Na ten dzień czekało 5 mln graczy. "Nagle okazuje się, że minęło siedem lat"

Daniel Maikowski
Powstawała siedem długich lat, tworzył ją malutki zespół składający się z zaledwie trzech osób, a jej oprawa graficzna przywodzi na myśl gry sprzed dobrych dwóch dekad. Mimo to, na premierę Hollow Knight: Silksong z niecierpliwością czekało aż 5 mln graczy. Wreszcie się doczekali.
Hollow Knight: Silksong
fot. Team Cherry

Gdy w lutym 2019 r. niewielkie australijskie studio Team Cherry zapowiedziało kontynuację kultowego Hollow Knighta, chyba nikt nie spodziewał się, że na premierę przyjdzie nam czekać aż siedem lat. Silksong powstawał długo, w ciszy i bez pośpiechu, a do tego w cieniu wielkich produkcji AAA, z budżetami sięgającymi dziesiątek, a nawet setek milionów dolarów.

Zobacz wideo Nie tylko GTA VI. Oto największe wycieki gier w historii [TOPtech]

Im bardziej twórcy szczędzili nam informacji na temat nowej gry, tym bardziej rosła jej popularność. Fani prześcigali się w spekulacjach na temat fabuły i rozgrywki, po sieci krążyły liczne memy i przecieki, które - koniec końców - okazywały się mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością. 

W efekcie Hollow Knight: Silksong przestał być jedną z wielu wyczekiwanych przez graczy kontynuacji. Stał się TĄ GRĄ - "świętym Graalem gamingu". Dość powiedzieć, że tytuł jeszcze przed premierą zdołał pobić rekord Steama - na  "listę życzeń" dodało go ponad 4,8 mln użytkowników platformy. Dla porównania Battlefielda 6, czyli grę tworzoną przez setki deweloperów, z budżetem szacowanym nawet na 300-400 mln dolarów, ma na swojej liście życzeń "zaledwie" 2,7 mln użytkowników.

Hollow Knight: Silksong
Hollow Knight: Silksongfot. Team Cherry

A liczby te dotyczą jedynie Steama i osób grających na PC. Tymczasem Silksong debiutuje równocześnie na konsolach PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series S/X oraz Nintendo Switch 2. Co więcej, debiutuje w zaskakująco wręcz niskiej cenie. Podczas gdy większość nowych gier startuje z pułapu ok. 70 dolarów, Team Cherry zażyczyło sobie za swoją najnowszą produkcję niecałe 20 dolarów.

Najbardziej wyczekiwane gry na platformie Steam
Najbardziej wyczekiwane gry na platformie Steamfot. Steam Charts

Sukces pierwszej części

Oryginalny Hollow Knight zadebiutował w 2017 r. i niemal z miejsca zdobył uznanie graczy i krytyków. Gra łączyła cechy klasycznej platformówki i metroidvanii (podgatunek gier przygodowych, charakteryzujący się nieliniową eksploracją rozległego, połączonego świata). Hallownest, pogrążona w ruinie kraina, pełna zagadek i okazji do nieskrępowanej eksploracji, przyciągnęła zarówno fanów gatunku, jak i osoby, które wcześniej nie miały kontaktu z podobnymi tytułami. 

Gra sprzedała się w ponad 15 mln egzemplarzy, a dzięki unikalnej estetyce, muzyce i narracji zyskała status produkcji kultowej. W 2019 r. twórcy zapowiedzieli Silksonga, początkowo jako dodatek z nową grywalną postacią Hornet, czyli jedną z ważniejszych bohaterek pierwszej części. 

 

Dlaczego trwało to tak długo?

Zacznijmy od tego, że zespół Team Cherry liczy tylko trzech "etatowych" członków. Choć podczas produkcji Silksonga współpracowali z innymi deweloperami, to jednak projekt spoczywał głównie na barkach Ariego Gibsona, Williama Pellena (współzałożyciele studia)  i Jacka Vine'a. To oni odpowiadali za fabułę gry, jej mechaniki oraz ręcznie rysowaną oprawę graficzną. 

Historia gamingu pokazuje, że wieloletnie procesy produkcyjne często są wynikiem złego zarządzania i mogą prowadzić do konfliktów w zespole. W niedawnej rozmowie z Bloombergiem twórcy Silksona zarzekali się jednak, że w ich przypadku siedem lat, które spędzili nad grą, było wyłącznie "radosnym procesem".

Trzyosobowy zespół Team Cherry
Trzyosobowy zespół Team Cherryfot. Team Cherr

- Dobrze się bawiliśmy - podkreślił Ari Gibson współzałożyciel Team Cherry. - Ten projekt jest po prostu placem zabaw dla naszej kreatywności. Fajnie jest budować rzeczy, które sprawiają przyjemność - dodał. Twórcy wyjaśnili również, że potrzebowali tak dużo czasu, gdyż chcieli, by Silksong stał się dokładnie taką grą, jaką zawsze chcieli stworzyć.

A mogli tworzyć ją w spokoju. Team Cherry nie ma nad sobą żadnego dużego wydawcy, nie korzystało też z pomocy zewnętrznych inwestorów, co pozwoliło na uniknięcie arbitralnie narzuconych terminów, które w przeszłości zrujnowały niejedną dobrze się zapowiadającą produkcję. W końcu, jak mówi słynne growe przysłowie (niesłusznie przypisywane Shigeru Miyamoto, twórcy serii Mario): "opóźniona gra w końcu będzie dobra, ale gra wydana w pośpiechu na zawsze pozostanie zła".

Hollow Knight: Silksong
Hollow Knight: Silksongfot. Team Cherry

Nie bez znaczenia jest również fakt, że Silksong początkowo był tworzony jako dodatek do Hollow Knighta. Z czasem Team Cherry zdecydowało, że potencjał nowej bohaterki i odmienny styl rozgrywki uzasadniają stworzenie osobnej gry. To podejście wiązało się jednak z koniecznością zbudowania niemal wszystkiego od podstaw: nowego świata, nowych mechanik, interfejsu i fabuły. Jak tłumaczyli sami twórcy jeszcze w 2020 roku celem było stworzenie tytuły, która "może być pierwszym Hollow Knightem dla nowych graczy", a nie jedynie dodatkiem dla fanów oryginału.

"Już wtedy zdawaliśmy sobie sprawę, że to stanie się kolejną ogromną rzeczą, dorównującą skalą Hollow Knightowi, a prawdopodobnie ją nawet przekraczającą" - wspominał Gibson w rozmowie z Bloombergiem.

A ponieważ pracujemy w taki, a nie inny sposób, świat gry ostatecznie okazał się równie duży, a nawet większy. Pojawił się system zadań. Powstały liczne miasta. I nagle okazuje się, że minęło sześć, siedem lat

 - dodał współzałożyciel Team Cherry.

Hollow Knight: Silksong
Hollow Knight: Silksongfot. Team Cherry

Nowa bohaterka i nowe zasady

W przeciwieństwie do pierwszej części, w której gracz wcielał się w anonimowego rycerza, główną postacią Silksonga jest Hornet, szybka, zwinna wojowniczka władająca igłą. Nasza bohaterka zostaje porwana i trafia do królestwa Pharloom, czyli nowego i zaprojektowanego od zera świata, w którym przyjdzie jej walczyć, eksplorować i odkrywać własną przeszłość.

Mechanika gry została dostosowana do stylu postaci: Hornet porusza się szybciej, skacze wyżej i ma inne umiejętności niż Rycerz z pierwszej części. Zmieniono system leczenia, dodano crafting, nowe formy interakcji z postaciami niezależnymi oraz znacznie rozbudowane misje poboczne.

Jak zapowiadali sami twórcy, w grze pojawi się ponad 150 nowych typów przeciwników, w tym bossowie o unikalnych mechanikach. Świat Pharloom ma być bardziej wertykalny i podzielony na strefy, których kolejność eksploracji jest częściowo nieliniowa.

Czy Silksong powtórzy sukces swego poprzednika? O tym przekonamy się już wkrótce. Gra zadebiutowała właśnie na PC oraz konsolach Sony, Microsoftu i Nintendo, a jej pierwsze recenzje są bardzo obiecujące. 

Daniel Maikowski
Więcej o: