Jak zapowiedział w TVP Info Fąfara, niedługo spółka złoży w nowej sprawie doniesienie do prokuratury. - To jest bulwersująca sprawa, która dotyczy złego zarządzania spółką. To, co jest bulwersujące i to, co jest godne najwyższej, przepraszam, pogardy, dotyczy dwóch najważniejszych członków poprzedniego zarządu - powiedział prezes Orlenu.
- Stworzono taki mechanizm, w którym w przetargach wygrywała spółka niezwiązana z nimi, która składała oświadczenie, że jest w stanie wykonać pewne zlecenie, po czym nie umiała wykonać tego zlecenia, a dawała te zlecenia spółkom należącym albo współzależącym do dwóch najważniejszych członków poprzedniego zarządu - wyjaśnił prezes. Jego zdaniem zaistniała sytuacja była "nieetyczna i skandaliczna".
Fąfara uważa, że można tu nawet mówić o "zarabianiu pod stołem". Jednak nie potwierdził, że o sprawie wiedział Daniel Obajtek, choć jest przekonany, że musiał wiedzieć jako współudziałowiec. Proceder miał trwać przez kilka ostatnich lat, a w grę wchodzą kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. - Jeden z tych panów został wspólnikiem tej spółki w roku 2022 r., a drugi z tych panów jest powiązany rodzinnie od samego początku z tymi firmami - wytłumaczył obecny szef Orlenu.
Fąfara wspomniał również o sprawie szwajcarskiej związanej z firmą OTS i dostawami ropy z Wenezueli do Orlenu. - W ciągu jednego dnia dosłownie z firmy wypłynęło 1,5 mld zł. Polecenie przekazania tych pieniędzy zostało wydane na telefon przez WhatsAppa do firm, które zupełnie nie mają doświadczenia w handlu ropą, bez żadnych zabezpieczeń. To jest po prostu skandal. Nigdy nie zetknąłem się z taką sprawą. Jeśli spojrzymy na całość zarządzania Orlenem, na te miliardy złotych zmarnowanych myślę, że to jest największa afera - stwierdził Fąfara.
Sprawa dotyczyła zakupu ropy z Wenezueli, która ostatecznie do Polski nie dotarła. W latach 2015-2023 zawarto około 1200 transakcji na zakup ropy, a zakup nigdy nie był przedpłacany. Po 15 października 2023 roku dokonano czterech transakcji z nieznanymi firmami, z którymi Orlen nie współpracował. Na kontach tych firm wylądowało sto procent wartości ropy, która miała być rzekomo do kupienia. Obecnie, jak ujawnił Fąfara, koncern korzysta z pomocy międzynarodowych kancelarii prawnych, jednak odzyskanie pieniędzy będzie bardzo trudne. Działania mają być jednak kontynuowane. Orlen złożył też do prokuratury zawiadomienie ws. działań byłego zarządu koncernu wobec OTS.
W kwietniu spółka poinformowała, że z powodu straty przez OTS 1,6 mld zł za niedostarczoną ropę spółka zamierza skorygować wyniki roczne za 2023 rok o taką kwotę. Według informacji powołanego w lutym 2024 roku zarządu OTS ok. 400 mln dol., które spółka straciła, dotyczyło przedpłat na dostawy ropy, głównie z Wenezueli i z udziałem pośredników.
Prawie 240 mln dol. przedpłat trafiło do spółki założonej w 2021 r. w Dubaju przez 25-letniego obywatela Chin lub Hong Kongu. OTS wyczarterował tankowce z terminem między grudniem a styczniem, nie zostały one jednak załadowane w Wenezueli. Kontrakty trzeba było wypowiedzieć, a wraz z nimi umowy na czarter tankowców.
Czytaj też:Rekordowy zakup Orlenu. Jest umowa z polskimi firmami. "Największy program inwestycyjny w historii"
Źródło:TVP Info