MacBook Pro M5 to kawał sprzętu, ale i leniwa ewolucja. Liczyłem na więcej [TEST]

Daniel Maikowski
Więcej mocy, lepsza bateria i... gorsze chłodzenie. Nowy MacBook Pro M5 to ewolucja w znanym opakowaniu, która przynosi kilka zaskakujących kompromisów. Czy potężny procesor M5 jest w stanie przykryć te niedociągnięcia?
MacBook Pro M5
fot. DM

Minął ledwie rok od premiery MacBooka Pro z układami M4 Pro/Max, a Apple już serwuje nam odświeżoną linię tych komputerów. Nowy MacBook Pro model z procesorem M5 kilka tygodni temu wylądował na moim biurku i z miejsca wywołał potężne déjà vu. Zmian jest bowiem jak na lekarstwo. Design, wymiary, ekran z podświetleniem Mini LED, piekielnie wygodna klawiatura - wszystko to znamy z ubiegłorocznego modelu. Czy potężny układ M5 to więc wystarczający powód, by sięgnąć do portfela? Postanowiłem to sprawdzić.

Zobacz wideo Oto najpopularniejsze konsole w historii. Nintendo rządzi, ale zwyciężył ktoś inny [TOPtech]

MacBook Pro M5 (2025) - CO POZOSTAŁO BEZ ZMIAN?

Nowy MacBook Pro to wciąż absolutne mistrzostwo świata w kwestii designu i jakości użytych materiałów. Aluminiowa obudowa jest smukła, lekka i sprawia wrażenie wykutej z jednego bloku metalu. Nic tu nie trzeszczy, a każdy element jest idealnie spasowany. 

Po otwarciu klapy wita nas ten sam 14-calowy ekran Liquid Retina XDR z podświetleniem Mini LED, co zapewnia znakomitą czerń i kontrast. Do tego dochodzi również adaptacyjne odświeżanie ProMotion do 120 Hz, które znacząco poprawia płynność animacji.

embed

Nie zmieniło się też to, co Apple od lat robi najlepiej – peryferia. Klawiatura i touchpad to absolutna klasa sama dla siebie. Pisanie na tym sprzęcie to czysta przyjemność, skok klawisza jest idealny, a gigantyczny gładzik Force Touch jest tak precyzyjny i responsywny, że konkurencja wciąż nie potrafi go dogonić.

Dorzućmy do tego jeden z najlepszych systemów audio, jakie znajdziemy w laptopie (aż sześć głośników działających w systemie stereo), a otrzymamy urządzenie niemal idealne do konsumpcji i tworzenia treści. MacBook Pro M5 oferuje wsparcie dla takich standardów, jak: Dolby Digital, Dolby Atmos, Dolby Digital Plus oraz Apple Spatial Audio.

embed

MacBook Pro M5 (2025) - CO NOWEGO?

Przejdźmy jednak do sedna, czyli jedynej istotnej nowości. Układ Apple M5 to piekielnie wydajna jednostka. Przynosi ona odczuwalny, choć nie rewolucyjny, skok wydajności względem bazowego M4, szczególnie w zadaniach jednowątkowych i graficznych. Obróbka wideo 4K, kompilowanie kodu czy praca na wielu warstwach w Photoshopie odbywają się bez najmniejszej zadyszki.

embed

To, jak wydajnym układem jest M5 potwierdzają wyniki, które testowany laptop osiąga w benchmarkach. W aplikacji Geekbench 6 wykręcił 4 345 punktów w teście jednego rdzenia i 18 075 punktów w teście wielu rdzeni. W obydwu pomiarach okazał się znacznie szybszy od tegorocznego MacBooka Air z procesorem M4, który zdobył odpowiednio 3 664 oraz 14 722 punkty.

embed

W przypadku aplikacji Cinebench 2024 wyniki prezentują się natomiast następująco:

  • CPU Single Core - 201 pkt (MacBook Air M4 – 172 pkt)
  • CPU Multi Core - 1 172 pkt (MacBook Air M4 – 771 pkt)

