Karol Nawrocki miał tydzień na podjęcie decyzji - co dalej z budżetem na 2026 rok. Termin mijał we wtorek 20 stycznia. Decyzja zapadła, więc na ostatnią chwilę. Prezydent nie mógł ustawy zawetować. Mógł za to wysłać ją do Trybunału Konstytucyjnego. Uprzednio ją jednak podpisał. Tak samo postąpił u progu końca swojej drugiej kadencji Andrzej Duda.
- Ten budżet jest dowodem głębokiego kryzysu wiarygodności, skuteczności i sprawczości obecnego rządu. To budżet, który pokazuje bezradną kapitulację wobec wyzwań, przed jakimi stoi Polska. To budżet niespełnionych obietnic z kampanii wyborczej, zawiedzionych oczekiwań Polaków - mówił Karol Nawrocki. - Budżet chaosu z niezrozumiałymi cięciami w jednych obszarach i instytucjach oraz z nieuzasadnionymi wzrostami wydatków innych jak choćby nieproporcjonalnie wysokimi wzrostami wynagrodzeń w Sejmie. A przede wszystkim to budżet oparty na gigantycznym zadłużeniu - dodawał. Ubolewał, że mimo krytycznej oceny tego budżetu, Konstytucja nie daje mu prawa go zawetować.
Dlaczego, więc Prezydent Karol Nawrocki podpisał jednak ustawę budżetową przed odesłaniem jej do TK? - Podpisuję budżet, by chronić stabilność państwa i kieruję go do Trybunału Konstytucyjnego, by chronić przyszłość Polski. Podpisuję dlatego, że brak budżetu nie rozwiązałby żadnego z problemów, przed którymi stoimy. Byłoby to natomiast ryzykiem dla stabilności i przewidywalności spraw państwa. Niepodpisanie ustawy budżetowej nie naprawi sposobu rządzenia. Nie sprawi, że władza zacznie słuchać obywateli i realizować swoje zobowiązania wobec nich - wyjaśniał.
Karol Nawrocki podkreślał też, że nie chciał dopuścić do sytuacji, w której decyzja prezydenta staje się pretekstem do "kolejnej fałszywej narracji o blokowaniu pieniędzy". - Nie chcę, by brak mojego podpisu stał się alibi dla bezczynności rządu, bo tak jak zapowiadałem, każdego dnia będę motywował go do pracy - mówił. Jeszcze przed podjęciem przez Prezydenta decyzji Donald Tusk zapowiadał, że "nie interesuje go opinia prezydent, bo budżet, tak czy inaczej będzie realizowany". - Ale jeśli nie podpisze, uznam to za złośliwą fanaberię niepotrzebną, ale to niczego nie zmieni - podkreślał. Takiej złośliwości ze strony Prezydenta nie było, mimo wielu gorzkich słów nt. budżetu.
Co w praktyce oznacza odesłanie budżetu do Trybunału Konstytucyjnego? Gdyby Karol Nawrocki odesłał ustawę bez podpisu - wtedy TK miałby dwa miesiące na decyzję w tej sprawie. Przy tej decyzji Prezydenta takich ograniczeń czasowych nie ma. Konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski w rozmowie z Next.gazeta.pl tłumaczył, że "termin jest wyznaczony przez zamierzone skutki wyroku, skoro mają one dotyczyć budżetu funkcjonującego w danym roku".
- Trybunał ocenia zasadność wniosku prezydenta i w zależności od stanowiska, jakie zajmie, wydaje orzeczenie - mówi nam. Orzeczenia są ostateczne, co może oznaczać uchylenie przepisu uznanego za niezgodny z konstytucją. - Trybunał może jednak, określając skutki wyroku, pozostawić w mocy uznane za niekonstytucyjne plany finansowe, zawarte w ustawie budżetowej i uznać, że ustawodawca powinien niezwłocznie znowelizować ustawę budżetową, aby dostosować je do treści wyroku - dodaje.
Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział z kolei, że skierowanie ustawy do Trybunału nie będzie miało wpływu na prace rządu. "Prezydent podpisał budżet. Budżet inwestycji oraz rekordowych nakładów na obronę. Reszta, w tym skierowanie ustawy do TK, to polityczny teatr bez realnych skutków. My pracujemy dalej" - napisał polityk w mediach społecznościowych.
Przeczytaj też: Podatek w górę. MF zdecydowało. Jest alarm. "To wywoła chaos i wzrost cen".