Po przekazaniu władzy Trump straci "przywileje" na Twitterze. Jego wpisy można będzie usunąć

W momencie, gdy Joe Biden obejmie urząd prezydenta USA, Donald Trump nie będzie mógł już korzystać z dotychczasowych "przywilejów" w serwisie Twitter - informuje agencja Reuters. Amerykański przywódca znany jest uprawiania polityki właśnie poprzez tweety. Nierzadko sam Twitter uznawał je za szerzące niezweryfikowane informacje, zwłaszcza w czasie wyborów w USA.

Zgodnie z polityką Twittera, wpisy, które łamią zasady serwisu, zwykle są usuwane. Wyjątkiem są tu jednak tweety ważnych światowych polityków, urzędników państwowych czy kandydatów w wyborach.

Zobacz wideo Szefowa misji OBWE w USA o pracy przy wyborach prezydenckich

W takich przypadkach, w imię "interesu publicznego", podawane przez nich informacje - często niepotwierdzone bądź ocierające się wręcz o fake newsy - nie są kasowane, ale ukrywa się je przy pomocy odpowiedniego komentarza. Dopiero gdy użytkownik wybierze opcję "Wyświetl", może odczytać treść. Co więcej, serwis ogranicza też zasięgi takich postów. W ten właśnie sposób Twitter kilkukrotnie w ciągu ostatnich dni "ostrzegał" przed informacjami podawanymi przez Trumpa. 

Ostrzeżenie na profilu Trumpa na TwitterzeOstrzeżenie na profilu Trumpa na Twitterze Twitter.com/realdonaldtrump

Po przekazaniu władzy Trump będzie "zwykłym" użytkownikiem Twittera

"Takie zasady są stosowane wobec aktualnie sprawujących urząd przywódców politycznych i kandydatów. Nie dotyczy to natomiast prywatnych obywateli, którzy przestali pełnić takie funkcje" - przekazał w oświadczeniu rzecznik Twittera.

Jak podaje Reuters, z takiej uprzywilejowanej pozycji nie będzie mógł już wkrótce korzystać Donald Trump. W momencie, gdy Joe Biden obejmie urząd prezydenta (w styczniu 2021 r.), jego rywal w wyborach prezydenckich stanie się "zwykłym" użytkownikiem Twittera. Administracja serwisu będzie więc miała prawo usuwać publikowane przez niego wpisy, jeśli oczywiście będą one niezgodne z regulaminem. 

Jak przypomina agencja Reuters, mechanizm znany z Twittera działa również w przypadku innego wielkiego serwisu społecznościowego - Facebooka. Dziennikarze Reuters nie uzyskali jednak w tej sprawie oficjalnej stanowiska Facebooka.