanego obiektów w trudniejszych warunkach, ale również zmianę temperatury barwowej. W teorii brzmi to interesującą, w praktyce doświetlanie kadrów zazwyczaj odbija się bardzo negatywnie na ich końcowej jakości.
Realme 14 Pro+ dysponuje akumulatorem o pojemności 6000 mAh, który przekłada się na około dwa dni pracy urządzenia na jednym ładowaniu. Urządzenie możemy ładować przewodowo z mocą do 80W. Baterię do połowy napełnimy w mniej więcej 25 minut.
Niestety testowany smartfon nie wspiera ładowania bezprzewodowego. Uważam, że w przypadku sprzętu, który kosztuje ponad 2000 zł, jest to dziś sytuacja niedopuszczalna. Brak indukcji musi więc rzutować negatywnie na końcową ocenę tego smartfona.
WERDYKT
Realme 14 Pro+ to smartfon wyróżniający się nietuzinkowym designem (ale jedynie w wersji Pearl White), znakomitym i jasnym ekranem AMOLED, wszechstronnym aparatem oraz solidną baterią. Snapdragon 7s nie jest demonem prędkości, ale zapewnia urządzeniu wystarczającą wydajność. Cieniem na końcowej ocenie kładzie się brak ładowania bezprzewodowego i nieco zbyt wysoka cena (2 299 zł). Gdyby producent obniżył ją o 300 zł, to trafiłby idealnie w rynkową niszę.