Prezes Orlenu ujawnia bulwersującą aferę. "Godne najwyższej pogardy"

Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara ujawnił na antenie TVP Info, że już niedługo złoży do prokuratury doniesienie na dwóch członków byłego zarządu Orlenu. Proceder, w którym uczestniczyli, mógł kosztować spółkę nawet kilkadziesiąt milionów złotych.
prezes Orlenu Ireneusz Fąfara
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Bulwersujący proceder w Orlenie

Jak zapowiedział w TVP Info Fąfara, niedługo spółka złoży w nowej sprawie doniesienie do prokuratury. -  To jest bulwersująca sprawa, która dotyczy złego zarządzania spółką. To, co jest bulwersujące i to, co jest godne najwyższej, przepraszam, pogardy, dotyczy dwóch najważniejszych członków poprzedniego zarządu - powiedział prezes Orlenu.

Zarabianie pod stołem na kilkadziesiąt milionów

- Stworzono taki mechanizm, w którym w przetargach wygrywała spółka niezwiązana z nimi, która składała oświadczenie, że jest w stanie wykonać pewne zlecenie, po czym nie umiała wykonać tego zlecenia, a dawała te zlecenia spółkom należącym albo współzależącym do dwóch najważniejszych członków poprzedniego zarządu - wyjaśnił prezes. Jego zdaniem zaistniała sytuacja była "nieetyczna i skandaliczna".

Fąfara uważa, że można tu nawet mówić o "zarabianiu pod stołem". Jednak nie potwierdził, że o sprawie wiedział Daniel Obajtek, choć jest przekonany, że musiał wiedzieć jako współudziałowiec. Proceder miał trwać przez kilka ostatnich lat, a w grę wchodzą kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. - Jeden z tych panów został wspólnikiem tej spółki w roku 2022 r., a drugi z tych panów jest powiązany rodzinnie od samego początku z tymi firmami - wytłumaczył obecny szef Orlenu.

Zobacz wideo Obajtek kontra Kaleta. Jakiego papieru toaletowego używali pracownicy?

Sprawa szwajcarska i ropa z Wenezueli

Fąfara wspomniał również o sprawie szwajcarskiej związanej z firmą OTS i dostawami ropy z Wenezueli do Orlenu. - W ciągu jednego dnia dosłownie z firmy wypłynęło 1,5 mld zł. Polecenie przekazania tych pieniędzy zostało wydane na telefon przez WhatsAppa do firm, które zupełnie nie mają doświadczenia w handlu ropą, bez żadnych zabezpieczeń. To jest po prostu skandal. Nigdy nie zetknąłem się z taką sprawą. Jeśli spojrzymy na całość zarządzania Orlenem, na te miliardy złotych zmarnowanych myślę, że to jest największa afera - stwierdził Fąfara.

Sprawa dotyczyła zakupu ropy z Wenezueli, która ostatecznie do Polski nie dotarła. W latach 2015-2023 zawarto około 1200 transakcji na zakup ropy, a zakup nigdy nie był przedpłacany. Po 15 października 2023 roku dokonano czterech transakcji z nieznanymi firmami, z którymi Orlen nie współpracował. Na kontach tych firm wylądowało sto procent wartości ropy, która miała być rzekomo do kupienia. Obecnie, jak ujawnił Fąfara, koncern korzysta z pomocy międzynarodowych kancelarii prawnych, jednak odzyskanie pieniędzy będzie bardzo trudne. Działania mają być jednak kontynuowane. Orlen złożył też do prokuratury zawiadomienie ws. działań byłego zarządu koncernu wobec OTS.

Korekta wyników rocznych

W kwietniu spółka poinformowała, że z powodu straty przez OTS 1,6 mld zł za niedostarczoną ropę spółka zamierza skorygować wyniki roczne za 2023 rok o taką kwotę. Według informacji powołanego w lutym 2024 roku zarządu OTS ok. 400 mln dol., które spółka straciła, dotyczyło przedpłat na dostawy ropy, głównie z Wenezueli i z udziałem pośredników.

Prawie 240 mln dol. przedpłat trafiło do spółki założonej w 2021 r. w Dubaju przez 25-letniego obywatela Chin lub Hong Kongu. OTS wyczarterował tankowce z terminem między grudniem a styczniem, nie zostały one jednak załadowane w Wenezueli. Kontrakty trzeba było wypowiedzieć, a wraz z nimi umowy na czarter tankowców.

Czytaj też:Rekordowy zakup Orlenu. Jest umowa z polskimi firmami. "Największy program inwestycyjny w historii"

Źródło:TVP Info

Więcej o: