Żegnamy się z niskimi cenami na stacjach benzynowych. Saudowie wygrali. Ropa naftowa od stycznia podrożała o 70 procent

Cena baryłki ropy Brent zbliża się do poziomu 50 dolarów. Na pierwszy rzut oka to nie robi wrażenia, ale w styczniu cena wynosiła tylko 27 dolarów. Wygląda na to, że Saudowie wygrywają globalną wojnę o rynek z amerykańską ropą z łupków. A ceny paliw na stacjach są najwyżej w tym roku

Średnia cena benzyny PB 95 to już blisko 4,30 PLN. Jeszcze na początku marca 95-tka miała 3 z przodu. Tak wynika z wyliczeń e-petrol.pl. Diesel jest już prawie po 3,90 PLN – w dwa miesiące podrożał o 20 groszy na litrze.

Hurtowa cena diesla w Orlenie jest dziś najwyższa od grudnia ubiegłego roku. Hurtowa cena Pb 95 jest najwyżej od września 2015. Tanie paliwo się skończyło.

Na światowych giełdach ropa jest najdroższa od przełomu października i listopada ubiegłego roku. Pomimo wielu opinii o tym, że odbicie ceny, które rozpoczęło się w styczniu jest chwilowe, trend staje się coraz bardziej wyraźny. Na chwilowe odbicie to już z pewnością nie wygląda

Przyczyn wzrostu cen jest kilka. Najważniejsza to to, co dzieje się na rynku amerykańskim z ropą z łupków. To własnie ogromny wzrost wydobycia ropy w USA spowodował załamanie jej cen w 2014 i zejście z poziomów powyżej 100 dolarów w stronę 30 dolarów. Ostatnie dane o tym jak dużo sprzętu do robienia odwiertów naftowych pracuje na terenie Stanów Zjednoczonych pokazuje, że boom się skończył

Szukanie ropy z łupków po przejściu przez fazę euforii, która trwała od 2012 do 2014 teraz wróciło do poziomu z 2009, czyli prawie zamarło. To dlatego, że po wcześniejszych spadkach cen ropa stała się na tyle tania, że nie opłaca się już inwestować w szukanie nowych złóż. A skoro nie będzie zwiększenia podaży ropy z USA, to inwestorzy na rynku przestali obstawiać dalsze spadki cen. Jak tylko zmieniły się ich oczekiwania, ropa przestała tanieć.

Zadziałał więc mechanizm, na który przez ostatnie 2 lata spadków cen liczyli Saudowie. Zamiast sztucznie podbijać cenę ropy poprzez ograniczanie produkcji w ramach OPEC chcieli oni wziąć Amerykanów na przeczekanie i wytrzymać do momentu, w którym cena ropy spadnie tak nisko, że naftowym firmom z USA przestanie się ten biznes opłacać. Zakładali, że oni sami wytrzymają z niskimi cenami dłużej i nie pomylili się.

Teraz do nowego trendu wzrostu cen ropy dołączają inwestorzy spekulacyjni, którym wszystko jedno czy coś drożeje czy nie i zawsze starają ustawić się tak, żeby zarobić. Spadki cen ropy się skończyły, więc teraz grają na wzrosty, samemu pośrednio do nich doprowadzając. Dzięki temu ropa nie przestaje drożeć nawet pomimo braku porozumienia między Arabią Saudyjską i Rosją i mimo generalnie jakichkolwiek porozumień o ograniczaniu wydobycia. Rynek przyzwyczaił się także już do tego, że do gry wrócił Iran.

Notowaniom ropy pomaga też amerykański Fed, który mimo wcześniejszych sugestii nie podnosi stóp procentowych. Przez to dolar pozostaje na świecie relatywnie słaby, a to tradycyjnie wspiera notowania wszelkich surowców. Ropa nie jest tu wyjątkiem.

Zdaniem banku HSBC w wakacje cena ropy dojdzie do 50 dolarów, a w czwartym kwartale do 55 dolarów za baryłkę. Jeśli te prognozy się sprawdzą, to benzyny z ceną poniżej 4 złotych za litr w tym roku już nie zobaczymy.

Prywatyzacja lekiem na kłopoty Kremla? Jakie plany ma Putin wobec Rosnieftu?