Kubły ze śmieciami zostaną pod domami? Problem z brakami paliwa dotknął śmieciarek

W mieście Wołów istnieje zagrożenie, że śmieciarki nie odbiorą od mieszkańców śmieci. Zarządzająca nimi spółka nie może zatankować swoich pojazdów z powodu braków paliwa na stacjach benzynowych. Wydano komunikat dla mieszkańców.
Kubły ze śmieciami zostaną pod domami. Problem z paliwem dotknął śmieciarki
fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl // Facebook PGK Wołów

"W związku z brakiem paliwa ON na stacjach mogą wystąpić opóźnienia w odbiorze odpadów. Prosimy o cierpliwość i zrozumienie" - taki komunikat opublikowało Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Wołowie na Dolnym Śląsku. Przedstawiciele spółki w rozmowie z Business Insiderem przyznali, że pierwszy raz zdarzyło się, żeby zabrakło oleju napędowego. - Problemy zaczęły się w tym tygodniu. Udało nam się co prawda zatankować dwa auta, ale już dzisiaj kilka innych samochodów "stanęło" - przyznają nieoficjalnie w spółce. Na odbiór śmieci czeka dziewięć tysięcy gospodarstw domowych.  

Zobacz wideo Jakie motywacje stoją za tak znacznymi obniżkami cen paliwa?

Brak paliwa dotknie mieszkańców Wołowa?

Mieszkańcy Wołowa wysłali do BI zdjęcia ze stacji MOL, na której rzeczywiście brakuje paliwa. Podobne problemy mają zresztą stacje w całym kraju. W tym również Orlen, który co prawda oficjalnie przyznaje, że problemów z niedoborami paliwa nie ma, ale apelował do kierowców o nietankowanie na zapas. Na wielu stacjach koncernu doszło także do "awarii" dystrybutorów. W odpowiedzi dla next.gazeta.pl koncern potwierdził, że na początku września nakazał swoim pracownikom informować o awarii, gdy zabraknie paliwa. Część ekspertów jest zdania, iż paliwa brakuje przez to, że ceny na stacjach są sztucznie zaniżane przed zbliżającymi się wyborami. 

Śmieciarki i karetki pogotowia nie mają paliwa

Problem jest jednak znaczący. Anonimowe źródło BI w PGK w Wołowie przyznaje, że jeżeli sytuacja się nie ustabilizuje przez weekend, w przyszłym tygodniu spółka będzie miał poważny problem z odbiorem śmieci. - Udało nam się znaleźć 500 litrów w lokalnej stacji benzynowej, ale to kropla w morzu potrzeb. Musimy podzielić tę ilość na całą naszą flotę - relacjonuje przedstawiciel spółki. Wcześniej podobne problemy zgłaszali na przykła ratownicy z karetek pogotowia, które z powodu braków paliwa, traciły czas na szukanie stacji z dieslem, zamiast ratować chorych. W oficjalnych pismach apelowano do Orlenu o pomoc w zażegnaniu problematycznej sytuacji.

Więcej o: