CC: Cybergeezer

Jak skomputeryzować smugę cienia?
Cybergeezer
Cybergeezer

Siedzę na konferencji i słucham o pięknie cyfrowego świata i naraz podnosi palec dziewczyna siedząca dwa rzędy dalej. Ten sam palec, którym zgłaszała chęć zabrania głosu, jest teraz palcem oskarżycielki. A co z wykluczonymi? - pyta. Co z biednymi i starymi? I jest doskonałe pytanie i nie ma w nim grama idealistycznej naiwności. Jest to pytanie, które powinniśmy sobie zadawać codziennie, śmigając po świetlnych autostradach naszej globalnej wioski.

Tymczasem głos zabiera jeden z zaproszonych profesorów i opowiadając o tym, jak hi tech pomaga wyjść z low life, przytacza również ciekawostkę - największa populacja cyborgów występuje w grupie po 60 roku życia. Jest rok 2011 i takie sformułowania jak "populacja cyborgów" nie są już czymś wyjętym z literatury cyberpunkowej.

W samym słowie "cyberpunk" zawarta jest młodość: cybergówniarz, archetyp nastoletnie hackera, który jeszcze się nie goli, a już włamał do Pentagonu, gdzie tu miejsce na starość? Starość, temat brzydki, można pisać - jak Bruce Sterling w Świętym płomieniu - o starej kobiecie, która poddała się operacji odmłodzenia; stary umysł w świeżym mięsie. Wizja strasząca młodzież widmem gerontokracji, rządami wiecznie młodych starców, którzy nie chcą się posunąć i oddać władzy. Cybergeezer, cyberzgred.

To jak na razie wydumany problem; real póki co zmaga się z innym.

Cyberwnuczka

Spójrzmy na Japonię, ten eksperymentalny świat naszej przyszłości: starzejące się społeczeństwo wymagające opieki; armii opiekunów i pielęgniarzy. Problem, który jest rozwiązywany jak w satyrycznym cyberpunkowym filmie animowanym Roujin Z (1991, ze scenariuszem Katsuhiro Otomo, autora Akiry ) - seniorami zajmują się roboty. Androidy dotrzymujące towarzystwa. Zrobotyzowane łóżka i wózki opiekujące się chorymi. Inteligentne domy. Systemy monitorujące i alarmowe. To nie są hasła z leksykonu science-fiction.

Terapeutyczna robo-foczka Paro udaje prawdziwe zwierzątko - niczym kot domaga się czułości, trzeba ją karmić podłączając specjalny smoczek do prądu. A przy tym ma coś, czego brak ludziom i zwierzętom - cierpliwość. Cybernetyczny lek na samotność i depresję.  Dehumanizujące? Chyba nie; raczej wykorzystujące naszą naturalną skłonność do uczłowieczania. Nie mam zresztą lepszego pomysłu. Co ciekawe, w filmie dokumentalnym Mechanical Love pokazano użytkowniczkę Paro, starszą panią mieszkającą w domu opieki. Największym problemem okazała się reakcja innych pensjonariuszy i niektórych opiekunek, zdenerwowanych "nieprawdziwością" relacji. A przecież w tych uczuciach względem foczki nie było niczego nieprawdziwego.

Ale i mniej zaawansowana technika znacznie pomaga walczyć z samotnością. Rzecz banalna - internet. Teraz - w rękach ludzi starszych od internetu, pozwalająca im na aktywną komunikację (a nie tylko pasywne słuchanie radia) z rodziną i przyjaciółmi. Pomagają w tym nowe, proste interfejsy.

Znów - mamy techniczne możliwości, by pomagać seniorom. I znów - wszystko rozbija się o drugą część oskarżycielskiego pytania z sali. Jak skonstruować system, w którym ta cybernetyczna pomoc dotrze do wszystkich potrzebujących?

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: