Bitwa smartfonów. Samsung Galaxy S10, iPhone 11, a może Xiaomi Mi 9T Pro? Wybraliśmy najlepsze modele

Początek jesieni obfitował w duże smartfonowe premiery. Teraz, gdy bitewny kurz nieco opadł, możemy na spokojnie zastanowić się, który producent wyszedł z tego starcia zwycięsko. Oto zestawienie najlepszych smartfonów na rynku. Ponieważ wyłonienie jednego, jedynego modelu, który trafi w gusta wszystkich, byłoby praktycznie niemożliwe, nasz ranking podzieliliśmy na kilka kategorii. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zaczynamy.
Samsung Galaxy S10 Plus Samsung Galaxy S10 Plus fot. Bartłomiej Pawlak

Najlepszy smartfon z Androidem: Samsung Galaxy S10 Plus

Samsung Galaxy S10 Plus to obecnie najbardziej kompletny smartfon na rynku. Znajdziemy tu nowy design, lepszy aparat (z trzema obiektywami), czytnik linii papilarnych ukryty pod ekranem, a także potężną specyfikację z Exynosem 9820 i 8 lub 12 GB RAM. Flagowiec Koreańczyków dostał wszystko to, czego mogło nam brakować w ubiegłorocznym modelu.

Niewątpliwą siłą modelu Galaxy S10 Plus jest również 6,4-calowy ekran Super AMOLED. W kwestii jakości wyświetlacza Samsung jest dziś niemal bezkonkurencyjny. Dodajmy do tego wytrzymałą baterię o pojemności 4 100 mAh oraz świetne tryby fotograficzne.

Są na rynku smartfony z lepszym aparatem, są takie z korzystniejszym stosunkiem jakości do ceny, są też ładniejsze. We wszystkich kategoriach, jakie mogę sobie dziś wyobrazić Galaxy S10 plasuje się jednak na podium. I tę wszechstronność po prostu trzeba docenić.

Wady? Galaxy S10 Plus jest telefonem drogim. Za wersję 8/128 GB przyjdzie nam zapłacić ok. 3949 złotych. Wersja 8/512 kosztuje natomiast 4999 zł. Do tego - jak niemal każde urządzenie z Androidem - S10 Plus będzie tracił na wartości dużo szybciej niż np. iPhone'y.

Naszą recenzję Samsunga Galaxy S10 Plus przeczytasz w tym miejscu.

iPhone 11 iPhone 11 fot. Shutterstock

Najlepszy iPhone: iPhone 11

Jeśli na myśl o smartfonach z Androidem dostajesz wysypki, to najlepszym smartfonem, który możesz dziś kupić jest iPhone 11. Owszem, nie dysponuje on tak rozbudowanymi funkcjami fotograficznymi jak modele 11 Pro oraz 11 Pro Max, ale aby go kupić, nie będziesz musiał sprzedawać na czarnym rynku swojej nerki, co wydaje się być jego sporą zaletą.

iPhone 11 pracuje pod kontrolą tego samego potężnego układu A13 Bionic, który napędza modele Pro. Znajdziemy tu świetny aparat z dwoma obiektywami. Tak, jak wspomniałem, zaletą tego urządzenia jest cena. Za iPhone'a 11 z 64 GB zapłacimy 3599 zł (nawet iPhone XR na starcie kosztował więcej), podczas gdy najtańszy model 11 Pro kosztuje 5199 zł.

Zaraz, zaraz, przed chwilą krytykowałem Galaxy S10 Plus za to, że kosztuje 3 949 zł, a teraz twierdzę, że 3599 zł za iPhone'a to niedrogo? Tak, bo ceny urządzeń Apple'a zawsze rządziły i nadal rządzą się swoimi prawami. Tak już jest i nie ma sensu się nad tym dłużej rozwodzić.

Niższa cena to oczywiście pewne kompromisy. Największy z nich (poza brakiem trzeciego obiektywu) to brak ekranu OLED. iPhone 11 - podobnie jak iPhone XR - dysponuje matrycą LCD z okrutnie przeciętną rozdzielczością 828 x 1792. Drogie Apple - mamy 2019 rok...

OnePlus 7 Pro OnePlus 7 Pro fot. OnePlus

Najbardziej opłacalny flagowy smartfon: OnePlus 7 Pro

Stosunek ceny do jakości zawsze był mocną stroną smartfonów OnePlus. Nie inaczej jest też w przypadku tegorocznego modelu 7 Pro. To flagowiec z krwi i kości. Znajdziemy tu bardzo mocny układ Snapdragon 855, 6, 8, a nawet 12 GB RAM oraz 6,67-calowy bezramkowy ekran AMOLED (bez notcha!) z wysuwaną przednią kamerą i odświeżaniem 90 Hz.

Zalety 7 Pro to również bateria 4000 mAh z technologią szybkiego ładowania Warp Charge 30 oraz znakomity design. No i najważniejsze: za konfigurację 6/128 GB zapłacimy jedynie 2999 zł. To obecnie najbardziej atrakcyjny cenowo flagowy smartfon na rynku, choć warto dodać, że podobnej cenie kupimy też świetnego Huawei P30 Pro, o którym więcej za chwilę.

Huawei Mate 30 Pro Huawei Mate 30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

Najlepszy smartfon, którego nie kupisz: Huawei Mate 30 Pro

Huawei Mate 30 Pro prawdopodobnie wygrałby w kategorii "najlepszy smartfon z Androidem", ale trudno postawić w niej na urządzenie, które nie trafiło (i zapewne nie trafi) do sprzedaży w Polsce. Brak polskiej premiery tego modelu to pokłosie problemów na linii Huawei-Google.

Huawei Mate 30 Pro to smartfon, który ma w zasadzie wszystko. Wyróżnia się zarówno designem (nowy moduł aparatu), specyfikacją (potężny Kirin 990), jak i możliwościami foto (cztery obiektywy i nagrywanie w szybkości 7680 kl/s).

Brakuje mu tylko jednego... usług Google'a. Na smartfonie Chińczyków nie znajdziemy takich aplikacji jak Mapy Google czy Zdjęcia Google. Przede wszystkim nie znajdziemy tu jednak  sklepu Google Play, przez co jesteśmy odcięci od gigantycznej biblioteki apek na Androida.

Nasze pierwsze wrażenia na temat Huawei Mate 30 Pro przeczytasz w tym miejscu.

ASUS ROG Phone II ASUS ROG Phone II fot. ASUS

Najlepszy smartfon dla graczy: Asus ROG Phone II

Nowy gamingowy smartfon Asusa nie grzeszy urodą (choć wąskiej grupie osób ta stylistyka może przypaść do gustu), a i jego możliwości fotograficzne są co najwyżej przeciętne. ROG Phone II to jednak prawdziwa bestia, która pod względem wydajności nie ma sobie równych.

Znajdziemy tu układ Snapdragon 855+ (chłodzenr GameCool II z komorą parową), 6,59-calowy i 10-bitowy wyświetlacz AMOLED Full HD+ z odświeżaniem 120 Hz, czasem reakcji 1 ms i wsparciem dla standardu HDR10+ oraz 12 GB RAM i 512 GB na dane.

Do tego dochodzi też akumulator o pojemności 6 000 mAh z technologią ładowania Quick Charge 4 i ładowarką 30W w zestawie. Jak przystało na smartfon dla graczy, ROG Phone II dysponuje dwoma silniczkami wibracyjnymi, które wzmocnią wrażenia podczas rozgrywki.

ASUS ROG Phone II został wyceniony przez producenta na 3999 złotych.

Huawei P30 Pro Huawei P30 Pro fot. DM

Najlepszy smartfon dla wielbicieli fotografii: Huawei P30 Pro

Od premiery Huawei P30 Pro minęło kilka miesięcy, ale w świecie mobilnej fotografii telefon Chińczyków wciąż wyznacza standardy. Oczywiście nie brakuje opinii, że to iPhone 11 Pro został nowym królem fotografii. Być może to miano przypadnie Pixelowi 4 XL, który swoją premierę miał zaledwie kilka dni temu. Póki co liderem pozostaje jednak P30 Pro.

Smartfon Huawei jest kolejnym krokiem na drodze do zatarcia różnic między smartfonami i profesjonalnymi aparatami. Został wyposażony w aparat z czterema obiektywami:

  • standardowy - 40 Mpix, f/1,6, ogniskowa 27 mm;
  • szerokokątny - 20 Mpix, f/ 2,2, ogniskowa 16 mm;
  • z peryskopowym teleobiektywem (x5) - 8 Mpix, f/3,4, ogniskowa 125 mm;
  • sensor ToF (time-of-flight) - do pozyskiwania danych o głębi.

Aparat w P30 Pro imponuje. Znajdziemy tu pięciokrotny zoom optyczny oraz 10-krotny zoom hybrydowy. Zdjęcia wykonywane w trudnych warunkach oświetleniowych prezentują się świetnie, na co wpływ ma zastosowanie matrycy SuperSpectrum o zwiększonej czułości.

Zdjęcia wykonywane w ciągu dnia są bogate w detale i naturalne. Dobrze prezentują się też portrety. Tutaj P30 Pro korzysta ze wsparcia sensora ToF (time-of-flight). Do dyspozycji mamy szereg dodatkowych trybów jak panorama, malowanie światłem czy HDR. Wrażenie robi również tryb supermakro, który pozwala uchwycić ekstremalnie małe detale.

Huawei P30 Pro w wersji 6/128 GB kosztuje obecnie ok. 2899 złotych

Naszą recenzję Huawei P30 Pro przeczytasz w tym miejscu

Samsung Galaxy Note 10+ Samsung Galaxy Note 10+ fot. BP

Najlepszy smartfon z dużym ekranem: Samsung Galaxy Note 10 Plus

Samsung Galaxy Note 10 Plus (spróbujcie wymówić tę nazwę na jednym oddechu), podobnie jak ASUS ROG Phone II, to smartfon stworzony z myślą o wąskiej grupie odbiorców.

Jeśli jednak zależy ci na gigantycznym urządzeniu z potężną specyfikacją, która sprawia, że jest on właściwie kieszonkowym komputerem, to na rynku nie znajdziesz nic lepszego od Note'a 10 Plus. To po prostu smartfon kompletny, a może nawet bardziej niż kompletny.

Został on wyposażony w 6,8-calowy ekran Super AMOLED o rozdzielczości WQHD+ (3040 x 1440). Napędza go potężny Exynos 9825, a do dyspozycji mamy 8/12 GB RAM i 256/512 GB pamięci na dane. Znajdziemy tu też funkcjonalny rysik S-Pen i baterię 4 300 mAh. 

Galaxy Note 10 Plus przypadnie również do gustu wielbicielom mobilnej fotografii, ponieważ dysponuje niemal identycznym zestawem obiektywów, co modele Galaxy S10/S10 Plus. Za tego giganta trzeba jednak sporo zapłacić. Najtańsza wersja (8/256 GB) kosztuje 4149 zł. 

Google Pixel 3A Google Pixel 3A fot. DM

Najlepszy smartfon z czystym Androidem: Google Pixel 3A

Zaprezentowany kilka miesięcy temu "budżetowy" Google Pixel 3A bardzo mnie zaintrygował. Po pierwsze, jest tańszy od większości flagowych modeli, a po drugie dysponuje czyściutkim Androidem i ma pierwszeństwo w dostępie do aktualizacji systemu Google'a.

Jeśli nie lubisz nakładek systemowych Samsunga, Huawei i Xiaomi, a jednocześnie szukasz przyzwoitego smartfona ze średnio-wyższej półki, to Pixel 3A może być dobrym wyborem.

Google Pixel 3A dysponuje 5,6-calowy ekranem OLED (2220 x 1080) i działa pod kontrolą układu Snapdragon 670. Do dyspozycji mamy 4 GB RAM i 64 GB pamięci na dane. Niech nie zmyli was jeden obiektyw aparatu. Tryb Night Sight oraz inne software'owe sztuczki Google sprawiają, że Pixel 3A wyciska z aparatu więcej, niż wiele urządzeń z 2 czy 3 obiektywami.

Google Pixel 3A kosztuje obecnie 2499 zł.

Xiaomi Mi 9T Pro Xiaomi Mi 9T Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Najlepszy smartfon do 2000 zł: Xiaomi Mi 9T Pro

Jeśli szukacie smartfona z najlepszą specyfikacją, a macie w kieszeni 2000 zł, to jedynym słusznym wyborem jest Xiaomi Mi 9T Pro. Znajdziecie tu wszystko, czego można oczekiwać od flagowca: układ Snapdragon 855, ekran AMOLED oraz potrójny aparat z matrycą Sony.

Do dyspozycji mamy też grafikę Adreno 640, 6 GB RAM, 128 GB pamięci na dane, baterię 4 000 mAh (nie zabrakło szybkiego ładowania) oraz przednią kamerkę, która wysuwa się z obudowy urządzenia, dzięki czemu wyświetlacz jest niemal bezramkowy (brak notcha).

Xiaomi Mi 9T Po w wersji 6/64 GB kosztuje 1899 zł, a za wersję 6/128 GB zapłacimy 1999 zł.

Nasze pierwsze wrażenia na temat Xiaomi Mi 9T Pro przeczytasz w tym miejscu