66,7 proc. samochodów sprzedanych w Chinach w pierwszym tygodniu czerwca stanowiły elektryki lub hybrydy plug-in. To kilka punktów procentowych więcej niż w maju, gdy pojazdy elektryczne odpowiadały za 62,9 proc. sprzedaży, wynika z danych China Passenger Car Association (CPCA). W tym czasie do Chin dostarczono ponad 152 tys. elektryków, o 8 proc. więcej niż w maju.
Producenci samochodów elektrycznych korzystają z konfliktu na Bliskim Wchodzie, który dał im niespodziewany zastrzyk energii, mówi dla SMCP Eric Han, starszy menedżer w szanghajskiej firmie konsultingowej Suolei. Stało się to w idealnym czasie dla producentów, którzy na początku roku notowali słabe wyniki sprzedaży, po tym, jak Pekin ograniczył dotację na elektryki i ulgi podatkowe dla branży.
Przy zakupie elektryka za 100 tys. juanów (ok. 54 tys. zł) państwo dopłaca już tylko 12 tys. juanów. W ubiegłym roku kwota ta była o 40 proc. większa. Ponadto zwolnienie z 10 proc. podatku od kupna zostało zamienione na ulgę, bo podatek wynosi dla elektryków 5 proc.
Mimo tego, ograniczenia w popycie ropy naftowej sprawiły, że klienci znów zwrócili się ku pojazdom zasilanym prądem i to w spektakularny sposób. W maju bowiem wśród dziesięciu najczęściej kupowanych samochodów nie znalazł się żaden model spalinowy i była to pierwsza taka sytuacja w historii.
Popyt napędzają też klienci, którzy stawiają na najlepsze technologie. Chińskie elektryki wdrażają już bowiem pierwsze systemy autonomicznej jazdy, choć jeszcze w ograniczonym zakresie, kokpity stają się coraz bardziej elektroniczne, a pojemność baterii rośnie.
Widać też dominację krajowych aut w Chinach. Zagraniczne marki tracą udziały w rynku w związku ze zbyt powolną elektryfikacją. W kwietniu producenci spoza kraju sprzedali tylko 30,3 proc. wszystkich samochodów, choć jeszcze w pierwszym kwartale było to 39,8 proc., a w całym 2025 roku - 34,7 proc.
Niektórzy analitycy zachowują jednak powściągliwość wobec tych danych. W styczniu Deutsche Bank prognozował bowiem, że całkowita sprzedaż pojazdów w Chinach - zarówno pojazdów elektrycznych, jak i samochodów napędzanych benzyną - spadnie w tym roku o 5 proc., podczas gdy UBS prognozował spadek o 2 proc., powołując się na nadwyżkę mocy produkcyjnych i zmniejszone wsparcie rządowe.