Argentyna przyjmie dolara? Prezydent zapowiada radykalne reformy gospodarcze

Javier Milei, prezydent elekt Argentyny, zapowiadał podczas swojej kampanii gruntowne reformy pogrążonej w kryzysie gospodarki swojego kraju. Jednym z zapowiadanych przez niego kroków była tzw. dolaryzacja - rezygnacja z lokalnej waluty na rzecz dolara amerykańskiego. Zdaniem analityków Argentyna będzie musiała jednak trochę poczekać na realizację tego postulatu.
Javier Milei
Fot. Natacha Pisarenko / AP Photo

Fundamentem polityki prowadzonej przez Javiera Mileia, nowego prezydenta Argentyny, ma być naprawa sytuacji gospodarczej państwa - oceniał w rozmowie z PAP dr Carlos Solar, ekspert brytyjskiego think tanku Royal United Service Institute (RUSI). Zdaniem dr Solara prezydent elekt ma podjąć istotne kroki w walce z inflacją i ubóstwem. Znaczącym postulatem jest również zapowiadana przez Mileia "dolaryzacja" kraju - rezygnacja z lokalnej waluty, argentyńskiego peso, na rzecz dolara amerykańskiego.

Zobacz wideo Mieszkańcy eurolandu zwykle lubią swoją walutę. Polska na euro jeszcze trochę poczeka

Javier Milei zapowiada radykalne reformy argentyńskiej gospodarki. Co dalej z lokalną walutą?

Argentyna od lat mierzy się z problemami gospodarczymi. Jak wskazuje analityk z RUSI, w październiku inflacja wzrosła w państwie do blisko 143 proc. w ujęciu rocznym, a oficjalna stopa ubóstwa wynosiła ponad 40 proc. Argentyna od dłuższego czasu ma również problemy ze spłatą pożyczki w wysokości 44 mld dolarów, zaciągniętej w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Polityka nowego prezydenta Argentyny odpowiadać ma - według założeń - właśnie na te problemy.

W późniejszym wywiadzie z PAP cytowanym przez portal Forsal.pl dr Solar zauważał jednak, że dolaryzacja Argentyny nie zostanie przeprowadzona szybko. - Natychmiastowa dolaryzacja nie nastąpi, przynajmniej w pierwszych miesiącach rządów Mileia - twierdził ekspert RUSI. - Zamiast tego wprowadzi mechanizm kursu wymiany, by skompensować plany walki z inflacją, zanim pokażą się pierwsze rezultaty - prognozował. Zdaniem dr Solara rząd Javiera Mileia może na początku zdecydować się na dwuwalutową politykę gospodarczą.

Dr Solar: Javier Milei ustawił poprzeczkę bardzo wysoko

- Chce zakończyć rok 2024 z pewną równowagą budżetową, obniżając wydatki o około 15 proc. PKB. Choć jego plany są niespotykane w Argentynie, nie może nie być pragmatyczny. Ustawił poprzeczkę bardzo wysoko, obiecując wzrost gospodarczy, podniesienie płac i zmniejszenie stopy ubóstwa. Będzie zaciekły opór ze strony lewicowych polityków i związków zawodowych w branżach, które chce sprywatyzować - oceniał dr Solar.

Przypuszczenia dr Solara mogą potwierdzać ostatnie doniesienia z argentyńskiej polityki. Jak podaje "Financial Times", pod koniec listopada media obiegły informacje, że stanowiska prezesa banku centralnego nie obejmie jednak Emilio Ocampo, bliski współpracownik Mileia oraz jeden z głównych zwolenników reformy walutowej w jego sztabie. Zdaniem dziennikarzy rozłam, który miał miejsce jeszcze przed powołaniem rządu, może zwiastować, że nowy prezydent planuje odroczenie swoich najbardziej radykalnych reform. - Musimy sprawdzić, czy sytuacja rynkowa pozwala na wdrożenie rozwiązań proponowanych przez Emilio i czy jest on gotowy na ewentualne wprowadzenie odmiennego planu - mówił w wywiadzie prezydent elekt Argentyny.

Na czym polega dolaryzacja gospodarki? The Washington Post: Polityczna kapitulacja

"The Washington Post" zauważa, że dotychczas na dolaryzację decydowały się wyłącznie państwa z gospodarkami znacznie mniejszymi niż Argentyna. W Ameryce Południowej krok ten podjęły dotychczas Panama, Ekwador oraz Salwador. Dolaryzacja uniemożliwia państwu dodrukowywanie pieniędzy, które stanowiło główną przyczynę gwałtownego wzrostu inflacji między innymi właśnie w Argentynie. Amerykański dziennik zwraca jednak uwagę, że podjęcie tego typu decyzji jest swoistym aktem politycznej kapitulacji, ponieważ "potwierdza brak wiary w zdolność prowadzenia zrównoważonej polityki gospodarczej przez klasę rządzącą".

Amerykański dziennik przypomina również, że pomysł walki z inflacją poprzez dolaryzację pojawił się już w Argentynie w latach 90. Ówczesny prezydent Carlos Menem zapowiadał pełną dolaryzację do roku 1999 roku, a władze powiązały kurs peso z dolarem. Ostatecznie z powodu recesji z planu tego wycofał się rząd kolejnego prezydenta Eduardo Duhalde.

Christopher Condon z Bloomberga tłumaczy, że dolaryzacja oznacza przyjęcie dolara amerykańskiego jako oficjalnego środka płatniczego oraz jednostki rozliczeniowej. Pełna dolaryzacja oznaczałaby zarazem, że wymieniona zostałaby cała znajdująca się w obiegu lokalna waluta, a wartość aktywów zostałaby przeliczona na dolary.

- Kraje, które się "zdolaryzowały", takie jak Panama, Ekwador czy Salwador, wiele ze swoich oszczędności, rezerw, depozytów, papierów wartościowych, płatności mają w dolarach. Rządy, a szczególnie banki, mogą poprosić amerykański Fed i Departament Skarbu (ministerstwo finansów) o gotówkę i wprowadzić ją do gospodarki. Prywatne banki mają góry fizycznych dolarów. Korzystają też na tym, że obywatele danego kraju rozliczają się w dolarach i, powiedzmy, lokalne firmy otrzymują zapłatę w dolarach za eksport - opisywał dr Solar w rozmowie z PAP.

- Fed może wysyłać USD za granicę. Napływające do kraju pieniądze trafiają do banków i z powrotem do gospodarki poprzez pożyczki zaciągane przez ludzi, za które naliczają odsetki, czy też poprzez bankomaty. Pomyślmy też o turystach przywożących dolary i płacących nimi za usługi. Te dolary zostają w kraju. Przekazy pieniężne od krewnych za granicą też wprowadzają pieniądze do tych gospodarek - opisywał analityk z RUSI.

Więcej o: