Fundamentem polityki prowadzonej przez Javiera Mileia, nowego prezydenta Argentyny, ma być naprawa sytuacji gospodarczej państwa - oceniał w rozmowie z PAP dr Carlos Solar, ekspert brytyjskiego think tanku Royal United Service Institute (RUSI). Zdaniem dr Solara prezydent elekt ma podjąć istotne kroki w walce z inflacją i ubóstwem. Znaczącym postulatem jest również zapowiadana przez Mileia "dolaryzacja" kraju - rezygnacja z lokalnej waluty, argentyńskiego peso, na rzecz dolara amerykańskiego.
Argentyna od lat mierzy się z problemami gospodarczymi. Jak wskazuje analityk z RUSI, w październiku inflacja wzrosła w państwie do blisko 143 proc. w ujęciu rocznym, a oficjalna stopa ubóstwa wynosiła ponad 40 proc. Argentyna od dłuższego czasu ma również problemy ze spłatą pożyczki w wysokości 44 mld dolarów, zaciągniętej w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Polityka nowego prezydenta Argentyny odpowiadać ma - według założeń - właśnie na te problemy.
W późniejszym wywiadzie z PAP cytowanym przez portal Forsal.pl dr Solar zauważał jednak, że dolaryzacja Argentyny nie zostanie przeprowadzona szybko. - Natychmiastowa dolaryzacja nie nastąpi, przynajmniej w pierwszych miesiącach rządów Mileia - twierdził ekspert RUSI. - Zamiast tego wprowadzi mechanizm kursu wymiany, by skompensować plany walki z inflacją, zanim pokażą się pierwsze rezultaty - prognozował. Zdaniem dr Solara rząd Javiera Mileia może na początku zdecydować się na dwuwalutową politykę gospodarczą.
- Chce zakończyć rok 2024 z pewną równowagą budżetową, obniżając wydatki o około 15 proc. PKB. Choć jego plany są niespotykane w Argentynie, nie może nie być pragmatyczny. Ustawił poprzeczkę bardzo wysoko, obiecując wzrost gospodarczy, podniesienie płac i zmniejszenie stopy ubóstwa. Będzie zaciekły opór ze strony lewicowych polityków i związków zawodowych w branżach, które chce sprywatyzować - oceniał dr Solar.
Przypuszczenia dr Solara mogą potwierdzać ostatnie doniesienia z argentyńskiej polityki. Jak podaje "Financial Times", pod koniec listopada media obiegły informacje, że stanowiska prezesa banku centralnego nie obejmie jednak Emilio Ocampo, bliski współpracownik Mileia oraz jeden z głównych zwolenników reformy walutowej w jego sztabie. Zdaniem dziennikarzy rozłam, który miał miejsce jeszcze przed powołaniem rządu, może zwiastować, że nowy prezydent planuje odroczenie swoich najbardziej radykalnych reform. - Musimy sprawdzić, czy sytuacja rynkowa pozwala na wdrożenie rozwiązań proponowanych przez Emilio i czy jest on gotowy na ewentualne wprowadzenie odmiennego planu - mówił w wywiadzie prezydent elekt Argentyny.
"The Washington Post" zauważa, że dotychczas na dolaryzację decydowały się wyłącznie państwa z gospodarkami znacznie mniejszymi niż Argentyna. W Ameryce Południowej krok ten podjęły dotychczas Panama, Ekwador oraz Salwador. Dolaryzacja uniemożliwia państwu dodrukowywanie pieniędzy, które stanowiło główną przyczynę gwałtownego wzrostu inflacji między innymi właśnie w Argentynie. Amerykański dziennik zwraca jednak uwagę, że podjęcie tego typu decyzji jest swoistym aktem politycznej kapitulacji, ponieważ "potwierdza brak wiary w zdolność prowadzenia zrównoważonej polityki gospodarczej przez klasę rządzącą".
Amerykański dziennik przypomina również, że pomysł walki z inflacją poprzez dolaryzację pojawił się już w Argentynie w latach 90. Ówczesny prezydent Carlos Menem zapowiadał pełną dolaryzację do roku 1999 roku, a władze powiązały kurs peso z dolarem. Ostatecznie z powodu recesji z planu tego wycofał się rząd kolejnego prezydenta Eduardo Duhalde.
Christopher Condon z Bloomberga tłumaczy, że dolaryzacja oznacza przyjęcie dolara amerykańskiego jako oficjalnego środka płatniczego oraz jednostki rozliczeniowej. Pełna dolaryzacja oznaczałaby zarazem, że wymieniona zostałaby cała znajdująca się w obiegu lokalna waluta, a wartość aktywów zostałaby przeliczona na dolary.
- Kraje, które się "zdolaryzowały", takie jak Panama, Ekwador czy Salwador, wiele ze swoich oszczędności, rezerw, depozytów, papierów wartościowych, płatności mają w dolarach. Rządy, a szczególnie banki, mogą poprosić amerykański Fed i Departament Skarbu (ministerstwo finansów) o gotówkę i wprowadzić ją do gospodarki. Prywatne banki mają góry fizycznych dolarów. Korzystają też na tym, że obywatele danego kraju rozliczają się w dolarach i, powiedzmy, lokalne firmy otrzymują zapłatę w dolarach za eksport - opisywał dr Solar w rozmowie z PAP.
- Fed może wysyłać USD za granicę. Napływające do kraju pieniądze trafiają do banków i z powrotem do gospodarki poprzez pożyczki zaciągane przez ludzi, za które naliczają odsetki, czy też poprzez bankomaty. Pomyślmy też o turystach przywożących dolary i płacących nimi za usługi. Te dolary zostają w kraju. Przekazy pieniężne od krewnych za granicą też wprowadzają pieniądze do tych gospodarek - opisywał analityk z RUSI.