Za kilka lat nie będzie komu leczyć w Polsce? Lwia część lekarzy ma już więcej niż 60 lat

Narzekacie na kolejki do lekarza? Za kilka lat będziecie narzekać jeszcze bardziej. Uczelnie medyczne nie uwzględniają dramatycznej sytuacji na rynku.
Zazwyczaj lekarz jest w stanie rozpoznać zapalenie płuc po badaniu fizykalnym i wywiadzie z pacjentem. Dla pewności może zlecić prześwietlenie klatki piersiowej oraz morfologię. Zdjęcie rentgenowskie płuc wskaże konkretnie, który obszar płuc został zajęty Zazwyczaj lekarz jest w stanie rozpoznać zapalenie płuc po badaniu fizykalnym i wywiadzie z pacjentem. Dla pewności może zlecić prześwietlenie klatki piersiowej oraz morfologię. Zdjęcie rentgenowskie płuc wskaże konkretnie, który obszar płuc został zajęty Fot. Shutterstock

Potrzeba więcej lekarzy, dużo więcej

Miesiąc temu minister zdrowia wydał rozporządzenie zwiększające limity przyjęć na uczelnie medyczne od nowego roku akademickiego. Uczelnie będą mogły przyjąć o 229 kandydatów na lekarzy (i o 28 kandydatów na stomatologów) więcej. Jest to krok we właściwym kierunku, biorąc pod uwagę deficyt lekarzy w Polsce, ale najwyraźniej jest to krok zbyt mały, o czym wie doskonale Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia, które na ręce ministra zdrowia przekazało Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia.

- Uważamy, że tylko podwojenie liczby kształconych lekarzy pozwoli na dobry i efektywny system opieki zdrowotnej - stwierdza Bożena Janicka, prezeska Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Izba przyjęć
Izba przyjęć GRZEGORZ CELEJEWSKI

Jedna trzecia medyków w Polsce ma ponad 60 lat

Janicka odniosła się tym samym do słów premiera Mateusza Morawieckiego, który kilka dni temu stwierdził, że w Polsce brakuje 30 tysięcy lekarzy. Kłopot w tym, że szybko się tych stanów uzupełnić nie da, gdyż proces kształcenia lekarza trwa (łącznie ze stażami) 10 lat.

Tymczasem już teraz polscy lekarze są coraz bardziej leciwi i niedługo sami będą się ustawiać w kolejkach do gerontologów - aż jedna trzecia medyków w Polsce ma ponad 60 lat. Nie jest trudno się domyślić, że niedługo znaczna część z nich przejdzie na emeryturę - o ile bowiem łatwo wyobrazić sobie internistę nawet i osiemdziesięcioletniego dorabiającego w przychodni, o tyle trochę trudniej wyobrazić sobie chirurga-osiemdziesięciolatka wykonującego 12-godzinną operację, czy idącego na 24-godzinny dyżur.

W gabinecie W gabinecie JAKUB OCIEPA

"Mamy już przepaść pokoleniową"

- Mamy już przepaść pokoleniową, nie tylko lukę. Dlatego tak jak w latach poprzednich apelujemy o podwojenie liczby kształconych lekarzy, co jest koniecznością i co w polityce długofalowej - niestety nie dziś - pozwoli na odbudowę kadr lekarskich a tym samym dobry i efektywny system opieki zdrowotnej - dodaje Bożena Janicka.

Potrzeba kształcenia nowych lekarzy jest na tyle oczywista, że resort zdrowia od lat zwiększa limity przyjęć. Problem jest w tym, że kształcenie powinno odbywać się w odpowiednich warunkach. Tymczasem uczelnie sygnalizują już, że przestają mieścić studentów. Warszawski Uniwersytet Medyczny w tym roku wręcz domagał się od ministra zmniejszenia limitu z 550 do 495 osób.

Pielęgniarki będą mogły liczyć na dodatkowe pieniądze Pielęgniarki będą mogły liczyć na dodatkowe pieniądze Fot. Przemyslaw Skrzydlo / Agencja Gazeta

Brakuje nie tylko lekarzy

W szpitalach i przychodniach brakuje i będzie brakować coraz bardziej nie tylko lekarzy. Coraz bardziej dramatycznie wygląda także sytuacja z personelem pielęgniarskim. Już teraz w Polsce przypada 5,2 pielęgniarza/pielęgniarki na 1 tysiąc mieszkańców (dane z 2017 roku). Tymczasem średnia krajów OECD to 8,8.

Problem ten będzie się pogłębiał, gdyż niskie płace i przeciążenie pracą powoduje nie tylko odchodzenie z zawodu, ale także niepodejmowanie w ogóle pracy w nim. Na 5 tysięcy absolwentów kierunków pielęgniarskich rocznie, pracę w zawodzie podejmuje mniej niż 2 tysiące. Podobnie, jak w przypadku lekarzy, wśród personelu pielęgniarskiego również jest widoczna przepaść pokoleniowa.

Więcej o: