LG prezentuje flagowego G7 ThinQ. Smartfon wzbudza mieszane uczucia, a jego cena zwala z nóg

LG długo zwlekało z premierą nowego flagowca, jednak w końcu się doczekaliśmy. LG G7 to mocna propozycja Koreańczyków, jednak niestety - do najlepszych trochę brakuje. No i ta cena - zwala z nóg.
LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG fot. materiały prasowe LG

LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG

Na wstępie warto zaznaczyć, że tym razem w nowym flagowcu LG poza kolejną cyferką obok litery "G" pojawiło się oznaczenie "ThinQ".

Smartfon znacznie różni się od poprzednika, który na nieszczęście LG radził sobie w sprzedaży raczej kiepsko. Może tym razem Koreańczykom wyjdzie lepiej.

LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG fot. materiały prasowe LG

Mocna specyfikacja

Specyfikacja zaprezentowanego właśnie smartfona to najwyższa półka. Mamy tu oczywiście niezwykle wydajnego Snapdragona 845 z 4 lub 6 GB pamięci RAM i 64 lub 128 GB miejsca na dane. Pochwalić trzeba obecność slotu na karty MicroSD (do 2 TB).

Nie ma wątpliwość, że G7 będzie konkurowało łeb w łeb z najwydajniejszymi smartfonami na rynku. To dobrze. Zeszłoroczny model odstawał pod tym względem od konkurencji.

Niestety zganić trzeba pojemność baterii, która w G7 ThinQ wynosi 3000 mAh. LG zwiększyło przekątną ekranu w stosunku do poprzednika o 0,4 cala i zmniejszyło baterię o 300 mAh. To raczej nie jest ruch, który pozwoli wydłużyć czas pracy z dala od ładowarki.

LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG fot. materiały prasowe LG

Wyświetlacz z notchem

Nie zabrakło oczywiście dużego, bezramkowego wyświetlacza. Przynajmniej w teorii, bo podobnie jak w wielu innych smartfonach z Androidem mamy tu dość szeroki pasek na dole i tzw. "notch", co nie wszystkim się spodoba. LG najwyraźniej nie jest z tego dumne, bo podkreśla, że górną część ekranu można "wyłączyć" lub spersonalizować.

Całość ma przekątną 6,1 cala (FullVision - 19,5:9) i wysoką rozdzielczość 3120 x 1440 pix. LG chwali się, że jego jasność to aż 1000 nitów, co zdecydowanie jest dużym plusem. Niestety w przeciwieństwie do Samsunga, Huawei czy Apple, LG zastosowało panel IPS, a nie bardziej zaawansowany OLED. Wielka szkoda.

LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG fot. materiały prasowe LG

Duże możliwości audio

LG nie daje na szczęście za wygraną w kwestii audio. Koreańczycy obiecują "dwa razy więcej basu, niż w zwykłych smartfonach" i "dźwięk godny audiofila".

Ich nowy flagowiec dostał głośnik Boombox, który wykorzystuje wewnętrzną przestrzeń smartfonu jako pudło rezonansowe. Jest także technologia DTS:X, która umożliwia uzyskanie brzmienia 3D. Wewnątrz kryje się też poczwórny przetwornik cyfrowo-analogowy Hi-Fi i co bardzo istotne - analogowe wyjście słuchawkowe.

LG zadbało też o dedykowany przycisk dla Asystenta Google i mikrofon, który pozwoli rozpoznawać komendy głosowe, nawet z pięciu metrów.

LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG fot. materiały prasowe LG

Nowy - "gorszy" aparat

Mamy tu oczywiście podwójny moduł ze standardowym aparatem 16 Mpix i obiektywem f/1,6 (o polu widzenia 71 stopni). LG zapewnia, że obiektyw o "niezrównanej jasności" pozwala rejestrować czterokrotnie jaśniejsze obrazy.

Choć LG zapewnia oczywiście, że nowy aparat jest rewelacyjny. Ciężko jednak powstrzymać się od stwierdzenia, że czuć tu pewien niedosyt. Producent sukcesywnie "niszczy" swój znak rozpoznawczy, czyli drugi, szerokokątny aparat.

W tym roku ma on 16 Mpix (z f/1,9) i pole widzenia równe 107 stopni. W zeszłym roku (w LG G6) mieliśmy w tym miejscu 125 stopni, a to i tak było znacząco mniej niż w LG G5 (135 stopni). Jeśli Koreańczycy "będą konsekwentni" to w jednym z następnych flagowców dostaniemy dwa aparaty o identycznym polu widzenia.

LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG fot. materiały prasowe LG

LG G7 ThinQ - nowy flagowiec LG

Na koniec trzeba wspomnieć o cenie, która może być gwoździem do trumny G7 ThinQ. Zwłaszcza dla LG, które przecież nie ma oddanego grona fanów jak np. Apple.

Co prawda koreański producent nie zdecydował jeszcze ile nowy flagowiec będzie kosztował w Polsce, ale wiadomo już, że w zachodniej Europie cena wyniesie 849 euro. W przeliczeniu to 3 625 zł, więc możemy spodziewać się 3 599 czy nawet 3 699 zł za wersję 4 / 64 GB.

Wszystko wskazuje więc na to, że LG będzie musiało szybko "zejść z ceny", bo bezpośrednich konkurentów w postaci Huawei P20 Pro i Galaxy S9 Plus już teraz "dorwiemy" nieco taniej. W przeciwnym razie G7 ThinQ nie będzie chciał się sprzedawać.