Zintegrowany układ GPU w M5 również zaliczył solidny progres. W testach syntetycznych oraz w realnych zastosowaniach, takich jak stabilizacja wideo w DaVinci Resolve, M5 wyprzedza swojego poprzednika o 15-20 procent. Przekłada się to również na płynniejszą rozgrywkę w natywnych tytułach AAA na macOS.

embed

Postanowiłem sprawdzić to w praktyce. W Cyberpunk 2077, na ustawieniach preferowanych dla MacBooka Pro, nasz testowy model osiągnął średnio około 30 klatek na sekundę. To dowód, że choć wciąż nie jest to maszyna stricte do grania, to potrafi już udźwignąć nowoczesne tytuły. 

Co ciekawe, Apple znów podniosło poprzeczkę w kwestii efektywności energetycznej. Nowy układ, mimo wyższej mocy, jest jeszcze bardziej oszczędny. To przekłada się na piekielnie długi czas pracy na baterii, który wynosi około 16-17 godzin. Dla porównania w przypadku MB Pro z M4 było to ok. 14-15 godzin. 

embed

MacBook Pro M5 (2025) - CO ROZCZAROWUJE?

Niestety najnowszy model MacBooka Pro to także kilka niezrozumiałych dla mnie kompromisów. Pierwszy z nich dotyczy kultury pracy. Testowany model ma tylko jeden wentylator, choć ubiegłoroczny MB Pro z układem M4 Pro miał dwa wiatraki. Efekt? Przy intensywnym obciążeniu M5 szybciej łapie "zadyszkę" (throttling), a wentylator musi pracować na wyższych obrotach. To sprawia, że bazowy model M5 jest paradoksalnie głośniejszy od swojego poprzednika.

Drugim i jeszcze bardziej zaskakującym kompromisem jest brak wsparcia dla Thunderbolt 5. To kuriozalna decyzja, biorąc pod uwagę, że standard ten pojawił się w ubiegłorocznym modelu. Rozumiem, że w swoim portfolio produktów Apple pozycjonuje modele z M4 Pro/Max wyżej od MacBooka Pro z M5 (są zresztą od niego droższe), ale kto daje i zabiera...

Ostatni z problemów dotyczy konfiguracji pamięci. Maksymalna ilość RAM to 32 GB, podczas gdy model z M4 Pro oferował nawet 48 GB (a model z Mar Max - 128 GB!). Oczywiście pamięci RAM i dysk SSD są przylutowane na stałe, co niestety jest standardem u Apple. Z kolei dopłaty za ich rozszerzenie przy zakupie pozostają, delikatnie mówiąc, absurdalnie wysokie. 

embed

MacBook Pro M5 (2025) - WERDYKT

MacBook Pro M5 to sprzęt pełen paradoksów. Z jednej strony to wciąż absolutnie fantastyczny laptop - rewelacyjnie wykonany, z najlepszym ekranem na rynku, bezkonkurencyjną klawiaturą i baterią, która zawstydza całą konkurencję. Układ M5 to z kolei prawdziwa bestia wydajności.

Z drugiej strony, jest to aktualizacja leniwa i pełna niezrozumiałych cięć. Brak Thunderbolt 5 i Wi-Fi 7, ograniczona możliwość rozbudowy RAM oraz gorsza kultura pracy są trudne do obrony. Szczególnie że mówimy tu o laptopie, którego ceny zaczynają się od 7 999 złotych.

Dla kogo jest ten sprzęt? Jeśli masz MacBooka z M3/M4, możesz spać spokojnie. M5 nie oferuje niczego, co uzasadniałoby przesiadkę. Jeśli jednak wciąż pracujesz na laptopie z procesorem Intela lub wczesnej generacji M1/M2, skok wydajności, jakości ekranu i czasu pracy na baterii będzie dla Ciebie kosmiczny.

Daniel Maikowski
Więcej o: